Wieczór Świadectw podczas Rekolekcji Odnowy w Miłości Boga w Pruszczu Gdańskim w dniach 13.10-01.12.2016 r.

nice-1046188_640

Rekolekcje ukończyło 230 osób. To wyjątkowo dużo, wyjątkowa była też ilość i spektakularność uzdrowień, których byliśmy świadkami.

Pan Jezus uzdrowił fizycznie co czwartą osobę, która o to prosiła, wiele z nich z chorób uznanych za nieuleczalne. Ciągle napływają świadectwa i będzie ich więcej i będą jeszcze mocniejsze od tych, które publikujemy. Prawie wszystkie uzdrowienia a także wiele uwolnień, dokonało się przez przekazanie słowa poznania, bez modlitwy nad rekolektantami. To też było wyjątkowe podczas tych rekolekcji. Byliśmy wszyscy, przez te 7 tygodni, w kościele pierwszych chrześcijan, doświadczając wielu znaków i cudów, oczekując na nie jak na coś oczywistego, nam obiecanego ale też niepojętego, wprawiającego w zachwyt, osłupienie. Trudno nam będzie o tym wszystkim zapomnieć, nie pamiętać, że dla Twojego Boga nie ma nic niemożliwego. Świadectwa, które zamieszczamy, to próba opowiedzenia o tym co się wydarzyło w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Pruszczu Gdańskim, między 13 października a 1 grudnia 2016 r.

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Od wieku dojrzewania chorowałam na coś w rodzaju zwyrodnienia stawów (teraz ma ok 20 lat) Byłam na początku u lekarza, ale generalnie nie leczyłam tego. Żyłam z bólem, chyba że już nie mogłam wytrzymać to brałam leki przeciwbólowe. Ból miałam prawie codziennie, nieraz bez przerwy przez tydzień, nieraz po kilka godzin, nigdy nie miałam takiej długiej przerwy w bólu jak teraz (czyli tydzień). Generalnie bolały mnie wszystkie stawy, biodra, ramiona, nadgarstki, kostki i kolana. Za każdym razem jak robiłam przysiady, to coś przeskakiwało w moich kolanach, teraz już nie, kolana mnie nie bolą od tygodnia, natomiast reszta stawów znacznie mniej niż tydzień temu i jak zabolą to tylko przez chwilę (wcześniej ból długotrwały). MARIA

Od 14 lat borykałam się z problemem pojawiających się aftach w jamie ustnej. Są to małe, bardzo bolące nadżerki. Nie ma na tego typu dolegliwości żadnych leków, jedynie przeciwbólowe i przeciwzapalne jak aphtin. I tak mijały lata a ja coraz częściej dostawałam tego typu dolegliwość iż już przyzwyczaiłam się do tego bólu bo przecież nie ma na to żadnych leków i nie wiadomo co jest tego przyczyną. Niestety z roku na rok pojawiały się coraz częściej i bardzo mnie to męczyło a lekarz przypisała nestatynę. W tym roku pojawiły się całe kolonie. Kiedy poszłam do lekarza bo nie mogłam ani jeść ani nawet mówić i spać, tak mnie bolało (jedna afta boli a co dopiero cała jama ustna) i lekarz stwierdziła że jest to grzybiczne zapalenie jamy ustnej i dała mi lek który miałam brać przez trzy tygodnie6 Mszy czwartkowej jak dobrze pamiętam była modlitwa o uzdrowienie i wówczas modliłam się o dzieci i o moje uzdrowienie jamy ustnej nie śmiałam prosić o więcej bo przecież tyle ludzi cierpi na cięższe choroby niż ja. Modląc się usłyszałam głos wewnętrzny, który mi mówił ,,iż mam być spokojna wszystko będzie dobrze i że nie będę musiała iść do poradni. Od taj chwili wszystko zagoiło się i nie wraca. Bogu niech będą dzięki.” BOŻENA

Od kilku lat leczę się z nadmiaru cholesterolu we krwi. Badania (lipidogramy) wykazywały znaczne przekroczenia w każdej z trzech frakcji. Przedostatni wynik (latem br) wykazał przekroczenie tak duże, że jest po prostu niemierzalne. Dzisiaj tj 1-go grudnia 2016r odebrałem wyniki badania krwi (lipidogram) z dnia 20.11.2016r. Wyniki są wzorcowe! Wszystkie parametry i trójglicerydy są w normie i to w dolnych granicach. Czuję się dobrze i jestem szczęśliwy. MIROSŁAW

Jadwiga uskarżała się na bóle od ok 3 lat. Jesienią bieżącego roku (15.09.2016) była u ortopedy i poddała się badaniu/prześwietleniu. Opis jest mniej więcej następującej treści:,,Szpara stawowa po prawej węższa w segmencie przyśrodkowym na większości krawędzi kostnych. Typowe dla GONARTHROSIS (choroba zwyrodnieniowa stawów kolanowych), wyostrzenia, największe na biegunach rzepki prawej. Zażywała jedynie środki przeciwbólowe. W niedzielę podczas wieczornej rozmowy, potwierdziła zmianę. Oto świadectwo Jadwigi: Pan Jezus uzdrowił mi kolana, mogłam dziś klęczeć bez bólu A mam zwyrodnienie stawów kolanowych!!!

