Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Październik 2019
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

no to zaczynamy...

2017-05-23

zdj:flickr/Michael McKechnie/Lic CC
(J 16,5-11)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz? Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu - bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony.

Mili Moi…
Wczoraj w południe wylądowałem w Gdańsku. Niewiele pamiętam z podróży, bo prawie cała przespałem i to wcale nie znieczulając się jakimiś sztucznymi środkami. Ale dzięki temu podróż minęła mi szybko. Rozpocząłem ją w Newarku od miłego spotkania. Na lotnisku grupa katolików związanych zresztą z franciszkanami, udawała się na pielgrzymkę do Medjugorie. Lecieliśmy tym samym samolotem, więc sympatycznych rozmów nie brakowało. A poza tym – niemiecka precyzja… Samoloty startowały i lądowały dokładnie w zaplanowanym czasie, co czyniło tę podróż naprawdę przyjemną…

A dziś spaceruję…Chłonę ciszę i zieleń. Mamy tu cudowne miejsca… Dwa jeziora, dookoła lasy. Dziś potrafię to docenić dużo bardziej, niż dawniej. Chodziłem więc w tych zachwytach, a Pan dał mi jeszcze jeden prezent… Z naprzeciwka zbliżył się młody człowiek. Po wstępnej wymianie uprzejmości spytał, czy spowiadam? Bo on tyle lat nie był… I tak bardzo się wstydzi… Ale kiedy mnie zobaczył… Pobliska ławeczka stała się więc miejscem pięknego spotkania z Miłosiernym… Ileż to razy mi się już zdarzało!!! Chciałoby się powiedzieć „błogosławiony habit”! Ten znak to prawdziwe zaproszenie. Cieszę się, że mogę go nosić, bo jak się okazuje odwaga przychodzi na ludzi z nagła i w miejscach przedziwnych. A Jezus jest zawsze gotów…

Tak to wyraźnie widzę niestanne działanie Ducha, który przekonuje świat o grzechu. Ale podobnie jak Jezus, nie przyszedł na ten świat, aby go potępić, podobnie i Duch nie przychodzi dręczyć i ciemiężyć, ale wyzwalać i pokrzepiać. Na każdym kroku przekonuję się, że wystarczy odrobina otwartości na Jego łaskę i dzieją się prawdziwe cuda. A wakacje się dopiero rozpoczęły. Co przede mną? Tylko On wie, więc pozwalam Mu planować czas…