Świadectwa uczestników Seminarium Odnowy w Miłości Boga – Gdańsk Letnica – jesień 2014 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

Świadectwo M.

 

Świadectwo „Niewiernego Tomasza”

W sobotę, 15 listopada, 3 dni po modlitwie o uzdrowienie zadzwonił telefon. Dzwonił młody mężczyzna z numeru zastrzeżonego. Być może się przedstawił ale imienia nie pamiętam. Powiedział, że najpierw rozmawiał z księdzem Pawłem, który prowadził modlitwę o uzdrowienie i ksiądz Paweł dał mu numer mojej komórki. Pytał o słowo poznania przekazane w środę, 12 listopada, podczas modlitwy. Odnalazłem je. Spytałem po której stronie kościoła siedziałeś.
Po prawej, odpowiedział. Czy wtedy, w środę przyszedłeś z jakimiś dolegliwościami. Tak, powiedział, od dłuższego czasu miałem problemy z pracą żołądka, wątroby, jelit. Nie wiem dokładnie co to było, ociągałem się z pójściem z tym do lekarza. Powodowały duży dyskomfort, codziennie. To było bardzo uciążliwe. Ale w tym słowie poznania było jeszcze coś o nieczystości. Czy mógłbyś przeczytać, zapytał. Dobrze, powiedziałem, przeczytam całe to słowo. ” Jest w kościele młody mężczyzna, siedzi po prawej stronie kościoła. Jezus mówi do niego, uzdrawiam cię, niewierny Tomaszu z dolegliwości, zaburzeń żołądkowo-trawiennych (problemy z jedzeniem). Ta osoba ma kłopoty z czystością. Jezus mówi, pójdź za mną. Uwalniam cię ot tego. Nie grzesz więcej”. Zapytałem czy to słowo odnosi się do niego. Tak, powiedział, wszystko się zgadza. Jak je usłyszałem , poczułem, wiedziałem, że to do mnie. Czuję się od tego wszystkiego wolny. Ciągle tak trudno mi w to uwierzyć. Dlatego dzwoniłem do księdza Pawła a potem do ciebie. Dziękuję.
Leszek

Świadectwo Katarzyny

Potem była modlitwa o uzdrowienie. Czułam duże ciepło w okolicach pleców, animator powiedział, że w takim razie coś się dzieje, że się jeszcze pomodlimy. I myślałam po modlitwie, że może rzeczywiście Pan uzdrowił mój kręgosłup (zdjęcie RTG muszę jeszcze zrobić), choć to nie zostało wymienione przez księdza w modlitwie przed najświętszym Sakramentem – co mnie jakoś po ludzku w uwierzenie hamowało. Jednak po powrocie do domu dotknęłam pleców, czuję że skolioza jeszcze jest, byłam lekko rozczarowana, ale po kilku dniach przyszła mi taka myśl … przecież się już nie garbisz. Wcześniej przez to skrzywienie zawsze się garbiłam, bo w pozycji wyprostowanej było mi trudno ją utrzymać i bolały plecy, łatwiej było się garbić. I rzeczywiście siedzę prosto i nie mam bólu pleców, który mi towarzyszył, gdy siedziałam w tej pozycji. Za to chwała Panu, bo to jest mój cud nawet jeżeli wszystkie inne choroby pozostały.

Świadectwo Marka
Mam pewne podstawy, odczucia by wierzyć, że moja pamięć została znacznie naprawiona dzięki modlitwie o uzdrowienie na rekolekcjach. Być może cały czas się uzdrawia, brakuje jedynie pełni mojej akceptacji tego, że to naprawdę jest możliwe.
Gdańsk, 18.11.2014 r.

