Świadectwa uczestników Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie – Nowy Port – 17 września 2015 r.

Bóg zabrał ode mnie chorobę autoimmunologiczną

Chorowałam na chorobę autoimmunologiczną. Przez medycynę uznawaną za nieuleczalną. Jest to choroba, w której układ odpornościowy atakuje i niszczy własne komórki, tkanki i organy. Mój układ odpornościowy wystąpił przeciwko mnie. Zaatakował moją tarczycę. Kolejne usg, przez lata, wykazywały, że jest ona systematycznie „zjadana” – w tkance toczył się proces zapalny, komórek ubywało, układ odpornościowy był agresywny, Medycyna nie zna na to lekarstwa i nie potrafi zatrzymać procesu samoniszczenia. Można brać jedynie leki utrzymujące Cię przy życiu i funkcjonowaniu.
Choroba została zdiagnozowana 3 lata temu, po wielu latach męczarni i poszukiwań co mi tak naprawdę jest. Zdiagnozowana 3 lata temu, ale rozwijała się już lata wcześniej. W rozsypce miałam układ odpornościowy, hormonalny, pokarmowy, moczowy. Życie było bardzo ciężkie, bo jak tu żyć wiedząc, że Twój własny organizm Cię zabija. Brałam bardzo dużo leków, cierpiałam z powodu skutków ubocznych, odczuwałam psychiczny i fizyczny ból. Czasami nie miałam już siły żyć i walczyć – walczyć z czym? Z samym sobą?
Dnia 17.09.2015 r. będąc w totalnym dnie psychicznym i fizycznym, w bólu tak wielkim, niewysłowionym, Bóg zaprowadził mnie na Mszę o uzdrowienie do Nowego Portu – tam w ułamku sekundy, podczas modlitwy o uzdrowienie, zabrał mój BÓL – tak po prostu – zabrał mój ból! I pokazał mi drogę – rekolekcje Odnowy w Miłości Boga, które zaczynały się 15.10 w Sopocie. Dnia 19.11.2015 r. Bóg zabrał ode mnie chorobę autoimmunologiczną! BÓG MNIE UZDROWIŁ.
Usg wykonane 25.11.2015 r. wykazało, że układ odpornościowy przestał mnie atakować! Nastąpiło zatrzymanie choroby. I co najwspanialsze nastąpiło jej cofnięcie! Lekarz powiedział, że zmiana jest ZNACZNA, znaczna przez wielkie Z i że z medycznego punktu widzenia zmiana nastąpiła dość gwałtownie i przebiega szybko! Nie ma widocznego procesu zapalnego, nie ma agresji układu odpornościowego. A tarczyca weszła w stan regeneracji i zaczęła produkować nowe komórki! NOWE KOMÓRKI. Po prostu zaczęła ODRASTAĆ! Pani radiolog powiedziała, że dziury i wszelkie zadziory są wygładzone, tkanka jest w fazie regeneracji i zmienia swoją strukturę na zdrowszą. Powiedziała, że bardzo mi gratuluje i że, cytuję, cokolwiek Pani robi, proszę to robić dalej, bo to działa!
Kasia, 4.12.2015 r.

Skierowania do szpitala okazały się niepotrzebne

Od 14 roku życia cierpiałam na migrenę. Cierpi na nią również moja córka tak jakby ją po mnie odziedziczyła. Miałam tak silne bóle głowy, że byłam tym całkowicie sparaliżowana, bełkotałam, nie mogłam wymówić słowa normalnie. W ostatnim czasie bóle nasilały się w nocy. Były tak potężne, że myślałam o najgorszym. Spałam po dwie godziny, ciągle się budziłam, zdawało się, że śpię na kamieniu. Miałam nie pójść na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie 17 września w kościele św. Jadwigi. Mówiłam sobie, ze tyle razy już byłam i ból zawsze wracał. Namówił mnie mąż. Podczas Mszy św. usłyszałam świadectwo Alicji, której Pan Jezus zabrał, po 54 latach, rozsadzający, ciągły ból głowy. Po jej świadectwie nabrałam wielkiej wiary. Poprosiłam kolejny raz o modlitwę nade mną, żeby ustąpiła migrena.Chciałam napisać, że od tamtego czasu, a minęły już dwa miesiące, ani razu nie bolała mnie głowa! To coś zupełnie niepojętego dla mnie. śpi mi się cudownie. Czasem się budzę, czekam na ból, z przyzwyczajenia chyba, ale on już się nie pojawia.
Przy okazji chciałam podziękować wspólnocie Źródło Wody Żywej za modlitwę 8 stycznia tego roku. Na modlitwę przyszłam z węźlakiem na prawej stopie. Przez pół roku walczyło z nim, nieskutecznie, dwóch lekarzy. Najpierw chirurg na Mickiewicza a potem ortopeda. Nie dawały żadnego rezultatu wykonywane punkcje. Dostałam skierowanie na zabieg do szpitala na Zaspie na 28 kwietnia. Cały ten czas modliłam się do Matki Bożej na różańcu prosząc o pomoc. Po modlitwie 8 stycznia na mojej stopie nie pozostał nawet mały ślad po węźlaku. Matka Boża zrobiła mi piękny prezent na moje urodziny, najpiękniejszy jaki można otrzymać.

