Świadectwa uzdrowień z Rekolekcji Odnowy w Miłości Boga, Gdańsk, kościół Św.Józefa – wiosna 2017 r.

Brama Milosierdzia1

 

 

Niemożliwe, żeby ktokolwiek słyszał o czymś podobnym!

„Ok. 6 lat temu, idąc dość szybko, przewróciłam się na chodniku i uderzyłam kolanami w ziemię (w której powstały doły na głębokość pięści). Początkowo kolana trochę mnie bolały, jak to po uderzeniu, ale niedługo potem ból zniknął, a kolana wróciły do sprawności. Mniej więcej 3 lata później kolana zaczęły mnie boleć i pojawiły się na nich guzy wielkości śliwki mirabelki – po jednym na każdym kolanie. Lekarz chirurg, po badaniu USG, powiedział, że są to narośla spowodowane wysiękami ze stawów kolanowych (konsekwencja tamtego upadku). Jedyny sposób żeby się ich pozbyć to zabieg chirurgiczny, po którym byłabym unieruchomiona nawet na kilkanaście tygodni. Nie zdecydowałam się na ten zabieg, ponieważ sama opiekowałam się nastoletnią wnuczką – nie mogłam sobie pozwolić na tak długą „niepełnosprawność”, więc guzy zostały.

Narośla zniknęły podczas Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie w dn. 6.04.2017 r. (podczas Rekolekcji Odnowy w Miłości Boga). Wypowiedziane było Słowo Poznania mówiące, że Pan Jezus leczy kolana. Uwierzyłam, że to Słowo dotyczy mnie! Gdy wstałam z klęcznika żeby podejść do modlitwy wstawienniczej zorientowałam się, że guzy zniknęły! Poprosiłam kobietę siedzącą obok mnie, żeby dotknęła moich kolan i ona potwierdziła, że nic na nich nie ma! W ułamku sekundy Jezus zabrał te guzy. Do dzisiaj ich nie mam – moje kolana są zdrowe i wyglądają normalnie!
Marianna”

Niesamowity przypadek Marianny. Lekarz onkolog dawał jej kilka tygodni życia:

SMS od lekarza ortopedy: a mija szczęka wciąż leży na podłodze…:

smss

,, (…)Moje oczy ostatnio bardzo mnie bolały, łzawiły, piekły zaszły mgłą; nie mogłam czytać w posiadanych okularach i … wystarczyła jedna chwila modlitwy, nałożone ręce animatorów i … oczy przestały łzawić, piec… zaczęłam ostrzej widzieć, i moje ogromne zdziwienie przepełnione radością- mogłam przeczytać numer komórki bez okularów.(…) Wydarzyło się dalej to co mnie zdziwiło jeszcze bardziej, ,,wywołano” chorych z dolegliwościami stawów, kolan- szczególnie z uszkodzonymi więzadłami krzyżowymi- … a ponieważ od 10 lat jestem na rencie m in z powodu mego kolana, zakwalifikowanego do całkowitej wymiany, do endoprotezy- do zastąpienia go sztucznym stawem; kolana z którym zmagam się niemal 30 lat (wielokrotnie wypadająca łękotka, liczne artroskopie, osteotomia; zerwane więzadło krzyżowe przednie nie nadające się do rekonstrukcji, zniszczona chrząstka na powierzchniach stawowych, niestabilność kolana, znaczne przykurcze więzadeł bocznych i krzyżowego tylnego utrudniające mi m in ,,normalne”, bezbolesne poruszanie się np. schodzenie, wchodzenie po schodach- czyniłam to dostawiając nogę do nogi a nie naprzemiennie; wieloletnie przekręcenie osi kręgosłupa (prawy bark cofnięty do tyłu), chodzenie na przykurczonej nodze doprowadzało do ogromnego bólu odcinka lędźwiowego; nie mogłam długo stać, klęczeć, nie mogłam kucać, stanąć na jednej nodze itd…- jednak ,,przyzwyczaiłam się” z tym żyć i nawet nie pomyślałam, że mogę prosić Boga o jego wyleczenie… a tu proszę… Chwila modlitwy (zdziwiłam się że tak krótko trwała), nałożenie rąk animatorki i … kolano ,,wyprostowało się”- zostało usprawnione (na Mszę przyniosłam ze sobą krzesełko, bo wiedziałam że kręgosłup ani kolano nie pozwolą mi tak długo wytrwać- ale przestało mi być potrzebne- skorzystał z niego młody człowiek, ja stałam trzy godziny w miejscu i nic mnie nie bolało… Tylko ta burza niepewności, co się stało?… dlaczego ja, przecież nie prosiłam, przyszłam tu przypadkiem chociaż niezupełnie (bo przyciągał mnie jak magnez ten odczuwalny spokój przepełniony miłością, wyciszeniem, oderwaniem od codziennych zmagań, ofiarowujący pełnię poczucia bezpieczeństwa, dający poczucie szczęścia, trwający szczególnie i odczuwany zwłaszcza w czasie modlitwy uwielbienia)… (…)Do dnia dzisiejszego mogę kucać, robić przysiady, uczę się ,, normalnie” chodzić, zniknęły przykurcze, mogę stać na ,,chorej” nodze jak ,,bocian”, mogę bezboleśnie schodzić ze schodów…. mogę… mogę… mogę…” JANINA

Skierowanie na zabieg wymiany stawu kolanowego na endoprotezę:

4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Zaświadczenie lekarskie:

5

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oto jego treść:

ZAŚWIADCZENIE LEKARSKIE

W DNIU DZISIEJSZYM STWIERDZAM PEŁNĄ ODBUDOWĘ MIĘŚNI UDA LEWEGO I POWRÓT ZWARTOŚCI KOLANA LEWEGO. BADANA UZYSKAŁA PEŁNY WYPROST KOLANA LEWEGO . BRAK WSKAZAŃ DO ENDOPROTEZOPLASTYKI. W CAŁEJ SWOJEJ PRAKTYCE LEKARSKIEJ I-SZY RAZ SPOTYKAM TAK PEŁNĄ POPRAWĘ STANU MIEJSCOWEGO! (42 LATA PRACY)

 

Po operacji profesor powiedział, że nie wie co się stało, ale guza nie było…:

Mam na imię Jadzia, mam 63 lata, od marca do maja 2017 roku uczestniczyłam w rekolekcjach, które miały miejsce w Kościele pod wezwaniem św. Józefa w Gdańsku. W lutym 2017 roku wykryto u mnie guz nowotworowy na jelicie. Z dokumentacji medycznej, którą posiadam wynika, że guz ma 3 cm i jest to nowotwór. Na 2 czerwca 2017 roku zaplanowano operację usunięcia guza, którą wykonywał profesor Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku. Po operacji profesor powiedział, że nie wie co się stało, ale guza nie było, był tylko mały niegroźny polip, który usunął. Powiedział też, że nie muszę brać żadnej chemii, bo nie ma żadnych zmian nowotworowych. Chcę też dodać, że bardzo rozpaczałam po utracie syna, który miał 35 lat. Zmarł nagle w maju 2016 roku na skutek pęknięcia tętniaka. Od tego czasu ciągle płakałam, zamartwiałam się, miałam żal do Boga. Już w czasie rekolekcji poczułam, że odeszło ode mnie zmartwienie, ból, smutek i byłam w stanie pogodzić się z wolą Bożą. Wróciła radość z życia. Chwała Panu.

 

To niesamowite, ale mój guz zniknął, rozpłynął się, gdzieś sobie poszedł, nie mam go!:

„9 grudnia 2016 r. badanie USG wykryło na moim prawym nadnerczu guz o wielkości 12 x10 mm. Dostałam skierowanie do Pracowni Tomografii Komputerowej żeby określić charakter tego guza i sposób jego leczenia. To była dla mnie bardzo trudna do przyjęcia informacja,  która powodowała ataki przerażającego lęku. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić. W marcu 2017 poszłam na Rekolekcje Odnowy w Miłości Boga w Kościele Św. Józefa. 6 kwietnia, podczas Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie miałam przedziwne uczucie
mrowienia w głowie połączone z przekonaniem, że w moje życie wchodzi Bóg z mocą Jego Miłości. Badanie TK było ciągle przekładane. Mogłam się jemu poddać dopiero 27 lipca. Wynik odebrałam następnego dnia. To niesamowite, ale mój guz zniknął, rozpłynął się, gdzieś sobie poszedł, nie mam go! Dziękuję,  dziękuję, dziękuję.” Marysia

Wynik badania USG z grudnia 2016r:

Inkedbadanie2_LI

Wynik badania tomografem  z lipca 2017 wskazujący na brak obecności guzów w obu nadnerczach:

Inkedbadanie_LI

 

Cholesterol LDL był nie wyliczalny:


 

W jednej chwili okazało się, że moja kilkunastoletnia choroba stawów zniknęła, ot tak po prostu …:
 