Mam na imię Joanna. Chcę wyrazić swoje świadectwo uzdrowienia z dolegliwości i bólów kręgosłupa, które zaczęły się 8 lat temu. Ból dotyczył części lędźwiowej kręgosłupa w obrębie kręgów L4/L5. Badania rezonansu magnetycznego, wykonane w 2012 i 2015 r potwierdziły szereg zmian zwyrodnieniowych (obniżony krążek międzykręgowy L$/L5, zmniejszone uwodnienie, zawężony otwór L4/L5, protuzja krążka międzykręgowego na ok 9 mm dokanałowo, zmiany przeciążeniowo- wytwórcze w stawach międzywyrostkowych itp.). Odbywałam wizyty u neurologa, na jednej z nich usłyszałam, że są to zmiany nieodwracalne, a w przyszłości może być konieczność operacji. Ból kręgosłupa towarzyszył w rożnym stopniu. Raz bolało bardziej, raz mniej, czasem całkiem byłam wyłączona z życia. W leczeniu konieczne były zastrzyki domięśniowe, silne leki przeciwbólowe, rehabilitacja. Po różnych zajęciach domowych, pracy przy biurku, dłuższym staniu czy klękaniu ból przybierał na sile, był odczuwalny także w ciągu nocy, przy jakiejkolwiek zmianie pozycji. Po powrocie do domu z Mszy Św z modlitwą o uzdrowienie i cały następny dzień- jakby na przekór- miałam atak migreny. Nawet pojawił mi się żal w sercu (gdzie ta moja ufność Panu Bogu?). Ból kręgosłupa nadal odczuwałam. Po 2-3 dniach od modlitwy, kiedy obudziłam się w nocy, nagle poczułam że nic mnie nie boli w kręgosłupie. Następnego dnia też nic nie odczuwałam. To jest do dzisiaj i tak będzie…… JOANNA

.Mam 60 lat od 12- 13 roku życia bardzo cierpiałam z powodu poznanej nam kobiety, która krzywdziła mnie i moją rodzinę. Do chwili obecnej nie jestem w stanie sobie wyobrazić skąd w niej było tyle nienawiści. Przez dwa lata robiła wszystko by nas poniżać. Jej postępowanie odbiło się na mnie i moim życiu. Kompleksy i strach przed ludźmi. Nie potrafiłam załatwić żadnej sprawy w urzędach, nawet w szkole u moich dzieci następowała blokada umysłowa, nie potrafiłam zebrać myśli i się wysłowić. Często płakałam z tego powodu. Uczestnicząc w tych rekolekcjach w domu modląc się z książki ,,Przez Maryję do Jezusa” tydzień trzeci ,, Mój grzech i Boże Miłosierdzie”, czytając o uzdrowieniu wspomnień, poczułam niesamowitą ulgę i spokój. Wcześniej gdy myślałam o tej kobiecie miałam łzy w oczach. Obecnie, gdy o niej myślę uśmiecham się bo wiem, że Jezus uwolnił mnie z tego utrapienia, udręki, która przez tyle lat łamało moje serce. Nie jestem w stanie wyrazić tego co obecnie czuję!!! JOANNA

Kilka dni po zakończeniu rekolekcji Sławek z mojej grupy położył dłonie na bolącej głowie kobiety ze szkolnego sekretariatu i pomodlił się rozkazem. Ból odszedł. PAWEŁ

Mam 77 lat. Bolało mnie kolano od 2 miesięcy (przed rekolekcjami). Nie mogłam klękać,czułam ból przy zginaniu kolana. Nie brałam udziału w rekolekcjach, byłam tylko na Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie. Od tamtej pory kolano nie boli i jest sprawne. ELŻBIETA

Moje uzdrowienie nastąpiło podczas pierwszej modlitwy o uzdrowienie, 20 października. Od około 6 lat bardzo bolał mnie kręgosłup, miałam problemy ze wstawaniem z łóżka. Wstawanie trwało 15-20 minut. Pewnego razu bawiłam się z dzieckiem na podłodze leżąc. Gdy próbowałam wstać poczułam ogromny ból, jakby mi ktoś przekroił plecy. Poprosiłam męża o pomoc: masował mi plecy, nawet przy oddychaniu czułam się bardzo źle. Wstałam dopiero po ok 20 minutach. I teraz- podczas rekolekcji w czasie modlitwy poczułam ciepło z tyłu ciała i… ból zupełnie minął. HALINA

Na rekolekcje ewangelizacyjne przyszedłem, aby zbliżyć się do Pana Boga. Ponadto od ok pół roku odczuwałem dolegliwości odbytu: ból, pieczenie, swędzenie. Wszystkie te dolegliwości ustąpiły po drugim spotkaniu, 20 października, kiedy podczas Eucharystii była modlitwa o uzdrowienie. Odczuwałem też dokuczliwy ból głowy, jakby ktoś wiercił w niej wiertarką Nie pomagały środki przeciwbólowe. Ten ból również ustąpił. Dziękuję Panu Bogu, że zabrał ode mnie cierpienie i dziękuję Mu za waszą wspólnotę i za rekolekcje. Bóg zapłać! KAZIMIERZ

Cierpię na chorobę genetyczną Rendu- Oslera. Polega ona na tym, że na błonach śluzowych (w nosie i w jelitach) tworzą się podatne na urazy naczyniaki. Często mam krwawienia z nosa. Nauczyłam się żyć ze swoją chorobą. Dzięki Bogu mam tylko krwawienia z nosa. Choroba zmusza mnie jednak do przyjmowania leków zawierających żelazo. Do tej pory powodowały one ból brzucha i rozstroje jelitowe. Po modlitwie 17 listopada odczułam zdecydowaną ulgę, ustąpiły wzdęcia, rozstroje i ból brzucha. Czuje się bardzo dobrze. Chwała Panu!!! HELENA

