Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Październik 2019
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

o metodach...

2016-06-25

zdj:flickr/Pulpolux !!!/Lic CC
(Mt 8,5-17)
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go . Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.


Mili Moi…
Od czwartku spędzałem dobrze czas w Gdyni, mieście moich „pierwszych miłości”. Nawiedziłem moich przyjaciół, Kasię i Rafała, oraz ich dwie córeczki Klarę i Anielę. Zawsze u nich oddycham innym powietrzem. Dużo śmiechu, ale i mądrych rozmów. Tym razem omówiliśmy nawet tragedię statku „Lusitania” z 1915 roku. A do tego jeszcze zdobycze kinematografii… Ich wybory kończą się zwykle tym, że oboje zasypiają przed ekranem, a ja siedzę i oglądam… To były naprawdę dobre dwa dni…

A od dziś już jestem w Gdańsku i prowadzę wakacyjne skupienie dla wspólnoty „Emmanuel”. To znaczy wakacje mam ja. Oni jeszcze nie. Ale mówimy sobie o wspólnocie i o tym jak w niej żyć i w jaki sposób ją budować. Połowy wspólnoty już nie znam, ani oni mnie nie znają, ale nie zmienia to faktu, że słuchają dzielnie, choć upał dzisiejszy skłaniał raczej do spania i sprawił, że mój habit musiał trafić do pralki… Jakiś armagedon… Jutro kontynuujemy skupienie i myślę, że będzie jeszcze sporo okazji do dobrych rozmów i sensownego bycia razem. Dobry czas, a mój pracoholizm klaszcze z radości…

A czytając Słowo myślałem sobie o tym jaka jest najskuteczniejsza „metoda na Jezusa”.  Kiedy czytam o Bartymeuszu, który niewidomy, siedzący przy drodze „łapie” Jezusa na swój krzyk to myślę o „metodzie na krzykacza”… Kiedy czytam o Syrofenicjance, która w rozmowie z Jezusem „łapie” Go na swoją inteligencję, mówiąc Mu, że i szczenięta jedzą z pańskiego stołu to myślę o „metodzie na inteligenta”… Kiedy czytam dziś o setniku, to przychodzi mi do głowy „metoda na gościa, który wie o co w tym wszystkim chodzi”. Ale wyraźnie czuję, że to nie w tym rzecz… To nie te kwestie decydują o „powodzeniu” zainteresowanych.

Jedyna „metoda na Jezusa” to pokorne serce, które w swojej bezradności spotyka się z wielkim pragnieniem Jezusa, aby przywrócić harmonię w tym świecie. On w swojej miłości odwraca skutki grzechu. Bo nie jest wolą Bożą cierpienie, śmierć, czy nękanie nas przez złego ducha. Potrzeba jednak szczerego, pełnego zaufania i bezradnego stanięcia przed Nim… I może to jest problem. Może tak bardzo polegamy na sobie. Może wydaje nam się, że sami damy radę. Może zamiast uznać całkowitą zależność od Niego, czynimy Go jedynie jakimś pomocnikiem w życiu, które organizujemy sobie sami… W takich okolicznościach potęga Jego łaski jakby nie mogła się uwolnić…

Naszą zaradnością Go nie zaskoczymy… Ale naszą wiarą w Niego możemy… Warto spróbować…

A teraz idę spać… W gościnnym klasztorze sióstr franciszkanek. Są przekochane… Dbają o mnie nawet bardziej, niż trzeba… I zajęły się moim habitem… Takie konkretne i proste dowody miłości… We franciszkańskiej wspólnocie…