W 2011 r. przypadkowe badanie wykryło  u mnie przewlekłe wirusowe zapalenie wątroby HCV oraz krioglobulinemię, która przez wiele lat niszczyła moje stawy. Zakażenie HCV  bardzo często powoduje rozwój krioglobulinemii. W związku z obecnością krioglobulin może dochodzić do rozwoju wielu schorzeń poza wątrobą: zespołów reumatoidalnych, uszkodzenia nerek, przewodu pokarmowego i innych narządów. Do zakażenia doszło prawdopodobnie podczas porodu w 1989 r. kiedy miałam wykonywana transfuzje krwi. Do tego roku, w Polsce, nie badano krwi na obecność wirusa typu C.  Wystąpiło już zwłóknienie wątroby i zaproponowano mi leczenie Interferonem. Nie zgodziłam się gdyż, przerażały mnie  ewentualne skutki uboczne, przy małej szansie na wyleczenie ( ze względu na wiek 60+). Powiedziałam, że zaczekam, może kiedyś pojawi się inny lek, mniej inwazyjny. Pojawił się, ale… za 200 tys. Można było też kupić go sobie w  Indiach za 1000 $. W 2014 r lek stał się dostępny na NFZ, jednak kolejka zrobiła się bardzo długa (ponad tysiąc osób). Praktycznie nie nie miałam szans. Dostrzegłam szansę – jest przecież Bóg, który powiedział „Proście, a otrzymacie”!Od kilku lat proszę o wzrost wiary i nie mam wątpliwości, że moja wiara rośnie. Postanowiłam nadal prowadzić zdrowy tryb życia i modlić się o cud, chociaż tkwiło we mnie przekonanie, że cuda uzdrowienia spełniają się  tylko innym. Tyle Mszy św.o uzdrowienie – i nic… Może Bóg ma wobec mnie inne plany? Ogłosiłam bezsilność, zgodziłam się z tym, że moje życie jest w Jego rękach i jak Bóg zechce to pożyję z tym długo, a jak ma inny plan- to ja się zgadzam na wszystko. Poczułam się spokojna i bezpieczna. Jednocześnie obudziło się we mnie pragnienie, żeby prosić, a wręcz żądać rzeczy niemożliwej! 10 czerwca 2017 r, w Parafii pw. Świętej Barbary w Gdańsku, odbyła się  Msza św. o uzdrowienie i kolejny raz uzdrawiani byli inni.  Może ja następnym razem? …I wtedy, jako ostatnie , padły słowa poznania: „Jest tu obecna kobieta w średnim wieku, która ma chorą wątrobę. Jezus ją teraz uzdrawia”. Potem była modlitwa wstawiennicza i łzy spływające ciurkiem po twarzy. Więcej nie pamiętam. Ja???… W nocy po raz pierwszy, wątroba mnie tak bolała, że nie mogłam spać. Po małym niedowierzaniu, pojawiło się pragnienie i silne przekonanie, że będę zdrowa. „Jezus nigdy nie wycofuje się ze swoich obietnic”- powtarzałam sobie. Zaczęłam już z całego serca dziękować za uzdrowienie. Po tygodniu stawiłam się w szpitalu na wyznaczone wcześniej badania. Potem czekałam na wyniki kolejne trzy tygodnie. A potem lekarka powiedziała, że… jeden wynik jest nieprawdopodobny, nie potrafi go racjonalnie wytłumaczyć bo w osoczu nie wykryto krioglobulin (to nieprawidłowe, niszczące organy wewnętrzne białka), że te białka nieleczone, nie mogły zniknąć same. W jednej chwili okazało się, że moja kilkunastoletnia choroba stawów zniknęła, ot tak po prostu. To umożliwiło zakwalifikowanie mnie na pilne  leczenie mojej wątroby tym niedostępnym dotąd lekiem, być może, że już na jesień. Z wątrobą z moimi parametrami, mam szansę na całkowite wyleczenie bez skutków ubocznych, w ciągu 12 tygodni. Leczenie Interferonem miało trwać dwa lata, a skutkiem mogło być m in. szybkie starzenie organizmu, dwa lata depresji i leczenie psychiatryczne, samopoczucie- jak przy trwającej dwa lata grypie, szansa na poprawę – ok. 30%. Jestem otoczona Bożą miłością. Jestem świadkiem cudu!  Chwała Panu!!! Małgosia 

wynik-1wynik2

Przez 35 lat, Alicja żyła jeden dzień od śmierci:

Czasami przychodzi taka myśl, ze to wszystko mi się przyśniło…..:

,,9 marca, podczas przeistoczenia, zamknęłam oczy. Byłam wtedy w kaplicy Wieczystej Adoracji i modliłam się za kochankę mojego męża. Poczułam wyraźnie więcej światła wokół mnie, jakby ktoś zapalił więcej żarówek w Kaplicy. Jak otworzyłam oczy, spostrzegłam, że zaczęłam lepiej widzieć, obraz stał się jaśniejszy, nie taki ciemny jak do tej pory. Nikt nie włączył dodatkowego oświetlenia. Od końca 2015 roku z moimi oczami było bardzo źle. Nie mogłam już czytać książek, nie widziałam liter. Zapalałam wszystkie możliwe lampy w domu bo ciągle wydawało mi się, że jest ciemno. Oczy bolały, miałam zaburzenia widzenia, co jakiś czas przestawałam prawie kompletnie widzieć. Okulista nie potrafił mi dobrać żadnych okularów, nie był w stanie zatrzymać wady wzroku, która się z miesiąca na miesiąc pogłębiała i prowadziła do ślepoty. Wtedy, 9 marca, podczas tamtej Mszy św. zostały mi też zabrane migrenowe bóle głowy. Straszliwie na nie cierpiałam od ponad 40 lat. To była moja codzienność. Bo był stały, mniejszy lub nie do zniesienia. Nie mogłam przyjmować tabletek przeciwbólowych bo natychmiast skręcało mi żołądek. Od ponad 40 lat cierpiałam „dodatkowo” na bardzo silne bóle żołądka i refluks. Mogłam jeść tylko niewielkie ilości restrykcyjnie dobranej żywności z długimi przerwami miedzy kolejnymi dawkami. Nawet to nie zapobiegało bardzo ostrym atakom bólu żołądka i wielokrotnie lądowałam w szpitalu, nieraz po wypiciu zwykłej herbaty. Przez refluks musiałam bardzo wysoko spać bo inaczej kwas żołądkowy cofał mi się do ust, wylewał się z nich. Byłam na to leczona przez 40 lat, bezskutecznie. Pan Jezus zabrał to ode mnie w czasie rekolekcji, nawet nie potrafię określić dokładnie kiedy. Mogę jeść co chcę, ile chcę i kiedy chcę i nie odczuwam żadnych dolegliwości, nie biorę żadnych lekarstw. Mogę się objadać, mogę spać zupełnie bez poduszki, bez konsekwencji. Nie boli mnie głowa. To jest niesamowite. 14 kwietnia, w czasie wizyty u okulisty, lekarz potwierdziła, że moje oczy są zdrowe, nie maja żadnych wad. Zniknęła wada refrakcji i astygmatyzmu, którą miałam w lewym oku. Okulista była zdziwiona przyglądając się moim oczom bo powiedziała, że pierwszy raz w całej swojej praktyce spotyka się z pacjentką, której oczy są o 20 lat młodsze niż jej wiek. 9 marca wydarzyło się coś jeszcze – coś, na czym mi najbardziej zależało. Usłyszałam słowa poznania mówiące o kobiecie w średnim wieku i o uzdrowieniu jej relacji z mężem. Teraz po kilku tygodniach wiem na pewno, że te słowa były o mnie. Mój mąż przestał się spotykać z inną kobietą, zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, nie mam już depresji i myśli samobójczych. Zaczął nawet, po kilkunastu latach, chodzić do kościoła. Był na najdłuższym spotkaniu rekolekcyjnym, kiedy była modlitwa o napełnienie Duchem Świętym i powiedział, że te kilka godzin minęły mu niepostrzeżenie, że było pięknie. Te rekolekcje Odnowy w Miłości Boga to był niezwykły czas, taki nie z tej ziemi. Czasami przychodzi taka myśl, ze to wszystko mi się przyśniło gdyby nie to świadectwo, prawdziwe, Miłości Boga……. do mnie.” MARIA

Piłam, mimo, że doskonale widziałam, że jest coraz gorzej, tak wbrew sobie piłam codziennie…:

Szczęść Boże.
Mam 43 lata, jestem mężatką, mam dwójkę dzieci ( 22 i 20 lat). Po ukończeniu studiów otworzyłam własną firmę, którą z sukcesem prowadzę do dzisiaj. Dwadzieścia trzy lata żyłam bez Pana Boga, zawsze gdzieś niedaleko, ale obok. Na dwadzieścia trzy lata zamknęłam serce Jezusowi i żyłam bez Niego. Odrzuciłam Go, bo wyszłam za mąż za wspaniałego człowieka, ale rozwodnika i nie mogliśmy wziąć ślubu kościelnego. Bardzo mi Boga brakowało, czułam się przez Kościół bardzo odtrącona, bo nie mogłam przyjmować Komunii św i nie mogłam być Matką chrzestną dzieci mojego rodzeństwa i przyjaciół. Wstydziłam się chodzić do kościoła, denerwowało mnie to, szczególnie w święta, kiedy wszyscy ludzie szli do Komunii, a ja czułam się taka opuszczona i bezsilna…Szukałam duchowości w jodze, uzdrawianiu bioenergoterapeutycznym, wróżbach, jasnowidzeniu, zaczytywałam się w książkach i czasopismach tego rodzaju.Opowiedziałam o mojej tęsknocie do Boga Księdzu na kolędzie w 2015 r i wtedy on powiedział o tak zwanym białym małżeństwie, że możemy żyć w czystości fizycznej i wtedy otrzymać rozgrzeszenie i przystępować do Komunii św. Ja wiedziałam, że to jest moja szansa. Mój ukochany mąż się na to zgodził widząc jak mi na tym zależy, jak bardzo pragnę Jezusa. Przez rok 2016 żyliśmy w czystości, żeby sprawdzić, czy damy radę. I przez ten rok życia w czystości ja zaczęłam mieć problemy z czymś, co mnie zaatakowało. Zaczęło mnie boleć całe ciało, plecy, ręce, głowa, bark, skoki ciśnienia.
Tak naprawdę zaczęło się w sierpniu 2016 r. Wybuchy gniewu, płacz, przerażenie, nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze, bałam się tego co tam widziałam, poczucie beznadziei i chęć zakończenia tego beznadziejnego życia doprowadzały mnie do szaleństwa ( a przecież chciałam żyć bliżej Jezusa, dla niego trwałam w czystości…) Ból całego ciała był tak wielki, ze nie mogłam rano wstać z łóżka, nie mogłam pójść do pracy, ciągle myślałam o samobójstwie. Chaos w głowie i duszy, bezsenność z powodu bólu ciała i stresu i ciągłe chodzenie do lekarzy, bo tak bolały mnie ręce, że nie mogłam utrzymać szklanki z wodą, a plecy tak, że bez tabletek nie zasnęłam. Neurolog, reumatolog, ortopeda, rezonanse, badania krwi, wszystko w jak najlepszym porządku. Żadnych urazów mechanicznych w prześwietleniach nie ma. Zaczęłam pić dużo alkoholu, żeby zagłuszyć ten ból, im więcej piłam, tym mniej czułam to bolące ciało i duszę, ale zaczęłam się dziwnie zachowywać po tym alkoholu, jak nie ja, mówiłam różne bzdury, bardzo dokuczałam mężowi i czułam, że mi to daje satysfakcję, opowiadałam mu jak bardzo nie chcę żyć, i karmiłam się jego lękiem. Piłam, mimo, że doskonale widziałam, że jest coraz gorzej, tak wbrew sobie piłam codziennie, patrzyłam w lustro i widziałam zło. Cieszyłam się widząc przerażenie dzieci, bo nigdy wcześniej nie widziały mnie w takim stanie, to nie było moje zachowanie. Żeby się ratować przed myślami samobójczymi poszłam do psychiatry. Stwierdził depresję. Dostałam leki, po których spałam w nocy, a w ciągu dnia nie bolało mnie ciało. Ale musiałam brać coraz większe dawki, nie czułam się wolna, ale jak w więzieniu, nie śniłam swoich snów, i wiedziałam że coraz większe dawki nie prowadzą do zdrowia, ale do uzależnienia. czułam, że to nie to. nie tędy droga.
I wtedy moja Przyjaciółka, która przeżyła Wasze rekolekcje w Pruszczu Gd z księdzem Andrzejem, wysłała mi sms a, że będą rekolekcje w Gdańsku. Trafiłam do grupy 24 do Izy. Iza powiedziała, że na podobnych rekolekcjach w 2016 r. Jezus uzdrowił jej Synka z autyzmu. A potem Iza tak nagle zmieniła temat i powiedziała, że jeśli ktoś potrzebuje takiej spowiedzi z całego życia, takiej generalnej, to Wasza wspólnota to umożliwia, a mnie się sama ręka do góry podniosła i przerywając jej głośno powiedziałam „Ja potrzebuję”. Często się zastanawiałam, żyjąc w tej czystości małżeńskiej, kiedy mogę pójść do spowiedzi, ale te problemy zdrowotne przesłaniały wszystko i odstraszał mnie konfesjonał i to że ksiądz nie będzie miał czasu, że mu wszystko powiedzieć. I kiedy usłyszałam Izę to byłam pewna,że mówi do mnie. Na drugi dzień pobiegłam do mojego Proboszcza z prośbą o pozwolenie na poświadczenie przeze mnie i męża białego małżeństwa. Proboszcz pomodlił się i po rozmowie z nami obojgiem dał zgodę.
Na spowiedź generalną umówiłam się z księdzem Andrzejem z Pruszcza we czwartek o 13 przed drugą mszą z Wami. To było cudowne doświadczenie spowiedzi, oczyszczenia i otrzymania łaski odpuszczenia grzechów. Nigdy tego nie zapomnę. Na mszę z Wami przyfrunęłam jak na skrzydłach ponad godzinę wcześniej i mocno się modliłam i dziękowałam Bogu za wszystko. Po wielu wielu latach przystąpiłam do Komunii Św. Nie da się opisać słowami tego, co czuję. Na tej mszy poczułam mocny ból serca, nigdy nie miałam żadnych problemów z sercem i to było dziwne, ale czułam, że Pan Jezus uzdrawia moje serce, takie zmęczone i poranione. Ból ustąpił po przyjęciu Komunii św. to była długa msza, do domu wróciłam bardzo późno i zapomniałam wziąć tabletki na sen, zasnęłam jak dziecko, otulona ciepłem i miłością Boga, z wielkim spokojem. ( leki brałam przez 7 miesięcy codziennie, jak próbowałam zasypiać bez leków to koszmar wracał) Następnego dnia czułam się cały czas w takiej jakby ciepłej kąpieli z miłości Boga zanurzona i taka bezpieczna. I czuję tak już cały czas, mija już ósmy tydzień, zasypiam bez leków, funkcjonuję w ciągu dnia bez leków. Jestem bezpieczna. Już się nie boję. Jezus jest moim Panem i nie brak mi niczego. AGNIESZKA

9 marca podczas Rekolekcji Odnowy w Miłości Boga zostało przekazane słowo poznania: BÓG UZDRAWIA KOBIETĘ Z BÓLÓW BARKÓW, KTÓRA MIAŁA OSTATNIO DUŻO ZMARTWIEŃ I MÓWI JEJ: „BIORĘ TWOJE CIĘŻARY NA SIEBIE”:

,,W styczniu tego roku otrzymałam z przychodni telefoniczne zaproszenie na mamografię. Zdecydowałam się poddać badaniu. W ostatnim czasie miałam sporo stresów (ciężka choroba wnuczki). Pomyślałam, że to dobry czas, aby o siebie zadbać. Niestety kilka dni po badaniu, znów telefonicznie, zostałam poproszona o wykonanie badań dodatkowych. I tak badania (min. USG) wykonane na początku lutego wykazały obecność zmian w prawej piersi. Lekarka podczas badań była bardzo powściągliwa, choć minę miała nietęgą. Natomiast pielęgniarce asystującej wyrwało się „Następna biedna”. Tych słów nie zapomnę do końca życia. Kilka dni później wykonano mi biopsję cienko- i grubo igłową. 11 lutego, podczas uroczystości rodzinnej, siostrzenica męża zaprosiła mnie na mszę z modlitwą o uzdrowienie. 2 marca w kościele św. Józefa dowiedziałam się, że będą to siedmiotygodniowe rekolekcje. To co działo się ze mną podczas tej pierwszej mszy spowodowało, że postanowiłam wziąć udział w całych rekolekcjach. Tego dnia siedziałam z tyłu, za ławkami na stopniach. Przeszło mi przez głowę, że Pan Jezus nawet mnie tam z tyłu nie widzi. Podczas mszy chciałam prosić o zdrowie dla mojej wnuczki. Pojawienie się problemu w prawej piersi nawet mnie nie zdziwiło, biorąc pod uwagę, to co przechodziła wówczas moja rodzina. Chciałam dla siebie prosić o pogłębienie wiary, która utonęła w morzu problemów. Podczas mszy był taki moment, w którym, jak mi się zdawało, straciłam na chwilę słuch. Nie docierało do mnie to, co się dzieje dookoła. Był tylko Pan Jezus. Dzień później odbierałam wyniki biopsji. Lekarka powitała mnie z uśmiechem i powiedziała, że spodziewała się czegoś zupełnie innego, dużo gorszego. Tak wynikało z obrazu na USG, w którym zmiany wydawały się bardziej rozległe i nalane. Tymczasem biopsja cienko igłowa nie wykazała żadnych komórek nowotworowych w pobranym materiale, natomiast wynik biopsji grubo igłowej wskazywał, że w prawej piersi jest coś i należy to usunąć. Pod koniec marca wyłuskano z prawej piersi niewielki guzek. Usunięto także węzeł chłonny wartowniczy oraz pobrano tkanki przyległe do guzka. W żadnej z pobranych tkanek nie było komórek nowotworowych, a guzek miał charakter łagodny. Wraz ze mną operowane były 3 inne kobiety. Wszystkie musiały przejść dodatkową chemię. Tylko mi się udało tego uniknąć. Wierzę, że to nie był przypadek, a Boża ingerencja. Chwała Panu!” MARIA

Niesamowity jest czas niecierpliwego radosnego oczekiwania na każdy kolejny czwartek. KATARZYNA

,,Ok 2 lata temu miałam operację stopy. Od tego czasu stopa cały czas mnie bolała. Wiem że ból był efektem błędnie przeprowadzonej operacji i komplikacji pooperacyjnych. Znam wiele osób, które już po miesiącu od operacji normalnie chodziły, a ja przez 2 lata miałam problemy z operowaną stopą- bardzo mnie bolała i starałam się jej nie używać. Podczas Mszy Św. Odczuwałam niesamowitą bliskość Boga, od pierwszych słów kazania miałam wrażenie że ksiądz mówi do mnie i o moim życiu. Podczas modlitwy poczułam gorąco w stopach, był moment że myślałam że się przewrócę. Pod koniec modlitwy okazało się, że stopa mnie nie boli! I odczułam niesamowitą bliskość i miłość Boga. Do dzisiaj (18.03.17) czuję się wspaniale, stopa nie boli.” 10 dni później przyszedł SMS od Mai, że przebiegła półmaraton. MAJA

Od około 10 lat cierpiałam na bóle kręgosłupa. Na kręgach szyjnych i lędźwiach porobiły mi się zrosty. Gdy chciałam się pochylić musiałam się podeprzeć. Ratowałam się biorąc leki przeciw bólowe. Ale na dłuższą metę nie było to skuteczne, gdyż ból mnie się nasilał i było gorzej. 9 marca gdy była prowadzona modlitwa zgłosiłam się i animatorka położyła mi ręce na bolący kręgosłup modląc się. Na drugi dzień rano zauważyłam że nie boli mnie w kręgosłupie. Nie mogłam uwierzyć w uzdrowienie, myślałam o bólu ale on nie wracał. Pozostała mi tylko pamięć bólu. Od tego dnia nie brałam już żadnych leków przeciw bólowych. HELENA