Od połowy lipca tego roku cierpię na przepuklinę międzykręgową odcinka lędźwiowo- krzyżowego. Wcześniej, przed urazem czynnie uprawiałem sport. Biegałem długie dystanse na odcinkach 10 km. Rezonans kręgosłupa wykazał przepuklinę wielkości 17 mm i kręgozmyk 4 mm. Sugestie lekarzy- operacja. Osobiście nie chciałem słyszeć o żadnej operacji. Postanowiłem zrobić wszystko, aby do niej nie doszło. Nie chciałem dać się ,,pokroić”. Pierwsze spotkanie rekolekcyjne, codzienne rozważanie Słowa Bożego, czytanie książki ,,Jezus żyje” zaowocowało nowym spojrzeniem na wiarę. Dostałem nową perspektywę postrzegania świata. Pojąłem, że moje rozumienie rzeczywistości jest bardzo racjonalne, a ta racjonalność nie pozwala mi prawdziwie uwierzyć w Jezusa, czyli w cuda czynione w Jego imię. To otwarcie na Słowo Boże spowodowało, że sprawy, których konsekwencji przez długie lata obawiałem się najbardziej, powierzyłem Bogu, ze zrozumieniem godząc się na wszelkie następstwa. Wraz z małżonką odbyliśmy spowiedź z całego życia. Jesteśmy umówieni na modlitwę o uwolnienie. W czasie ostatniego spotkania rekolekcyjnego modliłem się językami. No i mamy nowy temat do wspólnych rodzinnych dyskusji. Wraz ze starszą córką, która też uczestniczy w rekolekcjach, rozważamy znaczenie fragmentów Pisma Świętego. Zauważamy cudowne zbiegi okoliczności, które kiedyś nazywaliśmy zwykłymi, przypadkowymi zrządzeniami losu. A i jeszcze jedno, już teraz nie najważniejsze: co prawda moje dolegliwości jeszcze całkowicie nie ustąpiły, ograniczyły się do tzw ,,ciągnięcia w nodze”, ale w siódmym tygodniu rekolekcji pokonałem dystans 10 km biegiem. Dodatkowo, zdałem sobie sprawę, że moim piątym lekarzem, który cały czas był przy mnie, jest Jezus. Od tej pory zawsze o tym pamiętam i mówię o tym głośno. GRZEGORZ

Podczas modlitwy o uzdrowienie, pomyślałam o moim chorym, bolącym kręgosłupie, który mi bez przerwy dokucza już od kilku lat. Przyzwyczaiłam się do tego bólu, co jakiś czas zastrzyki, rehabilitacja. Myślałam, że tak musi być, pogodziłam się z tym. Gdy wracaliśmy z mężem do domu a do domu mamy przeszło 70 km, mój mąż zapytał, a jak tam twój kręgosłup? Odpowiedziałam, że chyba jeszcze bardziej boli, czuję jakbym miała na plecach jakieś duże mokre szmaty przyłożone. Sama nie wiem co mi jest. W domu, w łóżku, jeszcze nigdy nie miałam, tak zimnych nóg i dreszczy, aż mąż ode mnie uciekł i szybko zagotował ciepłej wody, wlał do butelki i przyniósł żebym się rozgrzała. Leżałam płasko w wielkim bólu kręgosłupa i tak zasnęłam. W nocy gdy się obudziłam, czułam jakbym była pod jakąś cienką powłoką dziwne uczucie a moje nogi 9stopy) jakby dotykały jakiegoś żeliwnego pieca (butelki tam nie było). Rano kręgosłup mnie nie bolał. Mąż zapytał jak się czuję. Powiedziałam , że dobrze ale tak trochę nie dowierzałam, bałam się o tym mówić. Już mija tydzień bez bólu, tego konkretnego miejsca (dysk, dolna część kręgosłupa) nie ma bólu…” MARZENA

Od kilku lat bardzo dokuczał mi ból kręgosłupa, kolan i bioder. Praktycznie nie było dnia, abym nie musiała zażywać środków przeciwbólowych. Aby funkcjonować musiałam ich brać bardzo dużo. Podczas modlitwy o uzdrowienie 17 listopada czułam ciepło w organizmie, czułam je również w ciągu nocy po modlitwie. Od tamtego czwartku nie biorę leków przeciwbólowych, ból ustąpił. DANUTA.

,,… Na plecach poczułam lekki powiew było to takie przyjemne trwało jakiś czas, po czym zaczęłam płakać aż szlochać. Poczułam się dziwnie pomimo płaczu byłam szczęśliwa i spokojna. Po chwili poczułam,że ból kręgosłupa ustąpił, mogłam swobodnie usiąść i się poruszyć…” KRYSTYNA

