Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2019
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

o klamce...

2016-11-24

zdj:flickr/MikaelSimm/Lic CC
(Łk 21,20-28)
Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą! Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Mili Moi…
Muszę przyznać, że bardzo lubię amerykańskie Święto Dziękczynienia, które przypada właśnie dziś. Lubię je przede wszystkim dlatego, że… jest cicho. Na ulicach ruch zamiera, nie pracują żadne urzędy i instytucje. Ludzie zajmują się drobiem i przygotowują się do wieczornych spotkań. Wszyscy siadają przy stole i świętują. Tak, można zarzucać sielankowość, czy powierzchowność. I z pewnością są i tacy, dla których głębsze znaczenie tego święta pozostaje zakryte. Ale jestem przekonany, że wielu ludzi przeżywa ten dzień świadomie. Ja raczej ubolewam nad tym, że mimo dnia wolnego, na największym dziękczynieniu jakie katolik może sobie wyobrazić, na Mszy Świętej, frekwencja mizerna. Wiele pewnie jeszcze lat formacji upłynie, zanim grono eucharystyczne nam się w parafii powiększy. Ale nie traćmy nadziei…

Wczoraj, dzięki pomocy przyjaciół z Polski, dostałem trzystustronicowe tomiszcze poświęcone działalności św. Maksymiliana w Japonii. Dzieło brata Ferdynanda Kasza, maszynopis, który skutecznie uzupełni moje wiadomości o tym okresie życia świętego. Tylko kiedy czytać? Przesyłka mnie ucieszyła, ale jednocześnie wniosła w moje życie kolejną falę niepokoju. Wszak doktorat nietknięty od września. Owszem, poczytuję nieco, ale zupełnie nie wyobrażam sobie kiedy zasiądę i napisze kolejną partię mojej pracy. Na to też staram się spoglądać z nadzieją, ale ten proces wydaje mi się tak długotrwały i tak daleki od ukończenia, że czasami drżę na myśl o umykających dniach.

A poza tym dużo twórczości wszelakiej. We wtorek odbyło się kolejne spotkanie grupy małżeństw i kolejny fragment przysięgi małżeńskiej stał się przedmiotem naszego namysłu. Tym razem „biorę sobie Ciebie za męża/żonę”. We środę, wyjątkowo, spotkanie w ramach rekolekcji ewangelizacyjnych, które też powoli zmierzają do końca. W sobotę czeka nas kolejny parafialny dzień skupienia, a przyszły tydzień to już przygotowania do wyjazdu na rekolekcje adwentowe do Chicago.

A dzisiejsze Słowo??? Muszę przyznać, że nie bardzo lubię te końcówkę roku liturgicznego, bo Słowo jest „bezlitosne”. Z cała przejrzystością Jezus opowiada o losach tego świata, które muszą się kiedyś dopełnić. Niewątpliwie wpływ na tę „godzinę” ma ludzki grzech. I przyznam szczerze, że bardzo mnie dziwi, że Bóg wciąż wstrzymuje swój gniew. Być może to zasługą modlących się w zaciszu klauzury sióstr, a może ewangelizujących w świetle fleszy świeckich braci i sióstr. Nie wiem. W każdym razie On wciąż daje nam czas na nawrócenie. Świat wykonał przedziwną woltę w pespektywie ostatnich kilkudziesięciu lat. Oficjalnie i bluźnierczo odwrócił się od swojego Stwórcy, rzucając Mu „w twarz” swoiste wyzwanie, dowodząc, że może istnieć dalej gwałcąc i pogardzając wszystkim, co Bóg uznaje za święte. Taki stan nie będzie trwał wiecznie. A moim skromnym zdaniem, generalnie nie potrwa już długo. Tak, jak z miłości Bóg ten świat powołał, tak z dokładnie taką samą miłością zakończy jego istnienie. Pytanie tylko – przez które drzwi wejdziemy do nowego życia? Bo takich drzwi jest tylko dwoje. Może więc warto przyjrzeć się dziś, którą klamkę trzymasz w dłoni…