,,Od kilku lat cierpię dolegliwości żołądkowo jelitowe, nie mogłam trafić do dobrego lekarza i tak mijał czas w cierpieniach i bólach, przez ten czas przytyłam ponad 15 kg. Od czasu rozpoczęcia rekolekcji Pan Bóg dał mi dobrego lekarza, okazało się że refluks, Helikobacter pyrioli, zadrożdżenie i zagrzybienie jelit. Wcześniej po zjedzeniu posiłku mój brzuch nagle w ciągu kilku minut rósł jak balon, wyglądałam jakbym była w 8 miesiącu ciąży. Na przemian męczyła mnie biegunka i zaparcia, okropne bóle, ciągłe zmęczenie, senność, apatia i zniechęcenie do wszystkiego. Teraz wszystko idzie w dobrą stronę. Bóg dał łaskę zmiany żywienia, połączoną z leczeniem i już teraz czuję się lepiej. Od modlitwy o uzdrowienie, czułam że Jezus chce żebym była szczęśliwa i zdrowa, i poprowadzi mnie do tego przez lekarzy i dłuższą drogę i tak się właśnie stało. Chwała Mu za to!” EMILIA

,(…) W czwartek 09.03.2017 roku byłem na drugim spotkaniu w ramach rekolekcji Odnowy w Miłości Boga podczas którego odbyła się modlitwa o uzdrowienie. Zgłosiłem się gdy miała miejsce modlitwa za osoby, które mają problemy ze stawami. W trakcie modlitwy nie doświadczyłem żadnych specjalnych odczuć a po jej zakończeniu stwierdziłem, że ograniczenie ruchowe mojego nadgarstka nadal występuje. w ciągu kilku dni nadgarstek odzyskał zakres ruchu. od 10.04.2017 roku ponownie uczęszczam na zajęcia tenisa i do dnia dzisiejszego problem z nadgarstkiem nie wystąpił. (…) Dodatkowo podczas modlitwy o uzdrowienie, która miała miejsce w czwartek 09.03.2017 r. i 06.04.2017 r. zgłosiłem się gdy miała miejsce modlitwa za osoby, które mają nieuleczalne choroby- miałem na myśli niedoczynność tarczycy, która wg endokrynologa, występuje u mnie w postaci zanikowego zapalenia tarczycy, co oznacza, że moja tarczyca produkuje coraz mniej hormonów, które trzeba zastępować syntetycznymi, w postaci tabletek, o coraz wyższej dawce i tarczyca systematycznie się zmniejsza aż przestaje w ogóle wydzielać hormony. W trakcie modlitwy nie doświadczyłem żadnych specjalnych odczuć w okolicy tarczycy. W dniu 04.05.2017 r. wykonałem kontrolne USG tarczycy, które wskazało, że jej stan nie tylko nie pogorszył się, ale poprawiło się jej ukrwienie. w dniu 12.05.2017 roku, zrobiłem badania laboratoryjne, z których wynika że poziom hormonów tarczycy poprawił się. podobnie jak w przypadku nadgarstka, jestem przekonany, że poprawa stanu mojej tarczycy, jest efektem modlitwy o uzdrowienie, w której brałem udział podczas rekolekcji Odnowy w Miłości Boga. Chwała Panu!” KRZYSZTOF

Przyszłam do kościoła z inną intencją, mam problemy z zatrzymaniem wody w organizmie i opuchlizny. Podczas Mszy Świętej czułam ból w nerkach, który szybko ustąpił. Następnego dnia ból ustąpił. Do dziś tabletek na nerki nie biorę. ANIA

Nie chciała mi się zrosnąć złamana kość w stopie. Podczas modlitwy miałam łzy w oczach i głośno się śmiałam. 3 kwietnia byłam u lekarza i okazało się że kość się zrosła. Dodatkowo zostałam wyleczona z bulimii o której wcześniej nie mówiłam. IWONA

Ból Miry trwał 5475 dni i ustąpił w jednej chwili, 2 marca 2017 r:


 

Kalina od prawie 20 lat nie pamiętała nawet jednego dnia bez bólu głowy. Do 9 marca 2017 r. wzięła kilkanaście tysięcy tabletek przeciwbólowych, a może i więcej:

Od sierpnia ubiegłego roku (2016), zaczął mnie boleć kręgosłup, a po paru miesiącach zaczęło mnie jeszcze boleć biodro tak że rano trudno było mi wstać z łóżka, przejść do łazienki, czy ubrać się. Byłam na silnych środkach przeciwbólowych, potrzebowałam bardzo dużo czasu (2-4 godz) aby leki zaczęły działać i żebym mogła jakoś poruszać się. Po pierwszej Mszy z modlitwą o uzdrowienie, niczego nie poczułam, tylko modliłam się żeby Bóg uzdrowił mój kręgosłup i biodro. Od tamtej pory ból się stopniowo zmniejszał, najpierw był coraz mniejszy aż się odważyłam nie brać leków (choć z pewnym lękiem czy nie zacznie znowu boleć). Na ostatniej Mszy, przed Świecami, 6 kwietnia 2017, byłam kilka dni bez leków, a bólu nie było i tak jest do dzisiaj. Z początku nie skojarzyłam tego z uzdrowieniem, dopiero właśnie na ostatniej Mszy, zrozumiałam, że Bóg mnie wysłuchał i uzdrowił. TERESA

Prosiłam Boga o uzdrowienie mojego kręgosłupa ze stenozy (czyli bardzo dużego zwężenia w kanale kręgowym w odcinku lędźwiowym- norma średnicy jest 1- 1,2 cm, a ja miałam 0,4 cm). W pewnej chwili do miejsca, w którym miałam stenozę w kręgosłupie zaczęło napływać ciepło, które sprawiało mi coraz większą ulgę. Dwa dni później wsiadłam na rower i pojechałam na pierwszą od 10 lat wycieczkę rowerową z moim 11- letnim synem, po której nie czułam ŻADNEGO bólu w kręgosłupie i następnego dnia wstałam z łóżka bez żadnych trudności- co do tej pory mi się zdarzało przez ten okres 10 lat. AGNIESZKA

,,Od trzech lat mam zawroty głowy, których przyczyny lekarze nie mogą zdiagnozować. W 2010 roku pojawił się na tarczycy widoczny guz, który rósł do 2016 roku. W marcu 2016 dostałam skierowanie na operację guza, który się ciągle powiększał. Jego wymiary w styczniu 2016 wynosiły: rozmiary jajka kurzego 43 x 38 x 23 mm. Ostatnie USG wykazało również guza na lewym płacie wielkości 3 mm. Dostałam skierowanie na operację, gdzie wycięto mi cały prawy płat z rozlanym guzem, oraz część płata lewego. Dnia 8 marca 2017 r zostałam wezwana do szpitala, gdzie dowiedziałam się, że pooperacyjne badanie histopatologiczne dało rozpoznanie: nowotwór o nieokreślonym charakterze. 9 marca w kościele św. Józefa w Gdańsku trafiłam na rekolekcje REO, gdzie po Mszy Św. 6 kwietnia była modlitwa o uzdrowienie. Dziś rano, 20 kwietnia wróciłam z Gliwic. Moje wyniki badań okazały się wolne od komórek rakowych. Od dwóch tygodni nie mam zawrotów głowy.” IWONA

,,(…) Bóg zadziałał na moje chore dłonie. Palce rąk zdeformowane przez chorobę reumatyczną, w postaci zwyrodnień, w okolicach stawów. Podczas Mszy Św. moje dłonie przybrały intensywny różowy kolor i niezwykłe ciepło. Pozytywne zmiany zauważyłam już w piątek, gdy mogłam zacisnąć dłoń., która do tej pory była ograniczona, mniej sprawna, częściowo pozbawiona czucia. Moje obie dłonie stały się elastyczne, są nadal ciepłe, bardzo gładkie i gładkie i różowe. Obserwuję jak zmiany zwyrodnieniowe się cofają, palce się prostują. Chwała Panu” EWA

Przeszło 20 lat bolały mnie ręce. Mam 37 letnią niepełnosprawną córkę, przy której wszystko trzeba zrobić jak przy małym dziecku. Na trzecim spotkaniu, kiedy siedziałam w kaplicy podczas mszy poczułam takie coś jakby pękała mi wzdłuż kość, raz w jednej, raz w drugiej ręce, więc cicho stęknęłam i zaczęłam masować raz jedną raz drugą rękę. Nie wiem ile to trwało, może parę minut, trudno mi powiedzieć. Rano kiedy się obudziłam, mając ręce pod głową- myślę sobie no to teraz będzie, ja tych rąk nie wyjmę spod głowy, a tu nic.. Jedna ręka wyjęta, nie boli, druga nie boli – Boże a to co?- to jest nie możliwe, że tak po prostu ból ustał. Czułam się bardzo dziwnie bez tego bólu. Minął już miesiąc od tego czasu, a ja wciąż nie mogę przyzwyczaić się, że tego bólu nie ma. Jezus uzdrowił miej ręce, abym dalej mogła opiekować się moją córką. STANISŁAWA

Dziękuję za łaskę zdrowia (od 2,5 roku nie mogłam wyleczyć moich ran, na skórze całego ciała). Dziś moja skóra pięknieje. MARIA

Mam na imię Beata. Od dwudziestu kilku lat chorowałam na przewlekłe zapalenie błony śluzowej żołądka. Dolegliwości bólowe są w tej chorobie przewlekłe. W czasie Mszy Świętej odnalazłam się w słowach poznania o uzdrowieniu przewodu pokarmowego. Poczułam wtedy gorąco w całym przewodzie pokarmowym i ból który trwał do nocy. Rano gdy zbudziłam się stwierdziłam, że nic mnie nie boli i jest tak do teraz. Dziękuję Bogu za uzdrowienie.

