Świadectwa Marzeny – 20.12.2012 r.

Świadectwo Marzeny
     Pół roku temu, pod pachą, wyczułam guz, który uciskał na nerw. Był całkiem spory, o średnicy około 1cm. Nerw był przez to bardzo widoczny, utrudniał podnoszenie ręki i wykonywanie najprostszych czynności, przy tym bardzo bolało. Jestem pod opieką onkologa, leczyłam się onkologicznie. Nie poszłam z tym do lekarza. Chciałam odwlec sprawę. W sierpniu odbył sie ślub mojej córki. Nie chciałam aby wtedy zaprzatały mnie jakieś inne, złe myśli. Wolałam stan bez diagnozy.
     Podczas rekolekcji służyłam modlitwą wstawienniczą innym. Ale w duszy prosiłam Boga, aby uzdrowił to, co będzie chciał. Poddałam się całkowicie Jego woli. Podczas trwania modlitwy ból, który towarzyszył mi kiedy podnosiłam rękę nie pojawiał się. Przyszło przekonanie, że nie ma też guza. Po modlitwie wyszłam do toalety i z wielkim zdziwieniem wyczułam, że guza rzeczywiście nie ma! Nie wiem kiedy i jak ale zniknał!
     Zostałam uzdrowiona nie tylko fizycznie ale również duchowo. Przebaczyłam z całego serca osobom, które mnie skrzywdziły i krzywdzą. Wiem na pewno, że to przebaczenie jest podstawą mojego uzdrowienia.
     W zeszłym tygodniu miałam robione kontrolne USG piersi wiec poprosiłam żeby zbadać również miejsce, w którym był guz. Lekarz była trochę zaskoczona taką prośbą. Spełniła ją. Badanie nie wykazało obecności jakiegokolwiek guza w tym miejscu. Nie ma po nim nawet najmniejszego śladu.
     Nie ma słów, które mogą wyrazić moją radość i wdzieczność. Nasz Pan jest lekarzem duszy i ciała. Jemu chwała i cześć i uwielbienie.
Marzena Kazimierczak, Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym „Effatha”, Gdańsk
Gdańsk, 20 grudnia 2012 roku

Drugie świadectwo Marzeny 20.12.2012 r.
Wybierając się na rekolekcje wysłałam kilka smsów do znajomych, aby poinformować ich o tych rekolekcjach. We wtorek odwiedziłam brata i jego żonę, aby porozmawiać o swoich problemach małżeńskich. Przy tej okazji powiedziałam im o rekolekcjach i ku mojemu zadowoleniu okazało się, że i oni tam przybyli. Pierwszy raz w życiu rozmawialiśmy tak długo o Bogu, darze języków, modlitwie i całkowitym zawierzeniu Panu o przebaczenie. Zastanawiałam się w jaki sposób Pan chce się mną posługiwać. Teraz wiem, że Jezus może wszystko, choć po ludzku wydaje nam się to nie możliwe. Mój brat i bratowa mieli bardzo odmienne zdanie o kościele, Bogu i moim uczestnictwie w rekolekcjach. Jezus dokonał cudu w przemianie wewnętrznej rodziny. Wychodząc od nich bratowa powiedziała: „Zobacz przyszłaś z problemem, a wychodzisz z radością”. Właśnie w taki sposób Pan Jezus pokierował mną, abym przekonała brata, że Pan Bóg działa w naszym życiu. I za to chwała Panu.
Marzena