Wyniki krwi, które wykonałam nie wykazały nawet śladu boreliozy….

Oczekiwanie1

W październiku 2009 r. zdiagnozowano u mnie boreliozę, którą miałam już najprawdopodobniej od lipca tego roku. Podjęte leczenie nie przynosiło żadnych rezultatów. Zdecydowałam się na eksperymentalną terapię w Lublinie czterema antybiotykami naraz. Trwało to kilka miesięcy i jeśli czymś poskutkowało to tylko uszkodzoną wątrobą. Podjęłam kolejną terapię w Gdańsku. Znowu bez rezultatu. Zaliczyłam dwa, kilkunastodniowe pobyty w szpitalach. Odczuwałam coraz większe osłabienie, bóle mięśniowe, bóle stawów, depresję. Bardzo bałam się o moje oczy. Żyłam w ciągłym strachu przed skutkami jakie może powodować ta choroba. Zmieniłam kolejny raz miejsce terapii. Nie było poprawy. W międzyczasie wzięłam udział w rekolekcjach z modlitwa o uzdrowienie organizowanych przez wspólnotę Źródło Wody Żywej w kościele św. Jadwigi w czerwcu 2013 roku. Wzięłam też udział w Rekolekcjach Ewangelizacyjnych Odnowy w Miłości Boga w październiku 2013 roku tez prowadzonych przez tę wspólnotę i ks. Pawła Górnego. Kiedy przyszedł dzień modlitwy o uzdrowienie i modlono się nade mną, jedna z animatorek wypowiedziała słowa proroctwa, ze Pan Jezus uzdrowi mnie z boreliozy. Czekałam, czekałam i nic. W sierpniu zauważyłam baner na kościele św. Jadwigi mówiący o modlitwie za chorych prowadzonej przez ks. Pawła i jego wspólnotę.  Postanowiłam jeszcze raz spróbować w niedziele 24 sierpnia. Nie zauważyłam animatorki od mojego proroctwa. Podeszłam do najbliższej mi grupy. Podczas modlitwy nic nie czułam. Po niedzieli miałam wyznaczoną wizytę u lekarza. Wyniki krwi, które wykonałam nie wykazały nawet śladu boreliozy. Nie mogłam uwierzyć kiedy widziałam jak lekarz wpisał do mojej karty chorobowej: „Po przebytej boreliozie”. To jest dla mnie po ludzku niepojęte. Dziękuję Ci dobry Boże
Basia