Siedem tygodni rekolekcji to dla mnie najpiękniejszy czas. Z utęsknieniem czekałam na każdy czwartek. LILA

,,W czasie rekolekcji usłyszałam słowo poznania, że jest kobieta o imieniu Marzena, którą Pan uzdrawia z problemów w brzuchu. Od kilku miesięcy miałam problemy, nie trzymały zwieracze i kwas solny z żołądka po posiłku cofał się do gardła i uszu, nie mogłam normalnie spać. Po tym poznaniu stwierdziłam, że dolegliwość ta ustąpiła. Chwała Panu” MARZENA

Od grudnia 2016 r. odczuwałam bardzo silne bóle lewej nogi i biodra, 24 godziny na dobę. Z ledwością chodziłam. Najpierw stawiałam prawą nogę a potem dostawiałam lewą. Ból był związany z moimi poważnymi problemami z kręgosłupem. Pracuje w Hospicjum w Gdańsku. Tam zobaczyłam plakat o rekolekcjach. Przyszłam na drugie spotkanie rekolekcyjne, kiedy była modlitwa o uzdrowienie. Bałam się , że nie ustoję w tym kościele. Na szczęście znalazło się dla mnie miejsce, na skraju ławki. Pomimo tego, że siedziałam, noga mnie strasznie bolała. Dotrwałam do momentu, kiedy były przekazywane słowa poznania. Usłyszałam to mówiące o tym, ze Pan Jezus uzdrawia choroby kręgosłupa. Po przyjściu do domu zauważyłam, że nie odczuwam ani bólu nogi ani biodra. Ten ból już do mnie nie wrócił. Rehabilitacja, która miała się zacząć 28 marca, okazała się niepotrzebna. Podjęłam decyzje, że 7 kwietnia pójdę na Ekstremalną Drogę Krzyżową z Pruszcza Gdańskiego do Gdyni. ELA

Mam na imię Hanna, od bardzo wielu lat cierpię na bóle kolan i kręgosłupa. Podczas trwania naszych rekolekcji w trakcie jednego z nabożeństw modlono się o poprawę zdrowia moich kolan, a także kręgosłupa i od tamtego momentu moje kolana zachowują się jakby były nowe. A kręgosłup po ponad 20 latach codziennego bólu przestał mnie boleć, drętwiała mi lewa ręka i już nie odczuwam także tej dolegliwości. Serdecznie Bóg zapłać za modlitwę.

,,Właśnie nie planowałam wtedy przystępować do modlitwy o uzdrowienie. Skończyliśmy już modlitwy za rekolektantów. Przed nami stali Basia, Paweł i Benedykt, też już wolni. To podeszłam do Basi, podałam główne schorzenia. Pamiętam jak Basia powiedziała któremuś z chłopców by trzymał rękę na części szyjnej kręgosłupa. Czułam tę rękę i jakby cofająca się moją głowę w tył, tak jakbym odpływała. Po modlitwie miałam potrzebę kręcenia głową i ramionami. Czułam że coś się stało. Zwykle wykonywanie ruchów w bok głową (ruch przeczenia) było dla mnie trudne, chociaż mogłam je wykonać, teraz było łatwe. Od kiedy pamiętam zwracano mi uwagę że się garbię. Rodzice posyłali mnie na gimnastyki korekcyjne, basen. Starałam się, ale nie umiałam przyjąć prawidłowej postawy ciała i nikt nie potrafił mi wyjaśnić jak mam to zrobić. Wiedziałam że ciągle jestem zgarbiona i chyba czułam się z tego powodu gorsza od innych. Zawsze pamiętałam by nie ustawić się bokiem gdy ktoś robił mi zdjęcie. Dopiero stosunkowo niedawno (może z 10 lat temu) odkryłam sama przyczynę, potwierdził to kilka lat temu rehabilitant. Zawsze miałam mocno do przodu wysunięty kręgosłup szyjny i głowę skierowaną w dół. To pociągało barki do przodu. Świadome przyjęcie prawidłowej postawy stało się możliwe, ale wytrzymywałam tak tylko kilka minut. Jeszcze jedno, potrzebowałam zwykle kilku poduszek do snu, mogłam zasnąć tylko w pozycji pół siedzącej, leżąc płasko odczuwałam totalny dyskomfort. Po 6 kwietnia zauważyłam, ze kręgosłup szyjny nie jest już wysunięty do przodu, zmniejszyły się napięcia mięśni szyjnych. To jest tak jakby ktoś przełączył mi włącznik mózgu, ile razy próbuję przyjąć poprzednią pozycję od razu to zauważam. Większość czynności muszę wykonywać w zupełnie inny sposób. Czasem nawet mocno bolą mnie mięśnie, których poprzednio nie używałam, śpię od tamtego czasu zupełnie na płasko, bez poduszek. 2 maja spotkałam koleżankę, którą znam od liceum. Powiedziała że coś się we mnie zmieniło (wygląd), nie wiedziała co. Spytałam co zawsze było ze mną nie tak i stanęłam do niej bokiem:,, zawsze byłaś pochylona”- a teraz- ,,nie jesteś”- dałam świadectwo.” WIESIA

,,(…) Nawracam się od około roku i w tym czasie chodziłam w różne miejsca z różnymi grupami aby zbliżyć się do Boga, ale chyba nigdzie nie poczułam Jego obecności tak bardzo jak na Rekolekcjach Odnowy w Miłości Boga. Na jednym z pierwszych spotkań była modlitwa o uzdrowienie i usłyszałam słowa poznania- o młodej kobiecie, która ma problemy z dolnym odcinkiem kręgosłupa. Animator modlił się nade mną, jednak nie poczułam żadnego ciepła, o jakim zwykle mówią osoby doświadczające uzdrowienia. Jednak od tamtego czasu ból kręgosłupa zdecydowanie się zmniejszył. Zastanawiam się, co będzie dalej po rekolekcjach. I szczerze mówiąc nie wiem co zrobię i gdzie pójdę. Będzie mi ogromnie brakować wieczornych czwartkowych spotkań z Bogiem a także z ludźmi. Mimo niezbyt długiego czasu rekolekcji i niewielkiej interakcji w naszej grupie bardzo wszystkich polubiłam i bardzo dobrze czułam się na wspólnej modlitwie z naszą grupą numer 23. Nie wiem, czy to będzie możliwe trafić do wspólnoty takiej jak ta, z którą będzie możliwa taka modlitwa do Ducha Świętego jak to robiliśmy na ostatnim spotkaniu. To było dla mnie niesamowite doświadczenie. Czuję, że to jet najlepsza droga, aby szukać boga, choć przede mną chyba ciągle wiele do przejścia. Byłoby wspaniale, gdyby z uczestników rekolekcji powstała nowa wspólnota przy kościele Św. Józefa..” AGNIESZKA

Choruję na kręgosłup od wielu lat, w 2010 roku zdiagnozowano u mnie zmiany w dolnym odcinku lędźwiowym kręgosłupa, w 2011 roku bardzo duże zmiany w górnej części kręgosłupa łącznie z blokowaniem ręki. W październiku przeszłam rehabilitację, niestety mój stan się pogorszył. Codziennie odczuwałam ogromny ból, przyjmowałam leki. Przyzwyczaiłam się do życia z bólem. Miałam problemy w pracy ponieważ ręka odmawiała mi posłuszeństwa a pracuję przy komputerze, czekała mnie operacja. W rekolekcjach miało mnie nie być, właśnie z powodu strasznych bólów, nie mogłam chodzić. Nawet mój mąż zabronił mi chodzić na te rekolekcje, ponieważ bał się o mnie, wiedział że sobie nie poradzę z chodzeniem. Podczas modlitwy, po słowach poznania, odczułam ogromne ciepło i mrowienie w okolicach kręgosłupa. Od tamtego dnia czuję się bardzo dobrze, nie odczuwam żadnego bólu, nie zażywam żadnych tabletek, czuję się bardzo spokojna, wyciszona i radosna. JOLA

Na modlitwie rekolekcyjnej w czwartek 6 kwietnia gdy ksiądz powiedział żeby podniosły ręce te osoby, które mają kłopoty kostno- stawowe, uczyniłam to gdyż od ok 18 lat mam bóle m in kolan, które stawały się coraz dokuczliwsze. Zamknęłam oczy. Moje ciało zaczęło się trząść i poczułam w drżących kolanach nieznane lecz bardzo miłe uczucie. Jedna z Pań Animatorek musiała nieźle się ,,namęczyć”, aby utrzymać moje ciało bym nie upadła. Dziś mija 5-ty dzień a ja mam Zdrowe Kolana! Ból zniknął Całkowicie!!! Z początku było mi tak dziwnie że nic mnie nie boli!!! BEATA

,,Od kilku lat choruję na staw kolanowy. Przeszłam już operację- artroskopię, lecz ból w stawie się nie zmniejszał. Od półtora roku nie mogłam klękać na te kolano. Podczas rekolekcji usłyszałam, że Pan Jezus leczy stawy kolanowe. Poczułam ciepło. Po powrocie do domu poczułam, ,,pęknięcie’ w kolanie, a na drugi dzień uświadomiłam sobie, że mogę swobodnie uklęknąć i się pomodlić. Wiem że Pan Jezus mnie uzdrowił” BARBARA

,,Wg wiary Twojej niech się tak stanie!(…) Pan uzdrowił we mnie mgłę na oczach bym widziała wyraźnie. Miałam iść do okulisty po silniejsze okulary i już nie trzeba.(…)” BEATA

Pani zaczęła mówić: Bóg chce uzdrowić pana w czarnej kurtce po 50 roku życia, chce oczyścić jego duszę. Poczułem, że to ja. Podniosłem rękę. Podeszła animatorka. Spytała co mnie boli. Powiedziałem stawy, a najbardziej kolano, dotknęła go,, poczułem ból i gorąco we wszystkich stawach. Po ok 10 min. ból zniknął. STEFAN