Moje uzdrowienie nastąpiło w trakcie czwartej Mszy Św. dn 3.11. Na początku nawet nie zauważyłam, że Pan Jezus mnie dotknął, że czuję się znacznie lepiej. Od wielu lat cierpiałam na problemy emocjonalne oraz- jak przypuszczam- na nerwicę i depresję. Nie diagnozowałam się nigdzie ponieważ się bałam wizyty lekarskiej> często byłam przygnębiona, zalękniona, czułam się mało wartościowa. Opinię na swój temat uzależniałam od innych i tego, co o mnie powiedzą. Nigdy nie umiałam się prawdziwie cieszyć, całą sobą. Miałam blokadę emocjonalną. Od dn. 3.11. wiele zmieniło się w moim życiu. Mam spokój wewnętrzny, umiem się cieszyć, chwalić innych oraz zauważać pozytywy (kiedyś patrzyłam tylko na to, co było negatywne, nie pasowało do ideału). Mam siłę, która nie pozwala mi, aby zdenerwowanie zawładnęło całym moim ciałem i odbijało się na najbliższych, łatwiej też nawiązuję relacje z innymi ludźmi. Przystąpiłam również do spowiedzi generalnej, aby pozbyć się wszystkich brudów ze swojego życia. Bałam się tego, ale prosiłam Ducha Świętego o odwagę i zostałam wysłuchana. EDYTA

,,…Niecały tydzień przed Mszą o uzdrowienie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Było to zaskoczenie. Radość została szybko zakłócona strachem i słabo przespaną nocą. Ja mam skłonność do nadmiernego stresowania się. W dniu, w którym miała mieć miejsce Msza z modlitwą o uzdrowienie, również czułam się nie za dobrze. Czułam dyskomfort w podbrzuszu. Do tego mąż nie najlepiej się czuł i prosił bym w miarę możliwości wróciła wcześniej. Chciałam iść zaraz po Mszy ale chciałam też modlitwy o uzdrowienie, wyszło tak że zostałam. Gdy członkowie wspólnoty po kolei podawali Słowa Poznania, bardzo chciałam usłyszeć słowo pocieszenia dla siebie. Wypytywałam, wsłuchiwałam się. Ż niepokojem stwierdziłam, że to już przedostatnia osoba podchodzi do mównicy…. I wtedy słowo nadeszło. Nie mogłam uwierzyć! Dziewczyna powiedziała,że jest tu młoda kobieta, która jest w ciąży i martwi się o swoje dziecko. Naturalnie zrobiło mi się ciepło bo poczułam, że mówi o mnie. Powiedziała, że Pan Jezus zabiera ode mnie lęk, że dziecko urodzi się zdrowe i że poród dobrze przebiegnie. Poczułam coś takiego: prąd mniej więcej biegnący przez klatkę piersiową i oczywiście wzruszenie… Jezus wybrał właśnie mnie?! Byłam jednocześnie zachwycona i zdziwiona. Moja animatorka zwróciła też uwagę, że prowadzący rekolekcje/ grupy p. Leszek, przekazał Słowo Poznania dotyczące powstającego nowego życia.. Mimo że jesteśmy z mężem razem długo, zaczęliśmy się starać o dziecko dopiero niedawno, wcześniej chorowałam. Gdy wyglądało na to, że te problemy są za nami, zdecydowaliśmy się starać o dziecko. Było to pod koniec września i dzieciątko nasze powstało bardzo szybko, zaledwie po miesiącu starań. Tak się złożyło, że powstało na pewno w drugiej połowie października a więc w okolicy Mszy 20 ego października. Czy to miało coś wspólnego ze słowami?Z powodu braku dziecka, niepokój, że może jednak nie możemy mieć dzieci, owszem był…” IZA

,,17 listopada podczas przekazywania słów poznania, trafiło do mnie słowo:- Jest tu kobieta w ciąży, która boi się o swoją ciążę i zdrowie dziecka. Pan mówi: Nie musisz się bać, wszystko będzie dobrze. Twoje dziecko urodzi się zdrowe! Podczas modlitwy Pan Bóg zabrał mój strach poprzez łzy, zdjął ciężar, który mnie przytłaczał od 5 lat, kiedy to straciłam synka. Teraz nareszcie się nie boję, jestem spokojna i prawdziwie szczęśliwa i kto wie, może niebawem Pan pobłogosławi mi mojemu mężowi dzieciątkiem. LUIZA

Wiele lat temu dopuściłam się strasznego czynu, dokonałam aborcji. Przez lata próbowałam wymazać to z pamięci. Udawałam sama przed sobą, że to nigdy nie miało miejsca. Nie udało się. Na każdym kroku wszystko mi o tym przypominało. Dokładnie rok temu, po latach walki z samą sobą poszłam do spowiedzi. Czułam, że kamień spada mi z serca. Przez ten rok czułam się dużo lepiej, jednak jedna myśl nie dawała mi spokoju. Uśmierciłam dziecko i nawet nie ma ono grobu.. Podczas Mszy z modlitwą o uzdrowienie, usłyszałam Słowo Poznania, czułam że są one skierowane do mnie. Brzmiały one mniej więcej tak: ,, Jest kobieta, która dokonała aborcji, Jezus mówi do niej, nie martw się Ja przytulam ciebie i twoje dziecko…” Od tego dnia czuję wielką ulgę i spokój. Już nie boję się dalej żyć…MARIA

Przez ostatnie pół roku byłam bardzo daleko od Boga i przechodziłam depresję. W sumie przychodząc na te rekolekcje nie miałam jakichś większych oczekiwań i wątpiłam w to, że takie spotkania zmienią we mnie cokolwiek. Po drugim spotkaniu z modlitwą wstawienniczą coś się we mnie zmieniło, cieszyłam się z najdrobniejszych rzeczy, poszłam do spowiedzi i odkryłam Boga na nowo,, chciałam o Nim mówić i doświadczać Go w moim życiu cały czas.. Podczas modlitwy o wylanie Ducha Świętego co chwila parskałam śmiechem a im mocniej animatorzy wzywali Ducha Świętego tym mocniej się śmiałam. Było to niezapomniane uczucie. IRENA