Świadectwo Klaudii
Droga pani Ewo, piszę do Pani bo wiem, ze skoro ktoś w jakimś stopniu wpłynął na drugą osobę to powinien otrzymać szczere podziękowania. Bo ja Pani Ewo uwierzyłam- tak jak tego pragnęłam, wreszcie nie czuję się głupio rozmawiając z Bogiem w zaciszu mojego pokoju, kuchni czy gdziekolwiek indziej, po tak długim okresie oczekiwania czuję Jego obecność. W zeszłą niedzielę udałam się do kościoła (choć nie byłam tam od….. dawna), czułam się jak w domu, wyjątkowo szczęśliwa, miałam tam niesamowicie silną więź z Panem Bogiem, byłam bardzo poruszona, poczułam się tak niewinnie i świeżo w tej wierze, jak narodzone dziecko. Pragnę aby Pani oraz reszta wiedziała, że to dzięki Wam mam w sercu to co najcenniejsze, miłość do Pana i wiarę w Niego. To z jaką pasją mówiliście o Bogu, z jakim oddaniem, złamało moje trochę zmarznięte serce. Przyznam szczerze, ten list był dla mnie dużym wyzwaniem, bo jak w kilku zdaniach opisać to co wypełnia moje serce, tym bardziej, że ja nie jestem najlepsza w pisaniu o swoich uczuciach. Przecież tego się nie da napisać, to trzeba skakać z radości, krzyczeć ze szczęścia, bo wiara zmienia nasze wnętrze w coś niesamowitego, odmienia życie. To jest niesamowity dar. Dziękuję z całego serca.

Świadectwo Ewy
Spodobało się Bogu uzdrowić mnie nie spektakularnie, ale leczyć powoli, stopniowo (co odczuwam jako sukcesywne oczyszczanie organizmu z rozległego nowotworu). Uwielbiam Bożą mądrość i dziękuję Wspólnocie za pomoc w dojrzewaniu duchowym.
Gdańsk, 19.11.2014 r.

Świadectwo Julii
Przede wszystkim od zeszłego tygodnia zmienił się mój stosunek do modlitwy. Nie jest już to klepanie „Ojcze nasz” czy „Zdrowaś Maryjo” tylko rozmowa z Panem Jezusem. Jest to rozmowa o trudnościach dnia codziennego, zmaganiach ale także o szczęściu jakie mnie ogarnia. Czy jestem uzdrowiona fizycznie – z niedoczynności tarczycy okaże się, gdy zrobię badania krwi i będę po wizycie u endokrynologa w styczniu. Wtedy też napiszę do wspólnoty – Źródło Wody Żywej czy są jakieś zmiany.

Świadectwo Marty3
Dziękuję za zorganizowanie Seminarium Ewangelizacyjnego Odnowy w Miłości Boga w Letnicy, na którym posługiwała Katolicka Wspólnota Ewangelizacyjna „Źródło Wody Żywej” z Nowego Portu, dzięki któremu dowiedziałam się, że możemy chodzić w obecności Bożej, że możemy otrzymać różne charyzmaty i przede wszystkim, że jest to normalne. Tak więc, przekonałam się, że to nie jest żadne szaleństwo i ze nie zwariowałam.

Świadectwo Jadzi
Odkąd pamiętam miałam bardzo niskie poczucie własnej wartości, a z wiekiem się to pogłębiało. Kiedy zaczęłam mieć problemy w relacjach z rówieśnikami, uznałam, że całą winę za to ponoszę ja. Znienawidziłam siebie. Nałożyły się na to liczne problemy, które uderzyły w moją rodzinę. Zaczęłam mieć kłopoty z samo agresją. Krzyczałam na Boga, pytałam dlaczego mnie opuścił. Mówiłam do Niego a On milczał. Miałam wtedy żal do Pana, zastanawiałam się dlaczego uczynił mnie świadomą czyhającego na mnie zła, a jednocześnie nie dość silną by z tym złem walczyć. Nie potrafiłam sobie wybaczyć. „Panie pomóż mi pokochać siebie, abym nie była już tak zależna od miłości innych i nie potrzebowała jej tak bardzo”. W trakcie modlitwy o uzdrowienie usłyszałam „Pan uzdrawia złamane serca” i wtedy już wiedziałam, że Bóg zwraca się do mnie. Dalej dowiedziałam się, że mój Pan daje mi nowe serce, że słyszał wszystkie moje modlitwy. Teraz jest inaczej. Naprawdę jestem zupełnie nowa. Wiem, że z Nim nikt nie może mnie skrzywdzić naprawdę, nawet ja sama.
Gdańsk, 19.11.2014 r.

