Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Maj 2019
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

co mogę Mu dać?

2015-05-27


zdj:flickr/Ashraf Saleh/Lic CC
(Mk 10,28-31)
Piotr powiedział do Jezusa: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą. Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.

Mili Moi...
No i kontynuuję moje pisanie. Dziś zakończyłem na 42 stronie i powoli podchodzę do lądowania. Mam nadzieję, że jutro postawię ostatnia kropkę w zaplanowanym fragmencie. A skoro idzie tak dobrze, to może uda mi się jeszcze dodać do tego artykuł, który jest wymagany do oficjalnego otwarcia przewodu doktorskiego. No zobaczymy jak to z weną będzie...

Poza pisaniem pojawiają się jeszcze inne obowiązki... Wczoraj dzień skupienia dla sióstr... Ostatni przed wakacjami i ostatni w tym składzie. U nich również zmiany po wakacjach. Pojawia się nowa wspólnota, przy naszej parafii w Clifton. Sióstr będzie o 100% więcej... Czyli w sumie już cztery 🙂 Jak ja sobie poradzę z tak wielką grupą? 🙂 O ile oczywiście nadal będą chciały mnie słuchać.

A dziś zakupiłem klimatyzatory okienne... Te, które mamy w domu pamiętają prezydenturę Kennedyego... To, co z nich wyfruwa, z pewnością nie służy zdrowiu. A od dziś... Nowoczesność w domu i zagrodzie... Jak widzicie na załączonym obrazku 🙂

A nad Słowem dziś próbowałem nazwać moją ofiarę dla Jezusa... Bo nie mogę sie odnaleźć w tym ewangelicznym opisie... Po prostu nie odczytuję rezygnacji z domu, pola, rodziny, jako ofiary... Wszystko to przyszło mi jakoś łatwo i nie czułem nigdy ciężaru tej decyzji. Więc co jest moim darem dla Jezusa? Co ja Mu tak naprawdę oddaję, bo przecież wszystko, co "moje", do Niego należy...

Dziś widzę w tym kontekście mój pobyt w Ameryce... Z jednej strony jest to rozłąka z ojczyzną, która jest dla mnie ważna. Z drugiej, moje zdolności językowe, które są źródłem wielu upokorzeń - kiedy chcę coś powiedzieć, a nie umiem... Po trzecie - pisanie doktoratu, kiedy duszę giną... Czyli innymi słowy wykorzystywanie cennego czasu na rzeczy, które w Królestwie Niebieskim nie będą zbyt wysoko punktowane. Ale ufam, że Pan zechce to przyjąć jako wyraz mojego posłuszeństwa decyzjom moich dobrych przełożonych...

Może to się wydawać błahe, może dla niektórych niewiele znaczące... Mnie to wszystko trochę kosztuje. Więcej, niż brak żony, dzieci, kariery, czy bogactw... I dlatego Jemu chwała, że tu jestem... Bo dzięki temu mam Mu co dać... Coś, co jest wymagające i kosztowne... A mam nadzieję, że i Jemu się podoba...