Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Październik 2019
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

nie zgubić Jezusa w kuchni...

2015-07-30


zdj:flickr/Petras Gagilas/Lic CC
(Łk 10,38-42)
W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba  tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Mili Moi...
No i przeforsowałem się chyba trochę... Już lata jednak nie te i nie da się zgrywać bohatera... Pięć ton śmieci w sobotę (tak, bo dziś już wiemy ile tego było) i wielkie sprzątanie zakrystii w poniedziałek zrobiły swoje. Wczorajszy dzień w fotelu... Ani ręką, ani nogą ruszyć... Ani spać, ani czytać... No generalnie boleść. Ale się zregenerowałem i dziś mógłbym już następne miejsca oczyszczać. Skądinąd zrobiłem małą robótkę - przedsionki kościelne, w których częstokroć lądują wszelkie świętości, z którymi lud nie wie co zrobić. A przy tym i naszych materiałów mocno już nieaktualnych nieco się nazbierało.

Wczoraj tez nie mogłem sobie zupełnie znaleźć miejsca z innej przyczyny. A mianowicie - wyruszyła z Elbląga nasza, franciszkańska piesza pielgrzymka na Jasną Górę... Tyle lat wspomnień stanęło mi przed oczami. I choć już w zeszłym roku nie szedłem, to w tym... zrobiło mi się strasznie smutno. Oni tam, w drodze, do Mamy... A ja tu... worki ze śmieciami przerzucam. I o ile rzadko miewam jakiekolwiek chwile tęsknoty za Polską, to wczoraj był właśnie ten dzień. Pielgrzymka (tamta pielgrzymka) to jest jedna z niewielu rzeczywistości, których mi naprawdę brakuje. Wczoraj przekonałem się jak bardzo.

A dzisiejsza patronka, święta Marta? Ona musiała być... Polką 🙂 Czy jest gdzieś na świecie jakiś inny naród, w którym kobiety z taką pieczołowitością starają się ugościć przybysza, jak robią to w Polsce? A nie było to łatwe zadanie. Trzeba uświadomić sobie, że wraz z Jezusem przybyło Dwunastu Apostołów, a kto wie ilu jeszcze towarzyszących Mu... I co się dzieje?

No jak to w Polsce 🙂 Gość siada, a pani domu znika w kuchni. Gość niezapowiedziany (telefonów komórkowych wówczas jeszcze nie było), więc wszystko trzeba zaczynać od zera i przygotować coś trzeba naprędce. No więc praca wre... A gość siedzi... Wjeżdża pierwsze danie... Gość siedzi, pani domu biega... Potem się zbiera talerze. Pani domu rzecz jasna w kuchni dogląda już drugiego dania. Wjeżdża drugie... Pani domu gdzieś znika... Aaaaa... jest... w kuchni... Szykuje deser... Gość siedzi... Wjeżdża deser... Pani domu zbiera dziarsko talerze... I kiedy już właśnie ocierając pot z czoła ma zamiar dołączyć do gościa, ten... właśnie wstaje, bo musi już iść...

Mogłoby tak się stać? Oczywiście... Czy się stało? Nie wiemy... Wiemy jedno. Marta miała wszelkie szanse, żeby zgubić istotny cel tej wizyty. Pośród garnków i kuchennych przypraw. A On jej uświadamia, że przyszedł z nimi pobyć, a nie się u nich najeść (o jak chciałbym, żeby to zrozumiały wszystkie panie domu). Pobyć ze sobą nie równa się zasiąść przy suto zastawionym stole, którym gospodarze się nie umieją często ucieszyć, bo siadają do niego zmęczeni, a goście z cała pewnością by się bez niego obeszli...

Ale jak to tak? O suchym pysku? Tak... Właśnie tak... Pobyć, posłuchać, porozmawiać, budować relację... Zwłaszcza, kiedy przychodzi Jezus. Przecież On ma tyle do powiedzenia. Co więcej, nie broni słuchać kobietom (jak inni ówcześni nauczyciele - mawiano wszak, że Tora wolałaby spłonąć, niż być powierzona kobiecie). Ten Jezus tak blisko, a pokusa "gościnności" jednak silniejsza... Wiele trosk, wiele zabiegów, wiele wysiłków i wszystko na nic?

No może nie tak całkiem na nic... Pewnie coś tam ostatecznie zjedzono. Ale Jezus chciał nauczyć Martę jednego... Rozeznawania. Nie ma w życiu nic ważniejszego, niż słuchanie Jego. Zwłaszcza, kiedy przychodzi w gości...