Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2019
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

ciężko???

2015-07-17


zdj:flickr/Martin Fisch/Lic CC
(Mt 11,28-30)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Mili Moi...
Dziś od rana zakupy. Ale specyficzne. Meblowe. Internetowe. Wszystko przez to, że wysłałem z Polski pięć worków książek i gdzieś je będę musiał umieścić, kiedy już dojdą. A że moje warunki mieszkaniowe nie są szczególnie ekstrawaganckie, a dotychczasowa zbieranina półek zdążyła się zapełnić, postanowiłem zakupić jakieś elementy meblowe. Naszukałem się, ale coś tam w końcu udało się wypatrzeć. Mam nadzieję, że zdążą przed książkami.

Potem uroczy lunch w towarzystwie naszych parafialnych seniorów. Dużo doświadczeń - dobrych i tych mniej dobrych. Pięćdziesiąt lat na emigracji. Chętni do opowieści. Prawdziwe kopalnie wiedzy, takiej prostej, z doświadczenia życiowego płynącej. Wystarczy się wsłuchać, milczeć i chłonąć. Dobry czas, dobre rozmowy, dobra... cukinia nadziewana mięsem 🙂

A pod wieczór kijaszki. Wracam powoli do mojego rytmu. A nad morzem sporo ludzi, bo dziś ciepło, ale nie wilgotno, więc całkiem przyjemnie. Zauważyłem, że było mnóstwo dzieci - pełnych radości, bawiących się... Ale tylko kilkoro z nich było białych. Tutaj na każdym kroku widać nadchodzący schyłek cywilizacji zachodniej. Czy ta, która ją zastąpi, będzie lepsza? Codzienne obserwacje nie pozwalają żywić takich nadziei...

A wczoraj przechadzałem się w tym samym miejscu, nad morzem, tylko nie w obuwiu sportowym, ale w habicie. Podchodzili ludzie, jak zwykle pytając kim jestem. Kiedy dowiadywali się, że katolickim księdzem, z dumą podkreślali, że oni też są katolikami (!). Jedno młode dziewczę dowiedziawszy się juz kim jestem, zakrzyknęło, że chodzi do szkoły katolickiej... Zapytałem więc, czy słyszała o świętym Franciszku. Zdumienie malujące się na jej obliczu wystarczyło za całą odpowiedź... Ewidentnie chodzi do szkoły... Może na naukę nie ma już czasu... Tyle do zrobienia... A takie małe środki... Jeśli Jezus nie pomoże, to wszystko nas przerasta...

A On obiecuje dziś. I ja Mu wierzę. Prosta instrukcja. Zamień się ze mną. Ponieś to, czego nie znasz, co jest moje. A ja zajmę się Twoimi ciężarami. Ale to trochę ryzykowne Panie Jezu. Czy nie lepiej trwać przy swoich znanych ciężarach? I niezmiennie upadając, czołgać się jakoś do przodu... Uwierzyć obietnicy... To jest możliwe tylko przy odrobinie nadziei. Dlatego pewnie tak trudna była misja Mojżesza, o której dziś też słyszymy. Miał iść do Izraelitów i przekonać ich, że Bóg ma plan... A nadzieja, zdaje się, nie była wówczas ich mocną stroną... Bez nadziei trudno uwierzyć obietnicy...

Znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Ale jak to opowiedzieć tym dumnym z własnego katolicyzmu, a tkwiącym w beznadziei?

Uczcie się ode mnie... I niech tak będzie Panie...