Świadectwo Kamili
Rekolekcje zmieniły mnie, odmieniły stan mojego ducha. Startowałam z poczuciem niesprawiedliwości w moim życiu, z depresyjnymi myślami. Kończę te rekolekcje przepełniona pokojem, pozbawiona stresu codzienności. Zaufałam Panu, oddałam Mu każdy swój dzień i swoją przyszłość, co było dla mnie trudne i nie żałuję. Jestem szczęśliwa, pełna ufności.

Świadectwo Justyny
Zostały uzdrowione relacje z ludźmi. Przebaczyłam ojcu rzeczy, które było mi ciężko przebaczyć. Zaczęłam inaczej patrzeć na swoje życie.

Świadectwo Marty
To były najlepsze rekolekcje w moim życiu! Jeszcze chyba nigdy nie miałam tak dobrej relacji z Panem Bogiem ani nie czułam Jego obecności tak blisko. Chciałabym aby każdy je kiedyś przeżył bo są cudowne i pełne Ducha Świętego.

Świadectwo Martyny
Prosiłam o uzdrowienie mojej relacji z mamą. Kiedy wróciłam do domu w środę, bardzo późno, moja mama podbiegła do mnie i jeszcze w drzwiach uściskała mnie z radością. Przedtem witała mnie z komentarzem na temat późnej pory i ogólnym niezadowoleniem. Przez cały tydzień jej stosunek do mnie się nie zmieniał na gorsze, tylko na lepsze. Bardzo mnie to cieszy!

Świadectwo Patrycji
Nic nie dawało mi szczęścia, ani poczucia zadowolenia – czułam, że umieram w środku. Na pewno chciałam coś nieraz zmienić, ale to były chęci, chwile zadumy, nigdy nie konkretne czyny. Na rekolekcje zaprosiła mnie koleżanka – miałam wolny wieczór więc stwierdziłam, że przyjdę. Zupełnie nie miałam świadomości, że to 8-tygodniowe rekolekcje, na czym one polegają i czego będą ode mnie wymagać. Już po 1-szym spotkaniu ucieszyłam się, że coś zadziało się wreszcie. Cały czas miałam nadzieję, że tym razem mi się uda. Ubiegłotygodniowa msza o uzdrowienie była dla mnie najwspanialszym przeżyciem – jakby moje serce znów zaczęło bić. Przestałam cały czas być zmęczoną, czuć się beznadziejną i niepotrzebną. Mam znów chęci do życia – do pracy, modlitwy, nauki. Głęboko ufam, że Jezus uzdrowił moje serce i że wreszcie otworzyłam oczy i zacznę żyć, tak naprawdę, bez poczucia, że stoję w wielkiej poczekalni i nie warto nic robić póki „to” się nie stanie. „To” się już stało – to Jezus.

Świadectwo Pauliny
Na modlitwie o uzdrowienie prosiłam o nowe serce. Pragnęłam go, ale nie dowierzałam. Teraz wierzę, że Jezus mnie uzdrowił ze wszystkiego, o co Go prosiłyśmy tamtego wieczora. Już widzę owoce. Dał mi nowe serce i mam z niego korzystać. Przez to seminarium naprawdę została odnowiona moja wiara. To piękne, bo bardzo nie chciałam w nim uczestniczyć. Teraz wiem, że to wielki dar od Pana!
Gdańsk, 19.11.2014 r.

Świadectwo Alicji
Bóg mnie kocha. Teraz to wiem. I mogę wykrzyczeć to całemu światu. Jezus jest miłością.
Dziękuję Ci Jezu za miłość.

Świadectwo Emilii
Z niecierpliwością czekałam na kolejną środę, a każde spotkanie opuszczałam rozgoryczona, że tak szybko się skończyło. Podczas mszy św. wielokrotnie ogarniało mnie nieopisane wzruszenie kiedy uświadamiałam sobie, jak nieskończenie mocno, bezwarunkowo kocha mnie Jezus, a podczas spotkań w grupach dzielenia, choć sama rzadko zabierałam głos, wypowiedzi innych skłaniały mnie do często głębokich refleksji. W ciągu tych minionych tygodni umacniało się we mnie poczucie powołania do dzielenia się z innymi Bożą radością i niewątpliwie nabrałam odwagi, by ewangelizować – na 100%.