Na szóstym spotkaniu, gdy kapłan poprosił osoby, które mają problemy z wątrobą o podniesienie rąk zrobiłam to. Wtedy podeszły do mnie dwie osoby, które położyły na mnie swoje ręce. W tej chwili miałam spoczynek w Duchu Świętym i odtąd dolegliwości, na które się skarżyłam (kamienie, kolka wątrobowa) ustały. Nie mogę opisać wdzięczności, jakie mi towarzyszyły. URSZULA

,,Cierpiałam od dawna na zwyrodnienie stawu kolanowego i kręgosłupa. Prosiłam, aby choroba nie postępowała, aby nie spotkał mnie los poruszania się na wózku. Te bóle nagle ustąpiły. Każdego następnego dnia doznawałam tego cudownego uczucia- nie ma bólu.” HANNA

W czasie modlitwy o uzdrowienie ogarnęła mnie błogość i ciepło, od kilku lat miałem poważne bóle kręgosłupa, do tej pory już ich nie odczułem (nie powinienem dostąpić takiej łaski, widocznie Bóg ma taki plan i tylko Bóg Wie dlaczego). MARCIN

,,Podczas modlitwy o uzdrowienie w dniu 06.04.2017 r poczułem mrowienie w dolnej części kręgosłupa. Ale ból nie ustąpił, tylko był jeszcze większy. Na spotkaniu w dniu 20.04.2017 r podczas modlitwy wstawienniczej nie poczułem wtedy nic. Po dwóch dniach ból ustąpił.” BERNARD

Gdy było słowo poznania przy ,,strunach głosowych” podniosłam rękę i poczułam ciepło. Od kilku m-cy bolało mnie gardło. Ból ustał. BEATA

Byłem Buddystą. Usłyszałem słowa poznania, które wypowiadał Leszek, o osobach, które boli dolny odcinek (lędźwiowy) kręgosłupa. Cierpiałem na taki ból. Kiedy padły słowa poczułem ciepło i ból przeszedł. MAREK

,,W czasie Mszy Świętej, na 6 spotkaniu zostałam uzdrowiona z bólu kręgosłupa. Odczułam ogromne ciepło w okolicy krzyża, które towarzyszyło słowom poznania. Do dzisiaj kręgosłup mnie nie boli, chociaż wcześniej była to bardzo uciążliwa dolegliwość. Dziękuję Panu za łaskę odczucia Miłości i bliskości Boga. Takiej bliskości nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Patrząc na świeckich we wspólnocie nie zdawałam sobie sprawy że można żyć tak blisko i bezpośrednio z Bogiem. „ ANIA

Uniosłem i ja rękę ponieważ cierpiałem na bóle kręgosłupa. Podeszła do mnie dziewczyna i nałożyła rękę na bolące miejsce i modliła się. Następnego dnia rano wstałem z łóżka bez bólu kręgosłupa i tak jest do dziś- Pan UZDROWIŁ mój kręgosłup, nogę i prawe biodro. Chwała Panu, Pan Jest ze mną, Bogu będą dzięki. WŁADYSŁAWA

,,Podczas mszy o uzdrowienie porosłam Jezusa o to abym mogła wielbić Boga, klęcząc w pozycji wyprostowanej i teraz mogę klęczeć przez cały Różaniec nie boli mnie kręgosłup, wcześniej w trakcie jednego Zdrowaś Maryjo kilka razy zmieniałam pozycje z powodu bólu.” ANNA

,, Żona dostąpiła łaski i została uleczona z bólów kręgosłupa. Stało się już na pierwszym spotkaniu rekolekcyjnym.” WITOLD

Rekolekcje stanowią nieporównywalnie większe przeżycie od moich, w dużej mierze jedynie osobistych i samotnych poszukiwań wzrostu wiary. Czuję jakbym wjechał z jakiejś podrzędnej polnej drogi na autostradę 🙂 ANDRZEJ

Muszę jeszcze przyznać, że ostatnio przestały mnie boleć kolana i kręgosłup. Mam nadzieję, że tak zostanie. KRYSTYNA

Po Mszy o uzdrowienie, ustąpiły bóle kręgosłupa, byłem po bezskutecznym leczeniu serią zastrzyków. ANDRZEJ

Podczas mszy z modlitwą o uzdrowienie 06 kwietnia usłyszałem słowo prorocze wypowiedziane przez Wiesię, że mężczyzna mający dwójkę dzieci- chłopca i dziewczynkę, jest uzdrawiany z choroby biodra. Mężczyzna ten miał tego dnia problem z butem. Odniosłem te słowa do siebie, bo mam dwoje dzieci a od pewnego czasu bolało mnie biodro. Martwiłem się bo w niedzielę miałem biec w maratonie. Do soboty biodro mnie nie bolało. W niedzielę przebiegłem maraton i nie miałem żadnych dolegliwości związanych z biodrem. MAREK

,,Czuję się na nowo narodzonym człowiekiem, (…) ja nie chcę, żeby te rekolekcje się skończyły!!!!” BOŻENA

,,Gdy była msza z modlitwą o uzdrowienie drugiego tygodnia poczułem w prawym udzie dziwne swędzenie. Udo to miałem uszkodzone kilka lat temu w zawodach sportowych. Od tamtego czasu nie miałem czucia w mięśniu uda. Lekarz powiedział że mięsień został spalony pod wpływem dużego wysiłku fizycznego.. Po prostu gdy dotykałem tego miejsca nic nie czułem. Po mszy gdy wróciliśmy z żoną do domu i położyliśmy się w łóżku zacząłem sprawdzać mięsień i się okazało że czucie jest. Często miałem problemy ze snem i męczyłem się w nocy. Dzisiaj śpię jak dziecko. Gdy byłem sam czy to na rowerze, czy to w domu, czy gdziekolwiek indziej miałem takie wrażenie jakby ktoś był ze mną. Jakby ktoś za mną chodził. Miałem odczucie że to jest ktoś bardzo zły. Nie raz się oglądałem ale nikogo nie było. Dzisiaj tego uczucia nie ma. Przewartościowałem swoje życie. Nic co było dla mnie ważne wczoraj, nie jest ważne dzisiaj. Na pierwszym miejscu jest Pan Bóg. Jestem Mu bardzo wdzięczny za to, że mogłem doświadczyć Boga Żywego. Wiem, że osoby czytające ten tekst pomyślą że zwariowałem i wypisuję jakieś głupoty. Przepraszam ale dzisiaj nie dbam o to co pomyślą o mnie inni. Dla mnie już się to nie liczy. Ważne jest to jak sobie pomyśli o mnie Pan Bóg.” ROBERT

Nie czuję bólu stawów, które ostatnio miewałam. TERESA

,,Na rekolekcjach doznałam uzdrowienia fizycznego prawej stopy. Problemy ze stopą miałam już od wieku nastoletniego, miałam w nią wstrzykiwane sterydy. Z bólem na co dzień było różnie, ale ostatnio się nasiliły do tego stopnia że nie mogłam normalnie iść, klęknąć do modlitwy, co sprawiało mi ból, nie tylko fizyczny. 03.04.2017 byłam na SOR, ze stopą lekarz powiedział że są naciągnięte ścięgna, stan zapalny i skręcone kostki. W dzień 06.04 na Eucharystii uzdrowiona całkowicie z tego bólu. Całą drogę z Kościoła do dworca pokonałam biegnąc.” KAMILA

,,Miałam problemy z zębami ale zostałam uleczona od dnia kiedy była modlitwa o uzdrowienie tzn od dwóch tygodni.” ELA

,,Modliłam się przede wszystkim o zdrowie dla mojej Mamusi, miała okropny kaszel, a po trzecim spotkaniu kaszel ustał jak ręką odjął- flegma- przestała zalegać.” BOGUSIA

,,(…) Od pierwszych chwil, było to dla mnie ogromne duchowe przeżycie. W trakcie tych spotkań, zawierzyłam Panu Jezusowi wszystkie moje najskrytsze troski i bliskie mi osoby. (…) Najważniejszym wydarzeniem było słowo poznania, skierowane do mnie od samego Boga: Uzdrawia kobietę z bólu barków, która ostatnio miała dużo zmartwień. I Bóg mówi jej: Biorę twoje ciężary na Siebie!. Poczułam wtedy troskę jakiej nigdy ie doświadczyłam. Bardzo mnie to poruszyło i od tamtej pory czuję w sercu miłość Pana Jezusa. (…) dlatego jestem pełna radości i wiary i z całego serca dziękuję wszystkim za te rekolekcje i modlitwy. Chwała Panu!” DOROTA

Szum w uszach ustąpił, w prawym uchu był tak silny że miałam problem z zasypianiem DANUTA

,,Kiedy byłam kilkuletnią dziewczynką, byłam molestowana przez swojego dziadka. Cały czas miałam sceny molestowania przed oczami. Nienienawidzeniem go z całego serca, z powodu tego co mi zrobił, chciałam aby ,,zdechł” w samotności.. Po kilku latach byłam na rekolekcjach u Misjonarzy Świętej rodziny i dowiedziałam się, że to jak ja nienawidzę swojego dziadka i życzę mu śmierci to jest grzech. Byłam u spowiedzi, wyspowiadałam się i przebaczyłam mojemu dziadkowi, ale przyrzekłam sobie, że mu o tym nie powiem, bo i tak pewnie nie pamięta, w momencie molestowania był pod wpływem alkoholu. Myślałam że wybaczyłam z serca, ale niestety nie. Jak chodziłam do kościoła, na Mszę Święta, to w czasie Przemienienia nie widziałam Pana Jezusa, tylko sceny molestowania, Zaczęłam się modlić o łaskę przebaczenia. Po kilku latach dziadek zmarł, zmarł w samotności, nikogo przy nim nie było. Kiedy przyszłam na te rekolekcje wraz z rodziną nie prosiliśmy o żadne uzdrowienie fizyczne, chcieliśmy tylko lub aż pogłębić naszą wiarę. W dniu kiedy szliśmy do Pana Jezusa, uznać go naszym Panem nie byłam fizycznie i duchowo w kościele, widziałam tylko swojego sprawcę. Nie chciałam go widzieć, a tym bardziej z nim rozmawiać ale nagle poczułam obecność Jezusa, nie widziałam Go ale wiedziałam, że Jest przy mnie. W tym momencie powiedziałam do dziadka, że mu wybaczam z całego serca. Jeżeli Jezus także mu przebaczył to się spotkamy niedługo w niebie. Kiedy przebaczyłam, poczułam jak Jezus mnie przytula a z serca spadł mi kamień. Moje serce jest spokojne(…).” NATASZA