,,…Podczas Mszy czułam znaczny ból serca, silniejszy niż zazwyczaj. Wsłuchiwałam się w Słowa Poznania przekazywane przez Wspólnotę i tak bardzo pragnęłam usłyszeć konkrety, które dotyczyły moich bliskich. Skoncentrowana byłam na tym, co chciałam usłyszeć, nie zauważyłam więc tego,że Jezus przyszedł też do mnie. Dotknął mnie, a powinien mnie kopnąć. Dostałam nowe serce- nowe serce fizycznie i duchowo-emocjonalnie. Nie czułam bólu- cierpienia ani fizycznego ani psychicznego. Tylko radość, pokój i spokój oraz przekonanie, że mogę zacząć na nowo je (serce) wypełniać.” MAŁGORZATA

Na Rekolekcje trafiłem przypadkowo, ponieważ zostałem przywieziony na nie przez brata. Z początku przez pierwsze dwa spotkania, sceptycznie podchodziłem nie tylko do samych rekolekcji, ich formy, jak również do mojego udziału w nich. Chciałbym opisać jedno wydarzenie: Od zawsze z lekkim dystansem traktowałem zaśniecie w Duchu Świętym, aż do zeszłego czwartku kiedy to ja sam doświadczyłem czegoś niesamowitego. Pomimo faktu iż nie byłem dawno u spowiedzi, więc tym samym nie będąc w stanie łaski uświęcającej w trakcie modlitwy o wylanie Ducha Świętego poczułem mrowienie na nodze. Czułem jak mrowienie zamienia się w drganie i rozchodzi się po całym ciele. Oprócz tego czułem rozchodzące ciepło. Nagle wszystko ustało, a ja ostatnie co pamiętam to uśmiech mojej Twarzy. Słyszałem głosy, czułem obecność ludzi w kościele i wszechobecne światło płynące od modlących się ludzi w kościele, w tym od animatorów. Po kilku minutach obudziłem się, uświadamiając tym samym, że leżę na chłodnej posadzce kościoła. Zdarzenie to nie tylko zmieniło moje nastawienie do takiej formy Daru Ducha Świętego ale podejrzewam zmieni wkrótce moją wiarę. Pora na nawrócenie. 🙂 MICHAŁ

Od około roku czułam ból w lewym policzku. Najmocniej doskwierał mi rano, kiedy twarz i usta były „nierozgrzane” – wtedy miałam wręcz trudności z jedzeniem. Policzek bolał również przy dotyku. Ból w ciągu ostatnich miesięcy ustał tylko na krótki czas w lecie, jednak wraz z ogólnym  ochłodzeniem znowu wrócił. Lekarze szukali przyczyny mojej dolegliwości w możliwej chorobie zatok lub w ucisku protezy stomatologicznej na dziąsło, jednak nic nie potwierdzało tych teorii, a wykonane badania laryngologiczne nic nie wyjaśniły i nie doprowadziły do żadnej diagnozy. 17 listopada 2016 podczas modlitwy o uzdrowienie w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Pruszczu Gdańskim w ramach Rekolekcji Odnowy w Miłości Boga prowadzonych przez wspólnotę Źródło Wody Żywej, jako jedną z dolegliwości, o uzdrowienie których chciałabym się modlić, wymieniłam właśnie „ból policzka lub zatok”. Podczas modlitwy animatorka położyła rękę na moim policzku, a ja czułam silne ciepło rozlewające się po nim. W ciągu następnych trzech dni ból stopniowo tracił na sile i lekko obniżał się, jakby wędrując w kierunku podbródka. Po trzech dniach ból całkowicie zniknął i odtąd nie wrócił. PS. Dodam, że wcześniej w tym roku, również w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Pruszczu Gdańskim, podczas modlitwy prowadzonej przez księdza Andrzeja Wieckiego, zostałam uzdrowiona z doskwierającego mi dotąd bólu żołądka. Ból trwał od kilku lat, wg lekarzy związany był z „jelitem leniwym”.ZOSIA

Po Mszy z modlitwą wstawienniczą, 17 listopada 2016, w której brałam udział odczułam znaczną poprawę mojej skóry. Choruję na atopowe zapalenie skóry. TERESA

Jezus zabrał ode mnie ból w stawach i kościach w porannym wstawaniu, czułam też gorąco w klatce piersiowej. Jezus uzdrowił często walące serce które czasami nie pozwalało mi zasnąć. ALINA.

Dwa tygodnie temu (17 listopada 2016) podczas modlitwy prosiłem o uzdrowienie kręgosłupa. Kręgosłup do dziś funkcjonuje bez zarzutu. RYSZARD

,,…Pan uzdrowił mnie z dyskopatii, mam mniejszy ból w kręgosłupie (jest on punktowy), natomiast całkowicie zniknął ból biodra który od roku, co noc mnie budził. Ból pojawiał się zawsze gdy dłużej przebywałam w jednej pozycji.. Teraz dobrze śpię…” ANIA

 

 

 

 

 

Marianna odnalazła się w Słowie Poznania o kręgosłupie, które brzmiało: ,, Wyprostuj się” czuła ona jakby coś ją pchało od tyłu, ból znacznie się zmniejszył, lepiej chodzi.

