Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Październik 2019
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

sportowiec...

2015-08-12



4 Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami. 9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. J 15,4-10

Mili Moi...
Zamieszczam wczorajsze zdjęcie, żeby nie było, że moje chodzenie z kijami, to jakiś efekt konfabulacji. Do spacerów w ostatnim czasie doszły jeszcze małe ćwiczenia, które właśnie uwieczniłem. A właściwie zrobił to pewien Hindus. Spacerowali we dwóch, poprosiłem o zrobienie zdjęcia. Pstrykali wytrwale. I tak się jednemu spodobało, że poprosił, czy też może sobie zrobić zdjęcie z ciężarkami, które po chwili skwapliwie pstryknął mu jego kolega. Ale mało tego, zapytał, czy mógłby zrobić sobie jeszcze zdjęcie ze mną... No prawdziwa gwiazda sportu... Ucieszeni odeszli, a ja zyskałem zdjęciowy dowód moich wysiłków.

Dziś miałem arcyzabawną sytuację u lekarza. Chadzam do nich, bo Obama zlecił mi sprawdzenie jak działa nasza Bridgeporcka służba zdrowia. Więc dziś kontrolowałem następnego 🙂 Kiedy mnie już zbadał (a był niewiele starszy ode mnie) zadał mi pytanie, którego w pierwszej chwili nie zrozumiałem. To znaczy słowa rozumiałem, ale sensu nie bardzo. Zapytał mnie mianowicie - jak długo mieszkałem w Polsce. Po krótkim zastanowieniu odpowiedziałem, że całe życie, a tu mieszkam od roku. Zdziwił sie okrutnie i stwierdził, że pyta, bo mój angielski jest taki, jakbym tu mieszkał od lat. Uśmiałem się serdecznie. A on nadal poważnie, że taki zdziwiony jak to możliwe, żeby tak dobrze mówić, w tak krótkim czasie i tak dalej... No fanatyk jakiś 🙂 W każdym razie pierwszy raz ktoś mnie zapytał nie o to jak długo tu mieszkam, ale jak długo mieszkałem w Polsce 🙂

W ogóle robi się tu tak jakoś familiarnie... Pan w aptece, skośnooki, pyta mnie jak było w Polsce i czy miałem dobre wakacje. Ktoś mnie gdzieś zaczyna rozpoznawać... No jak to na dzielni... Się ludzie znają z widzenia 🙂

Dziś również zostałem ojcem... Po raz kolejny... Nie wiem dokładnie który. Po dziesiątym dziecku mam już trudności z rachowaniem. Ale prawdopodobnie poczęło sie dziś moje czternaste lub piętnaste dziecko. 11 sierpnia, dzień dojścia na Jasną Górę Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej, jest dla mnie od lat dniem podejmowania Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Czynię to w łączności z wszystkimi pielgrzymami, którzy rok rocznie, tego dnia podejmują to dzieło. Dziś więc zaczynam walkę, duchową walkę o kolejne życie. Bo kto ocala jedno życie, ocala świat...

Nie byłoby jednak szans na jakiekolwiek owoce tej i innych modlitw, gdyby nie relacja i więź z Jezusem. Tak silna, jak latorośli z krzewem. Przeniknięty Bogiem. Tylko takim mogę iść do świata. Innego świat mnie nie potrzebuje i nie mam czego w nim szukać. A tym bardziej chcąc mu coś dać... Nie mam nic... Bieda totalna... Tylko Jezus jest bogaty, a ja mogę czerpać z Niego, owocując dla świata. Ta służebność ostatnimi dniami staje mi przed oczami. To poszukiwanie okazji do stawania się uczniem, który czerpie od Mistrza i niesie dalej. Niestrudzenie. Bez ustanku. Odważnie. To mają być owoce, które innych ucieszą. Nie owoce podziału, niezgody, kontrowersji. Ale owoce miłości Boga wcielonej w świat. Czy to nie jest najlepszy dowód, że warto do Niego przylgnąć? Czy słodycz winogron nie pociąga i nie skłania do poszukiwań? Obym niczym winna latorośl potrafił delikatnie owijać ludzi Jezusem i Jego miłością, nie odbierając im jednocześnie swobody poruszania się i działania...

Wszak nie do mnie mają należeć, ale do Niego... Ja mam być tylko i zawsze uczniem... Ucząc się razem z nimi...