Do świadectwa załączam skierowania do szpitala, które okazały się niepotrzebne.

skierowania1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziękuję Panu Jezusowi i Matce Bożej
Elżbieta, 17 listopada 2015 r.

Dzień po modlitwie rana przestała się sączyć

17 września 2015 r. przyjechałam do kościoła św. Jadwigi w Nowym Porcie na Mszę Św. z modlitwą o uzdrowienie prowadzoną przez wspólnotę Źródło Wody Żywej. W sercu miałam wiele intencji, jednak szczególnie prosiłam o uleczenie nie gojącej się rany po nieudanym zabiegu stomatologicznym, który odbył się tydzień wcześniej. Rana sączyła się, wdało się zakażenie, właśnie kończyłam drugi antybiotyk, ale nie było żadnej poprawy. W dniu, w który, miała odbyć się Msza, byłam ponownie na konsultacji lekarskiej, gdzie zapisano mi trzeci, jeszcze silniejszy antybiotyk. Byłam osłabiona z powodu tych leków, w dodatku żołądek zaczynał dokuczać… Postanowiłam wstrzymać się z wykupieniem recepty… Dzień po modlitwie rana przestała się sączyć, chociaż nie zastosowałam zapisanego leku. Dziękuję Ci Panie Jezu za wysłuchaną modlitwę. Chwała Tobie, Panie!
Danusia, 26.09.2015 r.

wstałam następnego dnia rano bez najmniejszego nawet bólu

13 miesięcy temu, po śmierci mojego syna, wrócił do mnie już na co dzień ból związany z rwą kulszową. Ten ból pierwszy raz pojawił się 25 lat temu ale dopiero przez ostatnie kilkanaście miesięcy stał się naprawdę mocny. Noga „ciągnęła” albo od pasa w dół albo od kolana w dół, codziennie. Najgorzej było w nocy. Zdarzało się coraz częściej, że rano nie byłam w stanie wstać z łóżka. 17 września, podczas modlitwy o uzdrowienie, prosiłam Pana Jezusa żeby zabrał ode mnie ten ból. Tego dnia wróciłam do domu późno. Położyłam się spać nie odczuwając bólu i wstałam następnego dnia rano bez najmniejszego nawet bólu. Nie ma po nim śladu. Wczoraj właściwie zaniosłam na sobie do toalety mojego nie poruszającego się samodzielnie sąsiada co kosztowało mnie sporo wysiłku. Normalnie nigdy bym tego nie mogła zrobić a gdybym nawet to zrobiła, to ceną za to byłby potworny ból i nie wiem jak długo nie mogłabym się potem sama podnieść z łóżka. A mi nic nie jest. Zaczęłam po latach jeździć na rowerze!!!
Bóg jest naprawdę wielki. 17 września spodobało Mu się zatrzymać na chwilę przy mnie żeby uwolnić mnie od mojego cierpienia. Tak po prostu. Chwała Panu.
Teresa, Gdańsk, 4 października 2015 r.

