Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30

...tak się nie robi...

2019-01-08


Photo by Alex Holyoake on Unsplash
(Mk 6,34-44) 
Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, ogarnęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia”. Lecz On im odpowiedział: „Wy dajcie im jeść”. Rzekli Mu: „Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?” On ich spytał: „Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie !” Gdy się upewnili, rzekli: „Pięć i dwie ryby”. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi. Także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatki z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.


Mili Moi…
Właśnie wróciłem z pogrzebu Jacka… Przyznam szczerze, że chciałbym mieć takie pożegnanie… Ponad dwudziestu kapłanów i niezliczony tłum. Bazylika niepokalanowska była wypełniona. Ludzie nie tylko siedzieli, ale również stali po bokach i pod chórem. Każdy kto ma wyobrażenie o wielkości tej świątyni, może to sobie zwizualizować. To tylko świadczy o tym, jakim Jacek był człowiekiem…

Kiedy myślałem o jego śmierci, to najpierw przypomniała mi się scena z filmu „Dom”, w której doktor Kazanowicz wygłasza swoją znaną mowę na pogrzebie Ryszarda Popiołka…  



Parafrazując jego słowa, mówiłem sobie w sercu – Panie Boże, tak się nie robi… Żona, dzieci… czemu go im zabrałeś? Czy tam trzeba robić audycje radiowe? Czy robicie tam jakieś rekonstrukcje historyczne? Czy nie miał Ci kto ogarnąć playlisty na luty?

Ale po krótkiej chwili Duch Święty przypomniał mi historie biblijnego Ezechiasza…

1 W owych dniach Ezechiasz zachorował śmiertelnie. Prorok Izajasz, syn Amosa, przyszedł do niego i rzekł mu: «Tak mówi Pan: Rozporządź domem swoim, bo umrzesz - nie będziesz żył». 2 Wtedy [Ezechiasz] odwrócił się do ściany i modlił się do Pana mówiąc: 3 «Ach, Panie, wspomnij na to, proszę, że postępowałem wobec Ciebie wiernie i z doskonałym sercem, że czyniłem, co jest dobre w Twoich oczach». I płakał Ezechiasz bardzo rzewnie.
4 Jeszcze Izajasz nie wyszedł z dziedzińca środkowego2, kiedy Pan skierował do niego słowo: 5 «Wróć i powiedz Ezechiaszowi, władcy mojego ludu: Tak mówi Pan, Bóg Dawida, twego praojca: Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Oto uzdrawiam cię: trzeciego dnia pójdziesz do świątyni Pańskiej 6 i dodam do dni twego życia piętnaście lat. Wybawię ciebie i to miasto z ręki króla asyryjskiego i roztoczę opiekę nad tym miastem ze względu na Mnie i ze względu na mego sługę, Dawida».7 3 Wtedy Izajasz powiedział: «Weźcie placek figowy!» Gdy wzięli i położyli na wrzód, Ezechiasz wyzdrowiał. 2Krl 20, 1-7.

Pojąłem dość szybko, że świeże kwiaty w domu Ojca czekały już w pokoju Jacka na jego przyjęcie 26 lat temu. Wówczas otrzymał nowe serce. Wówczas Pan „cofnął wskazówki zegara”… Wówczas powiedział – usłyszałem wołanie twoich bliskich, widziałem ich łzy, daję ci dwadzieścia sześć kolejnych lat… Nie zmarnuj ich. I Jacek ich nie zmarnował. Będzie mi go brakowało, bo wielokrotnie rozumieliśmy się bez słów. Śmialiśmy się z tego samego i drażniły nas te same historie. Za każdy dzień jego życia na ziemi dziś dziękowałem i dziękował będę. Bóg zyskał dziś w niebie niesłychanie pogodnego dzieciaka… Myślę, że bardzo za nim tęsknił… A teraz trochę potęsknimy my…

Dużo bardziej jednak bym chciał, żebyśmy wszyscy tęsknili za Panem. Żebyśmy odczuwali w sobie głód Boga. Co więcej, żebyśmy go pielęgnowali w sobie, żeby nigdy nie wydawało się nam, że on już został zaspokojony. Dziś myślę o tym w kontekście Eucharystii. Kiedy codziennie staje przy ołtarzu i widzę tę garsteczkę ludzi, maleńka grupę, która przychodzi z głodu, to z jednej strony jestem Bogu ogromnie wdzięczny, że ci ludzie wciąż są, że częstokroć zaczynają dzień od nakarmienia się Nim… A z drugiej strony tak strasznie mi szkoda, że tak wielu innych jeszcze tego głodu w sobie nie odkryło. Tyle miejsca w kościele. Tyle mocy w Jego słowie. Tyle szczęścia w Jego obecności… Modle się dziś, aby eucharystyczny głód rozszalał się po świecie. Głód, który wciąż tak łatwo może zostać zaspokojony… 

Wy dajcie im jeść... Z radością Panie... Oby tylko byli głodni...