,,Rekolekcje Odnowy w Duchy Świętym, dały mi radość i spełnienie marzeń matki. Moja córka, która uczestniczyła ze mną uwierzyła że Bóg istnieje, te rekolekcje należały do niej. Otrzymała słowo poznania: młoda kobieta w jasnych włosach i ciemnej kurtce nie wierzy, ale otrzyma dary, ja czułam że te słowa dotyczą jej, utwierdziłam się w tym jak na nią spojrzałam i zobaczyłam jak płacze. W trakcie tych rekolekcji poszła po dwóch latach do spowiedzi i pojednała się z Bogiem. To największe szczęście dla matki jak jej ukochane dziecko poznaje Boga na nowo i poznaje Jego miłość osobiście. Chwała Panu!” ASIA

Poczułam się kochana przez Pana Boga. ANGELIKA

,,Tydzień przed spotkaniem rekolekcyjnym 9 marca coś stało się z moim lewym kolanem. Być może naderwane zostało więzadło. Od tego momentu przy poruszaniu nim towarzyszył mi ból. Gdy klęczałam na mszy, ból nie pozwalał mi wstać z kolan, tak że musiałam się wesprzeć na innej osobie. Po modlitwach, które odbyły się po mszy ból ustąpił i do dzisiaj go nie ma. Ponadto od 97/98 roku cierpię na bóle w kręgosłupie. Zmiany w nim spowodowały, że skurczyłam się o 4 cm. W dodatku pojawiły się problemy z oddychaniem. Gdy były słowa poznania o kręgosłupach i o tym, że kości się wydłużają, podeszło do mnie kilka osób i położyło na mnie ręce. Poczułam, jak w moim ciele w odcinku od łopatek do pasa rozlewa się ciepło, jakby przenikało mnie jakieś światło. Mogę powiedzieć, że od tego czasu bóle kręgosłupa zniknęły. Różne czynności, które powodują jego obciążenie nie przynoszą bólu, a problemy z dusznościami zniknęły.” IWONA

Do rekolekcji zachęciła mnie moja mama, która uczęszczała na nie rok wcześniej. Stwierdziłam, że mimo tego, że nie byłam jakoś specjalnie wierzącą osobą postanowiłam pójść. Z początku nic specjalnego się nie działo, zaś na pierwszej mszy uzdrowieniowej, usłyszałam słowo poznania, do młodej kobiety, o jasnych włosach, ubranej w ciemną kurtkę, jasny szalik, żeby uwierzyła, że otrzyma dar zesłania Ducha Świętego i w tamtej chwili zaczęłam płakać. Wiedziałam, że to słowo poznania jest do mnie i od tamtego czasu, wszystko się zmieniło. Po 3 latach poszłam do spowiedzi i uczęszczam regularnie na mszę. Zaczęłam wierzyć. Chwała Panu. KAROLINA

Dzięki uczestnictwu w rekolekcjach prowadzonych przez Wspólnotę Źródło Wody Żywej, wiosną 2017 roku poczyniłam kroki w celu ,,powrotu” do Kościoła. Dotychczas nie odczuwałam potrzeby codziennego uczestnictwa we Mszy Świętej, korzystania z sakramentów. Kościół omijałam szerokim łukiem. Przed Świętami Wielkanocnymi przystąpiłam do spowiedzi generalnej, po 8 latach przerwy. Teraz nie wyobrażam sobie niedzieli bez uczestnictwa we Mszy Świętej. Zaczęłam czytać literaturę religijną. Do tej pory unikałam śpiewania na Mszy, a teraz z chęcią śpiewam   razem z   innymi. Dopiero     teraz widzę, jak ogromne pragnienie powrotu do życia bez grzechu we mnie drzemało… ZOSIA

Najcenniejszymi doświadczeniami w czasie rekolekcji były: spowiedź generalna oraz modlitwa animatorów o uzdrowienie wewnętrzne. Kosztowały dużo wysiłku i przełamania się, ale było warto- poczułam ulgę, doznałam poczucia bliskości Boga, który kocha mnie i jest ze mną zawsze, wbrew przeciwnościom i utrapieniom. DOROTA

Po roku czasu od ostatniej spowiedzi, nie było mi łatwo zebrać myśli i uznać swojej winy, aby przystąpić do sakramentu Pokuty. Miałem najpiękniejsze Święta Wielkanocne w moim życiu. To były święta z Panem Jezusem, który Zmartwychwstał prawdziwie. Bogu niech będą dzięki. ANDRZEJ

Dziękuję za wszystkie łaski a przede wszystkim za łaskę nawrócenia. Od kilku miesięcy żyłam w grzechu z którego nie mogłam się uwolnić, kościół obchodziłam szerokim kołem. Całkiem przez przypadek zobaczyłam plakat informacyjny. Postanowiłam przybyć na rekolekcje. Z każdym tygodniem narastała we mnie potrzeba spowiedzi. Rekolekcje sprawiły, że poczyściłam swoje serce i mogłam przyjąć mojego Pana Jezusa, zostawiłam grzech i swoje słabości. SYLWIA

Największym świadectwem jest to że poszedłem do ,,konfesjonału” po 25 latach i to bez lęku i obaw ale z pragnienia, które się we mnie zbudziło w czasie rekolekcji. Wielka radość z odpuszczenia grzechów i przystąpienia do Komunii Świętej napełniło mnie mocą niewyobrażalną, wielką i pełną MAREK

Pan Bóg zabrał mi nałóg palenia papierosów, masturbacji, uczucia odrzucenia. Uleczył moje zranione serce. Czuję cały czas Jego wielką miłość do mnie. Dzięki rekolekcjom tegoroczny czas przygotowań i Święta Zmartwychwstania były jednymi z najpiękniejszych. Mogłam bardziej wejść w tajemnicę Krzyża, Śmierci i Zmartwychwstania. BEATA

Pragnę podziękować Panu Jezusowi za uwolnienie z nałogu nikotynowego JAGODA

„(…) Przychodząc na rekolekcje, przyszedłem jako kompletny sceptyk i – przepraszam ale chcę być szczery- z nastawieniem, że to jakaś szopka i chyba coś sobie ludzie tutaj wmawiają. (…) Usłyszałem słowo poznania: ,, mężczyzna, lat 27 ma na imię Jacek i jest uzależniony od pornografii…” Ugięły się pode mną nogi, zacząłem się trząść ale bez zastanowienia podniosłem rękę. Gdy jedna z animatorek zaczęła się nade mną modlić, przykładając rękę do mojego serca, poczułem się kompletnie słaby ale i lekki. Poczułem wewnętrzne ciepło i czułem jak wypełnia mnie niesamowita radość. Nigdy wcześniej nie miałem takich doznań.. Co się po tym zmieniło? Do pornografii czuję obrzydzenie., odzyskałem radość życia i poczułem się wolny. Uwierzyłem w siłę modlitwy i że uzdrowienie to nie żadna szopka, tylko prawda. Uwierzyłem w miłość i przebaczenie. Wyznałem żonie to co mnie spotkało i zobaczyłem na jej twarzy dawno niewidoczną radość (jest również sceptykiem podobnie jakim byłem ja). Uwierzyła w to co robię i przeżywam. Wybaczyła mi moje błędy i krzywdy jakie wyrządziłem w stosunku do niej. Ja uwierzyłem w to, że możemy dalej wspólnie budować nasz dom i rodzinę.” JACEK

,, (…)W grudniu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Ja 40 letnia kobieta?! Każdy pocieszał mnie nie martw się dasz radę. Moje poukładane życie nagle się zawaliło. W końcu pogodziłam się z wolą Bożą, że moim zadaniem jest wychować dziecko. Kiedy tylko zobaczyłam na zdjęciu USG moje maleństwo pokochałam je i byłam zadowolona. W wieku 40 lat obowiązkowymi badaniami podczas ciąży są badania prenatalne na które udałam się z moją mamą. Wyniki badań pokazały obrzęk głowy dziecka oraz wskaźnik NT i chore serce dziecka. Skierowano mnie na dodatkowe badania- amniopunkcję. Nadszedł dzień wyników. Okazuje się, że będę mieć synka. Jednocześnie dowiaduję się, że ma on trimosomię chromosomu 13- najprawdopodobniej zespół Edwardsa. Lekarz poinformował mnie, że mogę dokonać aborcji. MIMO WCZEŚNIEJSZYCH MOICH WĄTPLIWOŚCI STANOWCZO ODMÓWIŁAM. 15 marca miałam ponowną wizytę u pani ginekolog. Pani doktor oznajmiła, że serce mojego synka przestało bić. Śmierć dziecka to jest jedna z najgorszych rzeczy, która może przytrafić się w życiu matki. W czwartek pojechałam jeszcze do kościoła na rekolekcje. Podczas modlitwy w której modliłam się o to bym miała siły i fizyczne, i psychiczne urodzić mojego zmarłego synka, okazuje się że w grupie są osoby które także przeżyły to co ja. Nic nie dzieje się bez przyczyny, Bóg stawia na naszej drodze ludzi dzięki którym możemy przeżyć nasze problemy, rozczarowania, boleści. W piątek trafiłam do szpitala by urodzić mojego synka- Michała. Nie byłam sama, bo był przy mnie Bóg oraz moja młodsza siostra. Po 3 urodziłam synka takiego pięknego, malutkiego. Jego malutkie rączki, nóżki i zamknięte oczka. Żałuję, że nie mogę pokazać mu świata i jak przejść przez świat. Nie mogę pokazać mu radości i trudności życia doczesnego, ale wiem jedno, że jest przy mnie bliżej niż ktokolwiek i czuwa nade mną, swoim tatą i rodzeństwem. Widzę jego uśmiech i troskę o naszą rodzinę. Bóg postawił na mojej drodze ciężki krzyż, ale mimo choroby dziecka nie zdecydowałam się na aborcję, tylko byłam gotowa wyzwaniu jakie niesie z sobą opieka nad chorym dzieckiem. Dziękuję Bogu, rodzinie i znajomym że byli i są obecni w moim życiu i pomagają mi przejść przez nie.” IZA