Przywrócił mi radość i chęć do życia

17.09.2015 podszedłem do modlitwy by prosić Jezusa o pomoc w całym moim życiu. Byłem pogrążony w beznadziei. Nie mogłem się modlić, jak by coś mnie od modlitwy odciągało. Życie było pozbawione sensu, różne trudne historie z przeszłości wracały, dołując mnie. Dopadła mnie depresja i pociechy szukałem w alkoholu. Prosiłem Jezusa by przyszedł do tego wszystkiego i dał mi nadzieję. W trakcie modlitwy miałem dreszcze i łzy same mi leciały. Po czwartkowej modlitwie, w piątek i sobotę uczestniczyłem w rekolekcjach prowadzonych przez o. Józefa Witko w Rumii. Przez cały ten weekend Jezus do mnie przyszedł i zabrał nędzę. Przywrócił mi radość i chęć do życia! Odrzuciłem tabletki na depresję, nie piję alkoholu! Mogę się spokojnie modlić (złe myśli odeszły), w rodzinie się układa, nawet w pracy sprzedaż zaczęła dobrze iść.
Chwała Panu!
Krzysztof, 4.11.2015 r.

I jest ewidentna poprawa
Nie jest to jakieś „ostre” uzdrowienie – pani mi powiedziała, że tamta wrześniowa msza w Nowym Porcie stała się dla niej raczej takim duchowym pokrzepieniem i dobrym impulsem do chodzenia na podobne msze z podobną modlitwą… Ale efekt jest taki że po kilku miesiącach i kilku innych mszach problemy kobiece znacznie się zmniejszyły i jest ewidentna poprawa.
Nina, 13.04.2016 r.

relacja z mężem wróciła do normy

„Od pewnego czasu w moim małżeństwie nie układało się dobrze. Z powodu nieporozumień w rodzinie moja relacja
z mężem pogorszyła się. 17 września uczestniczyłam we Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie w parafii Św. Jadwigi Śląskiej w Nowym Porcie. Członkowie wspólnoty Źródło Wody Żywej modlili się nade mną w intencji uzdrowienia relacji z mężem. Mogę zaświadczyć, że po modlitwie nastąpiła niemal natychmiastowa poprawa! Pan Bóg zabrał z mojego serca ciężar, a relacja z mężem wróciła do normy. W miesiąc po modlitwie nadal jest wspaniale!.
Dziękuję wspólnocie za modlitwę.”
Maria, 4.11.2015 r.

Wróciłam do życia

Po śmierci rodziców zachorowałam na depresję. Byłam słaba i z trudem organizowałam życie codzienne i pracę. Rodzina, która mnie otaczała wymagała ode mnie siły. Czułam się nieakceptowana w swojej słabości. Pomocy szukałam u lekarzy, ale efekty ich pracy nie były zadowalające.
Postanowiłam udać się na mszę organizowaną dla chorych w kościele św. Jadwigi w Nowym Porcie. Już wcześniej szukałam pomocy w modlitwie i w Kościele.
Msza, w której uczestniczyłam w Nowym Porcie, we wrześniu 2015 r., była momentem przełomowym w mojej chorobie. Podczas mszy rozmawiałam z terapeutami, z członkami Wspólnoty, opowiedziałam im moją historię i po raz pierwszy w życiu poczułam się zaakceptowana przez Boga i ludzi. Nie odrzucono mnie w mojej słabości. Wręcz przeciwnie okazano mi miłość i zrozumienie. Wróciło mi życie. Poczułam, że mam prawo żyć i że mam siłę by walczyć o swoją rodzinę bliższą i dalszą. Zacieśniły się moje kontakty z siostrą i jej rodziną, z moimi kuzynami. Wróciłam do życia. Dobrze układają się moje relacje z sąsiadami i znajomymi. Znowu czuję się człowiekiem. Znowu chcę żyć.
Bożena, 6.11.2015 r.

Ból już nigdy nie wrócił
We wrześniu, w kościele św. Jadwigi Śląskiej, odbyła się Msza św. z modlitwą o uzdrowienie. Byłam na niej. Pamiętam, że od miesiąca towarzyszył mi ból stawów w okolicach stóp. Wiem, że to był skutek uboczny po silnych lekach na łuszczycę. Prosiłam o uzdrowienie z tej choroby. W tej intencji także modliły sie animatorki, Agnieszka i Asia. Choroba została ale ból ustąpił. Po Mszy św. wracałam lekkim krokiem do domu. Zauważyłam od razu, że już mnie nie bolą nogi. Ból już nigdy nie wrócił.
20 kwietnia 2016r, Bogumiła