Tydzień 2 dzień 4

MIŁOŚĆ JEZUSA JEST MOCĄ W SŁABOŚCI

Stań w obecności Boga. Stań w obecności Jezusa i Maryi, którzy są obecni teraz przy Tobie.

Pismo Święte: Mt 9,10-13

     Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedziało wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, lecz grzeszników”.

2 Kor 12,9

Lecz Pan mi odpowiedział: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.

Łaska, której pragnę. Pewność, że miłość, jaką Pan Bóg mnie obdarza nie zależy od mojej wartości, ale jest Jego wyborem. (…) Postanowieniem Bożym, powziętym na zasadzie wolnego wyboru, zależnym nie od uczynków, ale od woli powołującego (…) (Rz 9,11-12).

Punkty do modlitwy.

  1. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników. Jak Jezus mnie kocha? Kocha mnie nie pomimo mojej słabości i grzeszności, nie pomimo ciemnej strony mnie samego, nie pomimo tej części mnie, której sam nie akceptuję i odrzucam. On mnie kocha po części z tych właśnie powodów. On przyszedł zbawić nie sprawiedliwych, lecz grzeszników. Moja słabość, moja grzeszność, moja ciemna strona – to wszystko jest zaproszeniem dla Bożego współczucia. Jego współczucie jest integralną częścią miłości do mnie. Moje słabości i grzeszność są klamką, dzięki której współczująca miłość Jezusa może wejść w moje życie. Gdybym był inny, Jezus mniej by mnie kochał. On nie może kochać mnie bardziej niż kocha mnie teraz, gdyż obdarza mnie całą pełnią swej miłości.
  2. Z drugiej strony ja mogę nie lubić siebie. Mogę mieć zły lub zniekształcony obraz siebie samego. Mogę pogardzać, odrzucać, nie kochać jakiejś części siebie. Na przykład mogą to być przeszłe grzechy, mój charakter, wygląd fizyczny, pewne cechy, których nie lubię lub brak innych cech, jakie bym pragnął posiadać. Jezus nie jest taki, jak ja. On jest sobą; jest Osobą, która ma własne zdanie, także na mój temat. Muszę unikać sytuacji, w których projektuję na Jezusa moje własne myślenie o sobie samym, moje odczucia wobec siebie. On nie jest mną. On ma swoje własne uczucia, niezależne od tego, co myślę i jak czuję. On mnie kocha. Tak więc, razem ze św. Pawłem, mogę się chlubić z moich słabości (por. 2 Kor 11,30), ponieważ moc Bożej miłości do mnie doskonali się w mojej słabości (por. 2 Kor 12,9).
  3. Pragnę trwać przed Bogiem taki, jaki jestem. Jeśli pozwolę, by światło Jego miłości oświetliło mnie i moje życie, to stopniowo Jego miłość ujawni się w mojej słabości. Pogodzę się z każdą słabością, jaką Pan Bóg zechce we mnie zostawić.

Poniższą modlitwę możesz przecztać na końcu. Możesz też przeczytać ją powoli wcześniej budując swoją relację z Jezusem poprzez modlitwę. Przeznacz trochę czasu, by trwać w ciszy przed Bogiem, możesz wtedy powtarzać słowo lub zdanie z tej modlitwy powoli, by uniknąć rozproszeń. Bądź skupiony na Panu Jezusie.

Modlitwa końcowa.

Maryjo, moja Matko, w modlitwie Magnificat przyznałaś się do swojej małości: Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej, ale jednocześnie radowałaś się, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Wyproś, proszę, dla mnie u Jezusa łaskę szczęśliwej pokory, bym ufał Jego miłości do mnie, pomimo mojej ciągłej słabości, mimo mej grzeszności, i bym zawsze wracał do Niego, gdy upadnę.

Panie Jezu, przez wstawiennictwo Maryi, Bożej Matki, która jest najdoskonalszym stworzeniem, spraw, bym zawsze wierzył, że Ty mnie miłujesz. Daj mi, proszę, ufność w Twoje działanie w mojej słabości.

Krótka modlitwa do powtarzania w ciągu dnia.

Dziękuję Ci, Jezu, że mnie miłujesz.