Dzięki Rekolekcjom i spotkaniu Chrystusa, nie mam już myśli samobójczych i pragnę żyć pełnią życia w Bogu. DOROTA

,,Kiedy trochę z przypadku zdecydowałem się wziąć udział w spotkaniach rekolekcyjnych nie miałem świadomości w czym będę uczestniczył. Z każdym kolejnym tygodniu oczekiwałem następnego spotkania z Jezusem. Już w I tygodniu postanowiłem na czas Wielkiego Postu ograniczyć picie alkoholu z którego nadużywaniem zawsze miałem problemy, a terapię pomagały na krótko. A teraz- nie było żadnego kłopotu z dotrzymaniem postanowienia abstynencji. Dzięki uczestnictwu w rekolekcjach zdecydowałem się wreszcie po długim okresie życia w grzechu, na przystąpienie do sakramentu Pokuty i od paru tygodni mogę w pełni uczestniczyć w Eucharystii, co daje mi radość i spokój wewnętrzny. Myślę, że te zmiany, te wewnętrzne uzdrowienie to pierwsze efekty działania Ducha Świętego. Niech będzie Pan Uwielbiony!!” PIOTR

Jakże moje życie było puste… kiedyś… Ostatni miesiąc- czas rekolekcji, to przeskok miliardowy w czasie. Dzięki łaskom jakie nieustannie otrzymuję jestem kimś innym. Brakuje mi ludzkich słów, aby określić co czuję do Boga, który okazał mi swą łaskę, abym Go poznała. (…) Pewnego razu gdy z bezdomnym czułam Jezusa patrzącego na tego człowieka. Myślę, że czułam ten smutek i żal w mikronowej cząstce, bo nie udźwignęłabym ludzko więcej, czułam taką ogromną miłość do tego człowieka- a nie znałam go przecież, wyglądał okropnie, śmierdzący, spuchnięty, brudny…. Pan przyszedł do tego człowieka, przeze mnie- o to prosiłam Jezusa. To taka łaska.(…)” JOANNA

W całym życiu, a mam 60 lat nie zaznałam miłości, dopiero na tym seminarium. Szukałam u ludzi, w rodzinie, małżeństwie ale nigdzie jej nie znalazłam. Dopiero Źródło Wody Żywej otworzyło mi serce, oczy, uszy na miłość. MAŁGOSIA

,,Rekolekcje otworzyły mnie na łaskę Jezusa Chrystusa. (…) Czuję jak mnie uzdrawia! Z moich największych wewnętrznych ran- Bóg żywy!. Dziękuję za niesamowite zaangażowanie prowadzących wspólnotę! Tak wiele łask! Wielbię Boga za to że dał mi możliwość uczestniczenia w tych rekolekcjach, a także za tych wszystkich wspaniałych ludzi Chwała Panu Żywemu!” BOGUSŁAW

,,Skorzystałem z tych rekolekcji jako człowiek zagubiony w wierze, który daleko odszedł od Pana i błąkał się po swoich drogach. Bóg ulitował się nade mną i okazał mi swoją wielką łaskę.(…) Pan mnie uzdrowił duchowo bo wyrwał mnie z tego bagna i z tej niemocy i postawił mnie do pionu.” WITEK

,,Do tej pory byłam bowiem katoliczką typowo niedzielną, od święta. (…) Rekolekcje są dla mnie ogromnym przeżyciem. Podczas nich poczułam obecność i miłość Pana Boga oraz Maryi. Odżyłam w wierze. Teraz rozumiem, że jestem kochaną córką Najwyższego. Dziękuje Panu za każde usłyszane Świadectwo, które było wspaniałym doświadczeniem i krzepiło we mnie jeszcze większą chęć, aby co tydzień uczestniczyć w tych rekolekcjach.” EDYTA

,,Tak bliskiej obecności Boga nie doznałem nigdy. Ta Boża miłość i miłosierdzie czuje się cały czas. Zobaczyłem cud uzdrowienia z choroby (takiej jak moja) jednego z uczestników. I kiedy po rozmowie z nim on i jego żona modlili się nade mną, łzy wdzięczności same płynęły mi z oczu. Zrozumiałem że Pan Bóg Jest wielki i potężny. Dziękuję żonie, że zabrała mnie na te rekolekcje i namówiła abym w pełni w nich uczestniczył a nie tak jak zwykle stał z boku.”. ANDRZEJ

Rekolekcje pokazały mi jak silna może być modlitwa wspólnie z innymi ludźmi oraz modlitwa wstawiennicza. Poczułam silną tęsknotę za Bogiem w tej wspólnocie. Chciałabym brać udział w tych rekolekcjach, w każdy czwartek, przez cały rok. Chciałabym aby czas modlitwy nigdy się nie kończył. DZIĘKUJĘ!!!!!!! MAGDA

,,(…) Do REO teraz przystąpiłam w całej świadomości, że potrzebuję pomocy modlitewnej wspólnoty. Jestem wdzięczna za modlitwę o uzdrowienie wewnętrzne. Pierwszy raz mogłam powiedzieć co mnie boli. Nie sposób powiedzieć wszystko ale myślę, że Pan wyznacza granice- jednak już pod koniec spotkania miałam poczucie winy, że za dużo powiedziałam i dziękuję za słowa, że mamy prawo powiedzieć o swoich emocjach czy odczuciach. Od tego dnia budzę się bez lęku, uczę się radości życia, dzisiaj już nawet zaczęłam śpiewać. Dziękuję Panu za wasz trud w organizacji REO i za to że jesteście”. JADWIGA

Gdy  06.04.2017 przyszedłem na  Mszę,  wcześniej byłem u spowiedzi z całego życia. Przed spowiedzią poszedłem się pomodlić do katedry i klęknąłem przed obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej. Na Mszy  już  w kościele Św. Józefa, na pierwsze słowo poznania, że są  osoby  które dziś  modliły  się przed wizerunkiem Maryi … wstały  dwie osoby,  ja i jedna Pani . Podchodzę do modlitwy  wstawienniczej i proszę o o uzdrowienie mojego małżeństwa, mojego serca i serca mojej żony. Po Mszy  jeszcze raz jest modlitwa wstawiennicza  i jaki jestem w szoku bo modlitwa jest pod  płaskorzeźbą  Św. Walentego. Idę do domu i wierzę że moje  małżeństwo jest  uratowane .. a w domu szok jest jeszcze gorzej ale w sercu pokój, mimo tego co widzę w sercu nie tracę wiary. Mamy  klika rozmów w święta wielkanocne  dowiaduję się ,  że moja żona tak mnie nienawidzi  ,że jak otwieram usta aby coś powiedzieć to ją zalewa żółć i ciemność  się robi przed jej oczyma i mówi mi że mnie nienawidzi”. Szok. Dzień przed odnowieniem wylania Ducha Świętego zachorowałem na krtań nie mogę  mówić, muszę słuchać. Żona ma wypas teraz mi powie bo muszę słuchać. Słucham i odpowiadam jedno, dwa zdania, nie mogę więcej i jakie jest moje  zaskoczenie  zaczyna rozumieć co do niej mówię, gdzieś ginie jej nienawiść pojawia się uśmiech . Nawet mnie zaczepia a w dniu rekolekcji jest czytanie z  Dziejów Apostolskich że to nasz grzech Go zabił ale  Bóg zmartwychwstał i to się wydarzyło w dzień przed moimi  rekolekcjami, Bóg  zmartwychwstał w niej.  Jeszcze długa  a może krótka droga o uratowanie naszego małżeństwa ale  to wie tylko Bóg,  ale  moje małżeństwo zostało uratowane. Nie patrzmy  jak to wygląda z zewnątrz po ludzku ale  ufnie  wierzmy  w to co obiecał Pan a On był jak braliśmy ślub, że naczyniem łask  Bożych jest ufność.   Jak braliśmy  ślub w 2000 roku to prosiłem Boga o jedno aby było nas stać pójść za rękę po ulicy Długiej jak będziemy  mieli 86 lat. PAWEŁ

Nie miałem pracy- w czasie trwania rekolekcji- dostałem. Lękałem się o moją przyszłość- czekała mnie rozprawa sądowa, otrzymałem dar pokoju i trwał on do dnia rozprawy i do dziś.

Rekolekcje dały mi nadzieje, że dzięki modlitwom można osiągnąć niesamowitą bliskość z Panem Bogiem. SANDRA

,,Moje relacja z Bogiem odżyła. Czuję, że znów jestem w Nim zakochana.”. KASIA

,,(…) I ja nie wierzę, że takie rekolekcje są w Trójmieście! Nie wierzę! Nie wystarczy tylko chodzić do kościoła, przyjmować Sakramenty i udawać świętą. Zrozumiałam że trzeba wyrzec się wszystkiego co złe, wykopać grzech ze swojego życia i zamknąć drzwi. Dlatego jestem bardzo wdzięczna, WAM, za te rekolekcje.” KALINA

 

_MG_6433 kopia