Świadectwo Lucyny z rekolekcji Odnowy w Miłości Boga w Sopocie

Pan Jezus spełnił moje marzenie.

DSC_9228_Lx

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lucyna wśród innych rekolektantów podczas drugiego dnia rekolekcyjnego

Pan Jezus spełnił moje marzenie
O rekolekcjach Odnowy w Miłości Boga w Sopocie w Parafii Św. Michała Archanioła dowiedziałam się od mojej znajomej, Marty. Obie należymy do Parafii Matki Bożej Królowej Różańca Świętego na Przymorzu. Rzadko chodzę na wieczorną Mszę Świętą – a wówczas w Dzień Nauczyciela, czułam ogromną potrzebę uczestniczenia w Eucharystii. Poszłam więc i dowiedziałam się o rekolekcjach. Miałam sporo czasu wolnego bo byłam na rocznym urlopie zdrowotnym. W maju 2014 roku przeszłam amputację piersi ze względu na nowotwór złośliwy. Guz okazał się prawie w 100% hormonozależny. Po zabiegu zalecono mi tzw chemię hormonalną jedynym dostępnym lekiem w Polsce – tamoksifenem. Jest to podobno skuteczny lek, lecz ma wiele skutków ubocznych. jednym z nich są zmiany w macicy mogące przerodzić się w nowotwór złośliwy. Po półrocznej terapii w lutym 2015 pani doktor ginekolog stwierdziła niepokojące zmiany w macicy. Dostałam skierowanie do szpitala na tzw. zabieg łyżeczkowania. Zmiany okazały się łagodne – stwierdzono polip endometrialny. Kontynuowałam leczenie tamoksifenem. We wrześniu tego samego roku historia się powtórzyła. Pani doktor stwierdziła, że polip odrósł, co wykazało USG. Ponownie dostałam skierowanie do szpitala. Tym razem zabieg miał być dokładniejszy, przeprowadzony pod kontrolą mikroskopu. Na polip lekarz miał założyć pętlę i wyciągnąć go z tzw. korzeniem. Czekałam na telefon ze szpitala, wpisanomnie na tak zwaną gorącą listę onkologiczną.
W tym czasie brałam udział we wcześniej wspomnianych rekolekcjach. Prosiłam Boga o zdrowie, a Maryję o opiekę. Miałam wtedy taką jedną, ciagle powracającą myśl – marzenie, że operacja będzie niepotrzebna, że Pan Jezus sprawi, że to coś na mojej macicy zniknie. Rekolekcje zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Wspaniały prowadzący ksiądz i uczestnicy zaangażowani w liturgię Słowa Bożego. Zwróciłąm uwagę na dużą ilość młodych ludzi. Wyciszyłam się wewnętrznie i z niecierpliwością czekałam na kolejny czwartek. Nie uczestniczyłam w grupach dzielenia ze względu na złe samopoczucie. Bardzo bolały mnie plecy w odcinku lędźwiowym i dół brzucha. Dokładnie takie same objawy miałam w lutym 2015 r. przed pierwszym zabiegiem usunięcia polipa z macicy. Miałam te objawy do 2 listopada 2015 r.
30 października dostałam telefon ze szpitala. Zabieg zaplanowano na 2.11.2015 (poniedziałek). Byłam wyjątkowo spokojna. Martwiło mnie tylko to, czy będę mogła uczestniczyć w kolejnym czwartku rekolekcji. Wszystko odbyło się bez komplikacji. Po wybudzeniu z narkozy podeszła do mnie lekarka i powiedziała, że polipa nie było, choć byli przygotowani na jego usunięcie. Rozpłakałam się ze wzruszenia. Wiedziałam, że jestem w rękach Boga. Nie rozumiałam tego i do dziś nie rozumiem. Sprawdziłam, że polipy nie znikają samoistnie. Trzeba je usuwać lub zastosować leczenie hormonalne. Jedynym lekiem hormonalnym, który przyjmowałam był temoksifen, któy nie tylko, że nie sprawia że polipy zanikają, ale jest przyczyną ich powstawania.
Pan Jezus spełnił moje marzenie. Uczynił mi wielkie rzeczy. Jezusie Ty jesteś. Uznaję Ciebie moim Panem.
Lucyna