… Nie jestem pewna uzdrowień fizycznych, chociaż bolące kolana dokuczają mi o wiele mniej i przestałam smarować maścią (przedtem 1x dziennie) MIROSŁAWA

,,…Podczas modlitwy o uzdrowienie, która odbyła się w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego, padło słowo poznania, wydawało mi się, że jest skierowane do mnie. Słowo wypowiedziane przez kobietę, mówiło o tym, że w kościele znajduje się chłopak w młodym wieku w ciemnych włosach, ubrany w ciemną kurtkę, Bóg zabiera mu lęki oraz daje mu nowe serce, możliwe że było chore. Z ciekawych rzeczy towarzyszących temu zdarzeniu pamiętam, że byłem bardzo zestresowany i gdy padły wcześniejsze słowa poznania, bałem się że będą o mnie. Tak bardzo mi to przeszkadzało, że miałem ochotę wybiec z kościoła. Gdy padło to słowo wszystkie lęki i stresy odeszły. Widzę wielką poprawę…” JAKUB

,,…Podczas słów poznania, kiedy poszczególne osoby z ,,Źródła Wody Żywej” podchodziły do mównicy i w imieniu Pana mówiły, które osoby są uzdrawiane było takie zdanie lub podobne: Pewien chłopak jest uzdrawiany z problemów seksualnych. Od razu pomyślałem o sobie. Od tej Mszy praktycznie jestem wolny od kuszeń i erotycznych nawyków i przytłaczających myśli. Miałem poważne wątpliwości czy o tym wspominać, ponieważ słuchając innych świadectw wszyscy mówili o cieple przeszywającym ich ciało. Ja czegoś takiego nie czułem. Czułem tylko, a raczej aż, światło rozświetlające mnie od wewnątrz. Wg mnie to nie jest normalne, że kuszenie z którymi zmagam się od lat tak po prostu przeszły. Przepraszam, że tak późno o tym piszę, ale chciałem mieć pewność, że coś się zmieniło:)…” TOMEK

Jezus przyprowadził mnie na te rekolekcje, bym mogła po 20 latach życia w grzechu pojednać się z Nim w Sakramencie Pokuty. W dzień, gdy uznawaliśmy Go swym Panem, uleczył mnie z poczucia odrzucenia i bycia niegodnym przebaczenia Bożego. Poczułam ciepło, wielką radość i szczęście. Byłam wreszcie wolna. Zabrał cały strach i niepokój. Odeszło przeświadczenie potępienia za życia. Wróciła nadzieja. Zniknął palący obraz, w którym na miłość Boga trzeba sobie zasłużyć. Uwierzyłam że Bóg Jest dobry, że Jest blisko i że nas kocha. Już wiem, że nie męczy go trwanie przy nas i wyczekiwanie na choćby jedno słowo, które pozwoli Mu działać. Mój Pan przywrócił mi możliwość swobodnej modlitwy i czerpania radości z wiary. ASIA

,,… W czasie rekolekcji byłam dwukrotnie u spowiedzi, mam teraz już stałego spowiednika. To również nowość, bo przez ostatnie lata korzystałam z Sakramentu Spowiedzi dwa razy do roku…” JUSTYNA

,,…Od 4 lat zmagałam się z niemożnością przebaczenia wyrządzonych mi krzywd przez osoby bliskim mojemu sercu. Będąc 3 listopada na rekolekcjach, gorąco prosiłam Boga o łaskę wybaczenia ,,wrogom”. Tego wieczora po rozstaniu się z dwoma koleżankami z grupy w centrum Pruszcza zawróciłam w stronę kościoła. Była godzina około 22.40 a ja postanowiłam zapukać do domu, który na samą myśl wywoływał u mnie wstręt. Osoby, które mi otworzyły były bardzo zdziwione, zagubione i nie rozumieli  oni po co przyszłam o takiej porze. Nie wpuścili mnie do środka. Podawali dużo argumentów (że jest późno, że dzieci śpią, że są zmęczeni). Rozmawiałam głównie z nią na klatce. To było straszne doświadczenie. Przypomniałam sobie słowa księdza z Miszy, że często Miłość i Wiara w Boga, równa się ośmieszeniem. Nie poddałam się i powiedziałam o rekolekcjach, o tym że jej wybaczam złe słowa. I tak skończyła się moja wizyta. Do dziś się nie odezwali ale już się tym nie martwię ponieważ zrobiłam wszystko co mogłam. W 3 dniu od rekolekcji Bóg uzdrowił mnie. Wybaczyłam wszystkim. Już nie zastanawiam się wieczorami nad tymi ludźmi. Wiem, że gdyby zapukali do mnie, otworzyłabym i porozmawiała, nigdy nie wracałabym do poprzednich uczynków i krzywd…” AGNIESZKA

Podczas tych rekolekcji modliłam się o uzdrowienie relacji w mojej rodzinie. Mój mąż od wielu lat cierpi na ciężką depresję. Niestety pogniewał się też na Pana Boga. Po ostatniej Mszy Świętej o uzdrowienie poprosił mnie, żeby znaleźć mu księdza u którego odbyłby spowiedź generalną. To jest cud. Mój mąż od wielu, wielu lat nie był u spowiedzi. ASIA