Świadectwo Marii
Zrozumiałam sens życia. Dziękuję Ci Boże.

Świadectwo Michaliny
Na te rekolekcje trafiłam przypadkiem… Przypadkiem ? Teraz już wim, że „przypadek” to drugie imię Ducha Świętego. Niechętnie szłam tego wieczoru do kościoła. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu po mszy. Ale po błogosławieństwie zaczęło się dzielenie na grupy. Każdy dostawał numerek grupy – mi trafiła się ósemka, ale w pozycji poziomej – w postaci symbolu nieskończoności. W tym momencie dostałam myśl – przecież Bóg jest nieskończony, wspaniały, przecież chcę być z nim na zawsze, przecież …. Kilka dni temu modliłam się o powrót duchowy do Pana Jezusa! Dotarło do mnie, że właśnie dostaję na to szansę.
Gdańsk, 19.11.2014 r.

Świadectwo Karoliny
Kiedyś uczestniczyłam w mszy świętej tylko w niedzielę, często nie słuchałam kazania. Od rozpoczęcia seminarium z radością uczestniczę w mszach wiele razy w tygodniu. gdy nie mogę na jakąś pójść to odczuwam smutek, czegoś mi brakuje. Coraz częściej odczuwam radość, jestem mniej nerwowa.

Świadectwo Anety
Podczas modlitwy wstawienniczej modliłam się o uzdrowienie z poczucia niskiej wartości. Podczas modlitwy przebaczyłam ojcu, który jest alkoholikiem, od tego momentu czuję się zdecydowanie lepiej, czuję, że Duch Święty we mnie działa.

Świadectwo Kasi
Nie zastanawiałam się, ani chwili, gdy dowiedziałam się o rekolekcjach … i słusznie, gdyż było to dla mnie niesamowite przeżycie. Pomimo, że jestem osobą wierzącą to na rekolekcjach doszłam do wniosku, że moja relacja z Jezusem jest bardzo słaba. teraz to się zmieniło, gdyż wiem i czuję, że Jezus jest ze mną i dla mnie. Nasze relacje zmieniły się i teraz umiem z NIM rozmawiać, dzielić się moimi problemami, prosić o pomoc. Czuję się bardzo kochana, czuję się jakby „inną” osobą. Wspaniali ludzie uczestniczący w rekolekcjach, wspaniała atmosfera, która pozwoliła mi „otworzyć się”. Dziękuję, że mogłam uczestniczyć w tych rekolekcjach.

Świadectwo Asi
Ktoś na początku powiedział, że z rekolekcji nikt nie wyjdzie tą samą osobą. Mogę z pełną świadomością powiedzieć, że moje serce nie jest już takie samo jak przedtem. Jest pełne wiary, nadziei. Już wiem, że Bóg jest zawsze przy mnie i ma plan na moje życie zdecydowanie lepszy niż mogłabym sobie sama wymyślić.

Świadectwo Beaty
Poprosiłam o modlitwę za moich współpracowników, o dar łaski wiary. Na kolejne złe momenty w pracy długo nie musiałam czekać, stwierdziłam, że po prośbie modlitewnej, ataki na moją osobę się nasiliły. Miałam nawet takie myśli, aby wycofać moją intencję z kręgu grupy. Jednak Bóg miał inne plany, przy kolejnym spięciu z koleżanką zauważyłam, że jej agresja jest nieustępliwa, a ja z kolei zmieniam się tak jakby „ktoś” wyłączył moje złe, impulsywne reakcje. Sama byłam zdezorientowana, bo mój dystans, uśmiech i odpowiedzi były zupełnie inne niż przed rekolekcjami. Modliłam się, aby Bóg ich do mnie dopasował, pozmieniał, skorygował, ale stało się inaczej. Dobry Ojciec ulitował się nade mną, uzdrowił mnie wewnętrznie, nauczył patrzeć na nich swoimi oczami.
Gdańsk, 18.11.2014 r.

