Szkoła charyzmatów – Damian Stayne – 7-10.04.2011 r.

DSCN2617_700x416

 Świadectwo Leszka

               Pamiętam tę noc pięć może sześć lat temu. Już zasypiałem kiedy moja żona, trzymając w ręku stary numer zeszytu Odnowy w Duchu Świętym z lat dziewięćdziesiątych zaczęła nagle z niekrytymi emocjami czytać na głos wywiad z Damianem Stayne ze Wspólnoty „Cor et Lumen Christi” z Chertsey pod Londynem. Początkowa irytacja i niechęć  zmieniała sie z każdym usłyszanym słowem w najzwyczajniejsze w świecie zdumienie. To zdumienie nie pozwoliło mi wtedy długo zasnąć i wywarło wielki wpływ na moje pojmowanie charyzmatycznego ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Wtedy nie przypuszczałem, że Damiana Stayne kiedykolwiek spotkam.

               „Oczekujcie wiele”, powiedział Damian rozpoczynając w czwartek 7 kwietnia 2011r. w Kiełpinie niedaleko Kartuz Szkołę Charyzmatów. Nie mógł wiedzieć, ze moje oczekiwania co do tych rekolekcji były naprawdę wielkie. Bałem się, ze moje wyobrażenia o nim, jego Wspólnocie i tym co robią mogą przerosnąć to co usłyszę, zobaczę i czego doświadczę.    To czego byłem świadkiem i uczestnikiem przerosło mnie,  zmieniło w sposób jakiego dotychczas nie znałem. To było napełnienie wiarą w to, że dla tego kto wierzy nie ma nic niemożliwego, nic. Płynęło ono z mocy głoszonego słowa i ogromnego napełnienia Duchem Świętym na skalę nieoczekiwanie wielką, które było mi dane w czasie tych rekolekcji.    Było też coś jeszcze. Powinienem chyba napisać Coś. Słowa zostały potwierdzone znakami.  

               Byliśmy wszyscy, którzy w Szkole Charyzmatów się uczyli świadkami cudów i to nie jednego czy dwóch ale ich dziesiątków. Widziałem, działo się to obok mnie, uzdrowienia z chorób nowotworowych, organów wewnętrznych, stawów i kości, kręgosłupa, głowy, nóg, oczu, uszu itd.. Widziałem wybuchy radości uzdrowionych, łzy szczęścia, słyszałem krzyk ich dziękczynienia, oklaski tych, którzy stali najbliżej. Ci ludzie byli na wyciągniecie mojej ręki, na wyciągniecie ręki Jezusa. On uzdrawiał również wewnętrznie. Słyszałem jęki, krzyki uwolnienia pełne bólu i przerażenia. Słyszałem wypowiadane proroctwa i słowa poznania, ponadnaturalne objawianie faktów dotyczących osób, których nie można uzyskać w żaden sposób poprzez choćby największy wysiłek umysłu.

               Nie tylko widziałem, słyszałem, byłem świadkiem. Doświadczyłem tego sam prorokując, modląc sie nad innymi o ich uzdrowienie fizyczne, kiedy modlono sie o moje uzdrowienie. Będę dawał o tym świadectwo ku chwale mojego Pana.

                                                                                                                                                                                   Leszek Kucewicz

 

Proroctwo i okulary – świadectwo Leszka

 

[nggallery id=18]