… Zostałam uwolniona od nieprzebaczenia rodzicom, braciom i siostrze, i od nie możności modlenia się za nich. Przebaczyłam i modlę się za nich spokojnie bez lęku i strachu bez uczucia odrzucenia ze strony rodziny. IRENA

,,Pamiętam, że od najmłodszych lat miałam lęki w ciągu dnia bałam się być sama w domu. Miałam wrażenie, że ktoś lub coś złego jest przy mnie, wyraźnie czułam się obserwowana. W nocy musiałam spać przy zapalonym świetle, w ciemności nie mogłam zasnąć i budziłam się kilka razy w nocy spocona ze strachem. Pracuję w nocy i moim obowiązkiem jest sprawdzanie pomieszczeń biurowych i terenu zewnętrznego. Gdy robiłam obchody poszczególnych pieter a jest ich 19, strasznie się bałam. Miałam uczucie, że coś złego za mną podąża, kilka razy oglądałam się za siebie. Panicznie bałam się, że w lustrach zobaczę straszną postać wręcz szkaradną. Unikałam luster i przeszklonych drzwi. 20 października byłam na Mszy o uzdrowienie. Nie myślałam wtedy o moich lękach. Prosiłam Ducha Świętego o inne łaski dla mnie i rodziny. W czasie modlitwy nade mną miałam strasznie lodowate dłonie, chociaż było mi ciepło. Bardzo też płakałam i czułam wtedy błogi spokój wewnętrzny. 22 października byłam w pracy i gdy robiłam obchód budynku nie bałam się. Lęki minęły i zdałam sobie sprawę że Pan mnie uwolnił. Teraz śpię przy zgaszonym świetle, nie czuję niczyjej obecności jak jestem sama. Po uwolnieniu dwa razy poczułam lęk i czyjąś obecność. W tym momencie obróciłam się i mówiąc na głos powiedziałam: spadaj nie boję się ciebie i zaraz po wypowiedzeniu tych słów mijał lęk. Zostałam uzdrowiona z 15 letniego bólu nóg, od kolan w dół…” SYLWIA

,,…Mam na imię Adam i pochodzę z małej miejscowości, moja rodzina jest katolicka, lecz nie praktykująca. Spotkałem w pracy koleżankę Anię, która była dla mnie osobą bardzo wierzącą. Zaprosiła mnie na rekolekcje w Pruszczu Gdańskim, gdzie myśląc ja bezbożnik, co ja tam będę robić przecież nawet nie umiem się wyspowiadać. Ostatni raz u spowiedzi byłem na Komunii Świętej. Ania powiedziała że czasem robi się spowiedź z całego życia, pomyślałem czemu nie, jak to ma mi pomóc. Zostałem umówiony na spowiedź z ks Andrzejem z Pruszcza Gdańskiego, wchodząc miałem obawy ale wszystko potoczyło się dobrze, zostałem wyspowiadany i jakby cały ciężar został ściągnięty z moich pleców, poczułem się wolny. Gdy zacząłem uczęszczać na rekolekcje, stawałem zawsze z tyłu kościoła bo panicznie bałem się ludzi żywych a jeszcze bardziej chorych i umarłych. Strach był bardzo mocny, bałem się nawet zostać sam w pokoju, czułem że ktoś lub coś mnie obserwuje. Uczęszczając na rekolekcje bardzo mi się podobało, czułem fajną atmosferę, wszyscy śpiewali i grali, wtedy rodzice oznajmili że mój dziadek jest w bardzo ciężkim stanie, że zostało mu może parę dni życia. Miałem do wyboru, przezwyciężyć strach i pożegnać się lub stchórzyć i mieć żal do końca życia. Poszedłem do dziadka, gdy wchodziłem, strach minął, obdarzyłem go miłością, czułością, wsparciem. Klęknąłem i trzymając go za dłoń zapytałem czy ma ochotę się pomodlić. Następnego dnia rodzice zadzwonili że stan dziadka się pogorszył i zapytałem Babcię czy mogę iść po księdza by dał Dziadkowi sakrament Namaszczenia Chorych, zgodziła się.. Gdy ksiądz się modlił i zrobił ostatnie namaszczenie poczułem jakby ktoś trzymał dłoń na moim karku mnie wspierał. Dziadek rano zmarł. Po tym wszystkim uświadomiłem sobie że jestem uzdrowiony,ze strachu przed zmarłymi i chorymi oraz nie lękam się ciemności…”ADAM

Zauważyłam dużą poprawę w kondycji psychicznej, nie mam już takich lęków i jestem mniej nerwowa. Pragnę podziękować Bogu i Najświętszej Panience za uwolnienie mojego męża z bolącego boku i nawrócenie jego serca. GRAŻYNA

Mam 54 lata, jestem córką alkoholika, w związku małżeńskim od 30 lat z czynnym alkoholikiem. Chciałam odejść od męża ale nie mogłam, nie miałam siły na to. Miałam bardzo niskie poczucie własnej wartości. Chciałam po pierwszym spotkaniu zrezygnować, takie miałam myśli ale kolejny czwartek przyszłam. Teraz żałuję, że rekolekcje niedługo się kończą. Pan Jezus mnie wyzwolił z niskiego poczucia wartości, uleczył moje serce. Pan Jezus pokazał mi też moje wady, których nie mogłam zobaczyć, oddając się nałogowi palenia. Pokazał mi to Pan Jezus w bardzo trudnej sytuacji z moim mężem. Po tym zdarzeniu rozmawiałam z moim mężem tak szczerze, jak nigdy przez 30 lat. W czasie rekolekcji rzuciłam palenie (34 dni nie palę). ELA