Świadectwo Marty2
Pan obdarzył mnie łaską większej cierpliwości, łatwością mówienia o Nim w środowisku pracy, co dotychczas przychodziło mi z trudnością. Ponadto odczuwam większy pokój w swoim sercu. Do tej pory miałam tendencję do niepotrzebnego zamartwiania się, a od pewnego czasu nie martwię się o to, co przyniesie kolejny dzień mojego życia, czy będę miała pracę, czy nie. Wszystko powierzam Bożej Opatrzności i wiem, że wszystko będzie dobrze, bo Pan napewno się o to zatroszczy. Ponadto nie odczuwam już chęci wracania do przeszłości, rozdrapywania ran, bo Pan je uzdrowił.

Świadectwo Asi2
Moja historia zaczyna się dużo wcześniej, niż rekolekcje prowadzone przez Waszą Wspólnotę w kościele p.w. Św. Joachima i Anny. Kilka lat temu brałam udział w tych samych rekolekcjach w parafii p.w. św. Urszuli Ledóchowskiej, modliłam się wtedy o przebaczenie pewnemu chłopakowi, który rozstając się ze mną nie spalił za sobą mostów, a ja nie umiałam o Nim zapomnieć przez 8 lat. Uczucie po 8 latach w końcu ustąpiło. Zaczęłam ponownie zbliżać się do innego chłopaka, którego skrzywdziłam przez moją nieumiejętność zapominania. Zbliżało się wesele mojej dobrej koleżanki, zaprosiłam Go. Pojechaliśmy na Dolny Śląsk oboje z myślą, że po weselu będziemy znowu razem. Pan Bóg obudził we mnie potrzebę poważnej rozmowy i przeproszenia za to, co stało się kilka lat temu, żeby zacząć wszystko od nowa, szczerze. Rozmowa obejmowała również naszą przyszłość, wizja wspólnej rodziny pojawiała się w naszych rozmowach już wcześniej, ale tamtej nocy słowa i deklaracje padły bardzo konkretnie z obu stron. Byłam szczęśliwa i spokojna, nikogo innego nie wyobrażałam sobie przy mnie przy ołtarzu w dniu ślubu itd. On zresztą też. Sumienie jednak nie dawało Mu spokoju i powiedział, że nie w tym momencie, ale musi mi coś o sobie jeszcze opowiedzieć i mnie za coś przeprosić. Powiedział mi, że jest biseksualny. Kolejny zawód, cios dla mojej kobiecości jakiego wcześniej nie doznałam. Nie byłam sobą, stałam się aspołeczna i najchętniej siedziałabym pod kocem w zamkniętym pokoju. Pewnego dnia moja przyjaciółka dosłownie i w przenośni zaciągnęła mnie na spotkanie wspólnoty Młodzi i Miłość. Poszłam bez przekonania i zostałam również bez większego przekonania. Po dwóch tygodniach okazało się, że będą jakieś rekolekcje. Okazało się, że są to te same rekolekcje, które przeżyłam kilka lat temu. Wiedząc już wtedy, że przypadków nie ma, postanowiłam wziąć w nich udział. Chciałam modlić się o stuprocentowe przebaczenie, już wtedy nie odczuwając większego żalu do nikogo. W czasie modlitwy o uzdrowienie Pan Bóg posługując się księdzem powiedział, ze jest w kościele dziewczyna, o raczej jasnych włosach, która wiele lat modliła się o nowe serce i Pan Bóg w tym momencie chce jej to serce podarować. Zmiażdżyły mnie te słowa i z niesamowitą siłą poczułam, że coś się dzieje w mojej klatce piersiowej i że to o mnie chodzi, mimo tego, że wcale o to nie prosiłam. Pan Bóg jest niesamowity. Z każdej beznadziejnej sytuacji potrafi zrobić wielkie dobro. I co najważniejsze – najlepiej wie, kiedy. Pan Bóg nie dał mi nowego serca podczas rekolekcji na Chełmie, bo wiedział, że kiedyś bardziej mi się ono przyda. Po słowach o dziewczynie o raczej jasnych włosach nastąpił moment, w którym podchodziło się do animatorów, żeby się o coś modlić. Ja się tylko śmiałam, bo nie wiedziałam o co. Przebaczenie przyszło, żal odszedł, czułam tylko miłość i wielką wdzięczność. Pan Bóg wlał we mnie nowe życie, nie mam żalu o to, że teraz nie spełnił się mój scenariusz z białą sukienką, bo wiem, że gdyby spełnił się teraz, kiedy sama tego chciałam, nie miałabym tego co mam. A mam nową wspólnotę i nowe serce do kochania wszystkich równo. Mało tego – nie piszę już własnych scenariuszy – po prostu całym sercem ufam Bogu i robię swoje.
Dziękuję Panu Bogu za Waszą Wspólnotę i posługę w czasie jednych i drugich rekolekcji. Chwała Panu!

