Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Maj 2019
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

mięta, koper, kminek, moje zdanie, biada...

2016-08-24

zdj:flickr/Nate Steiner/Lic CC
(Mt 23,23-26)
Jezus przemówił tymi słowami: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta.


Mili Moi…
Piszę sobie i piszę… I zastanawiam się dlaczego tak powoli mi tych stron przybywa? Wszak zaangażowałem już niemal wszystkie przygotowane materiały, wykorzystałem niemal wszystkie „fiszki” przeznaczone na drugi rozdział, a tu ciągle 53 strona. I dziś ze zdziwieniem stwierdziłem, że popełniłem pewien drobny błąd edycyjny na swoją niekorzyść. I nagle… znalazłem się na stronie 64. I od razu zrobiło mi się lepiej… Zbliżam się więc do końca. Został mi jeszcze jeden, najmniejszy paragrafik drugiego rozdziału. Wierzę, że do końca tygodnia będę mógł zamknąć ten niemal dwumiesięczny epizod.

A koniecznie trzeba go zamknąć, bo następne wydarzenia napierają. Za ponad tydzień weekendowe rekolekcje z miejscową wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym. Czas pomyśleć nad treściami rekolekcyjnymi… Oczywiście pomysły za mną chodzą. Czas je po prostu ubrać w słowa. Do mojej skrzynki mailowej pukają już też organizatorzy Forum Charyzmatycznego w Chicago prosząc o tematy konferencji. Więc i im czas już coś wysłać. Nie będzie to spokojny wrzesień, oj nie będzie…

Ale za to sporo dobrych rzeczy się dzieje… W sobotę ekpia przyjdzie montować nową klimatyzację w kościele. To wprawdzie tylko uzupełnienie starej, ale dość duża inwestycja, która, mamy nadzieję, znacząco pomoże nam przetrwać kolejne upały. Poza tym, nasz nowy organista, którego od wielu miesięcy usiłujemy ściągnąć z Polski, dziś dostał do ręki paszport ze świeżutką wizą. Kosztowało to nas wszystkich ogromnie dużo wysiłku i cierpliwości, ale mam nadzieję, że Marcin za dwa tygodnie pojawi się na naszym podwórku i muzyka w naszym kościele zabrzmi nową jakością…

Wczoraj zadzwonił do mnie miły starszy pan, aby upewnić się, czy jesteśmy franciszkanami. Bo on jest z parafii, gdzie franciszkanie byli ponad 80 lat, ale już ich nie ma. Są inni księża, ale on chciałby się dobrze wyspowiadać, dlatego dzwoni do nas i prosi o podanie godzin Mszy i terminu, kiedy mógłby przyjść. Pisze o tym, bo to dowód, ze zaufanie do zakonników, które ludzie często przejawiają, nie jest kwestą szerokości geograficznej. Tak w Polsce, jak i tutaj nasza zakonność trochę przyciąga ludzi, co dla mnie samego jest wielkim wyzwaniem. Żeby ją eksponować, ale nade wszystko, żeby nią naprawdę żyć…

Dziś Pan mi przypomina przez swoje „biada” jedną ważną rzecz… Życie wiary nie jest życiem nerwowym. Nie polega na licytacji ważności przykazań. A już najmniej na tym, żeby swoje własne preferencje duchowe narzucać innym. Słuchanie Boga i ufanie Jemu ustawia rzeczywistość duchową we właściwy sposób ukazując hierarchię prawd, za którymi należy podążać. Ile pokoju w życiu tracimy przez podkreślanie rzeczy mniej ważnych kosztem tych prawdziwie istotnych? Jeden Pan Bóg wie… Ale, co może jeszcze gorsze, jeśli nie rozpoznajemy tego, co ważne, a rozwijamy wątki poboczne, zaburzeniu ulega nasza tożsamość. Już sami nie wiemy kim do końca jesteśmy. Budujemy miraże życia duchowego. Dbamy o zewnętrzne wizerunki samych siebie. Ale w środku jest tak pusto, że aż boli. Bo przecież Bóg nie ulega naszym kłamstwom i nie potwierdza ich swoją obecnością. Cierpimy udając, że On w nas jest… A to, co bierzemy za Jego obecność, jest tylko efektem ubóstwienia samych siebie, formą kultu najmilszej frazy naszego życia – „a moim zdaniem”… „Moje zdanie” króluje dziś na salonach. I ono ustala, co jest ważne, a co nie… Bóg nie ma już tu czego szukać… Mięta, koper, kminek, komar, moje zdanie, biada…