Wiele lat temu rozeszliśmy się z mężem w bardzo złej atmosferze, ok 8 lat nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Były mąż nie utrzymywał też żadnych relacji z naszymi synami. Źle o nim myślałam, pielęgnowałam swoje żale względem niego, nie najlepiej mu życzyłam. W drugim tygodniu rekolekcji otrzymałam od niego SMS a z prośbą o spotkanie, zgodziłam się niechętnie, sądząc iż znowu czekają mnie jakieś kłopoty, kolejne batalie sądowe. Kiedy przyjechałam na spotkanie w umówionym dniu i miejscu, zobaczyłam odmienionego człowieka, nie butnego i pełnego jadu, jak dotychczas, tylko pokornego, proszącego o wybaczenie i wybaczającego choć moje intencje przed rozpoczęciem rekolekcji były inne. Teraz wiem, że Pan Jezus musiał zacząć od tego, aby uleczyć moje serce i uleczył. Teraz czuję pokój, nie czuję nienawiści ani złości, wszystko minęło w jednej chwili. Zostały również nawiązane relacje pomiędzy mężem a naszymi dziećmi, choć po tylu latach wydawało się to naprawdę trudne. Wiele jest jeszcze w moim życiu do poprawy ale pierwszy krok nastąpił i wiem, że z Panem Bogiem wszystko jest możliwe. MAŁGOSIA

Zostałam uwolniona od lęku związanego z chorobą. ZOFIA

…Na drugiej Mszy Pan zdjął ze mnie pewną dolegliwość psychiczną a mianowicie moje poczucie bezwartościowości. Zrozumiałem że dla Boga jestem kimś wyjątkowym. TOMEK

,,…Na pierwszym spotkaniu w kościele w Pruszczu czułam lęk i zdenerwowanie, chciałam wyjść, mętlik w głowie. Im więcej wczytywałam się w seminarium i razem z kolejnymi spotkaniami słuchałam kazań, tym byłam szczęśliwsza…” MARTA

,,Doznałam żywej obecności Pana Jezusa jak nigdy wcześniej…” BOŻENA

,,…Od dna wylania Ducha Świętego, chodzę całymi dniami radosna, …” ANNA

,,…Po pierwsze jestem świadoma obecności Jezusa i Maryi przy mnie zawsze, w każdej chwili, w każdej sytuacji, codziennie. Msza Święta niedzielna, już nie jest dla mnie obowiązkiem a godziną uwielbienia. Nie muszę szukać pretekstów i tłumaczyć się sama przed sobą, że zwyczajnie mi się nie chce iść do Kościoła. Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby na niej nie być. Każda Msza Święta, każde uwielbienie było takie, że ciągle było mi mało, czułam niedosyt. Nie chciałam wychodzić z Kościoła, nie liczyłam czasu….” JOANNA

…Za te rekolekcje będę dziękował do końca życia. RAFAŁ

…Będzie na pewno brakowało mi tego oczekiwania na każdy czwartek…GRAŻYNA

…Te rekolekcje są ucztą duchową… ZOSIA

…Jestem wdzięczna swojej siostrze za to, że mnie namówiła na przyjście na pierwsze spotkanie, potem już nie trzeba było mnie namawiać.ANIA

…Dziękuję Bogu Najwyższemu że mogłam uczestniczyć w najpiękniejszych rekolekcjach mojego życia. ELA

Przeżyłam z Wami najlepsze rekolekcje w moim życiu!!! Podczas czwartkowej modlitwy wstawienniczej pragnęłam, aby przyszedł do mnie Jezus i przyszedł!!! :))) Poczułam to namacalnie. Nagle zaczęłam płakać jednocześnie się śmiać, zrobiło mi się gorąco. To trwało jeszcze jakiś czas po tym jak Agata i Ania skończyły się modlić nade mną. Jestem jedną z tych, której poprawił się wzrok DOROTA

,,…Dziękuję Bogu za Wspólnotę źródło Wody Żywej. Tydzień temu przystąpiłam do modlitwy pięciu kluczy. Pan Bóg Jest wielki. Kochani w czasie tej modlitwy czułam działanie Jezusa. Jezus. Bóg mnie uwolnił od mojej przeszłości, uzdrowił moją duszę, dał mi nowe życie. Uwolnił mnie od lęku. To co przez 1,5 roku było nie możliwe i poranione Jezus uzdrowił…” JUSTYNA

CO DO WSPÓLNOTY ŹRÓDŁO WODY ŻYWEJ TO NIECH TRWAJĄ, NIGDY NIE PRZERYWAJĄ TEGO CO CZYNIĄ, BO SĄ AUTENTYCZNYMI NARZĘDZIAMI W RĘKACH PANA ALE NIE BYLE JAKIMI TYLKO CIĘŻKIM KALIBREM JAK MŁOTY PNEUMATYCZNE!!! DARIA

..Dziękuję Ci też Boże, za tych przepełnionych radością i Twoją Miłością ludzi, członków Wspólnoty Źródło Wody Żywej, za ich charyzmaty, talenty, którymi z ujmującą bezinteresownością i Miłością dzielili się z nami. Błogosław im i napełniaj wciąż na nowo swoimi darami. Jezu, dziękuję za te Rekolekcje, niezwykły czas łaski…LIDIA