Świadectwo Mikołaja
O seminarium dowiedziałem się przez Facebook’a. Zostałem zaproszony przez koleżankę. Zaproszenie przyjąłem z radością, bo jeszcze ostatniej wiosny wziąłem udział w tych rekolekcjach, ale nie udało mi się ich ukończyć. Dziękuję jednak Panu nie tyle za to, że pozwolił mi wytrwać, ale za owoce rekolekcji. Był to zdecydowanie błogosławiony czas, którego bardzo potrzebowałem. Od wielu lat zmagałem się z problemem nieczystości. Konkretnie z grzechem masturbacji i korzystania z pornografii. Pan Bóg dał mi dwa lata temu łaskę odczucia Jego Miłości i miłosierdzia, kiedy to po raz pierwszy stanąłem przed Nim w prawdzie i pojąłem walkę ze słabością w wyższej świadomości Jego Miłości do mnie. Ale nie zawsze było lekko. Na seminarium wyruszyłem z pragnieniem ostatecznego zerwania z dawnym nałogiem, który mnie prześladował oraz z nadzieją na otwarcie kolejnego etapu w rozwoju duchowym. To co mogę napisać o tych rekolekcjach to, że rzeczywiście są narzędziem Boga. U mnie objawiło się to w spowiedzi generalnej i doświadczeniu modlitwy o uwolnienie. Radości płynącej z przyjęcia przebaczenia nie da się porównać do tej po zdanym egzaminie z najtrudniejszego przedmiotu, prawa jazdy et. Jest to raczej doświadczenie jubilata, którego bliscy zaskakują swoją pamięcią, obecnością i po prostu radością z jego święta. To radość ze wspólnoty z Nim. W czasie rekolekcji nie odczuwałem żadnego przymusu do grzechu masturbacji. Teraz, po siódmym spotkaniu, gdy zakończyłem modlitwę osobistą – pokusy wróciły. Odkryłem jednak, że te demony uciekają na głos modlitwy. Szczególnie po modlitwie na różańcu długo doświadczam spokoju bez tych pokus.

Świadectwo Grzegorza
Szczególne znaczenie miało dla mnie przygotowanie duchowe do spowiedzi generalnej i modlitwy o uwolnienie. Stanąłem w prawdzie przed Bogiem w pełnej świadomości swej nędzy.Moje doświadczenia uświadamiają mi jak ważną rolę odgrywają REO w odnajdywaniu drogi do Boga.
Gdańsk, 18.11.2014 r.

Świadectwo Marcina
Ja od dawna (jeszcze przed rekolekcjami) prosiłem Boga o dar śpiewu. I otrzymałem ten dar – podczas mszy świętej w dniu wylania Ducha Świętego (19 listopada), zupełnie się tego nie spodziewając. Wiem, że jest to tylko niewielki ułamek pięknego śpiewu Whitney Houston, która już od wczesnych lat chwaliła Boga w chórz gospel, ale dla mnie wystarczy.

Świadectwo Anny
Poszłam na mszę świętą; nie wiedziałam, że tego dnia rozpoczynają się rekolekcje i wezmę udział w seminarium. Jak to było powiedziane na samym początku, poczułem się wezwana nieprzypadkowo. Poznałam wspaniałych ludzi, przeżyłam przełomowy dla mnie etap w życiu – wyjątkowy. To był wspaniały czas. Nieraz pokonywałam wiele przeszkód aby dotrzeć na spotkanie, ale zawsze się udawało.
Gdańsk, 19.11.2014 r.