Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30

razem...

2015-04-28


zdj:flickr/James Barwell/Lic CC

1 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. 2 Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. 3 Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. 4 A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. 5 Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych". 6 Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. 7 Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. 8 Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. 9 Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. 10 Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości. J 10, 1-10

Mili Moi...
Właśnie wszedłem do pokoju, żeby trochę pomieszkać... Jest 23.10, a ja od rana w biegu... Najpierw spotkanie z piękną protestancką duszą. Rozmowa o sprawach ważnych, Bożych, głębokich... Poszukiwania... Wzajemne zobowiązanie do troski o prawdę. I plan na kolejne spotkania, aby wspólnie jej szukać... To coś nowego w moim życiu... Dotąd z braćmi protestantami spotykałem się na gruncie towarzyskim i to niezwykle rzadko. Dziś pierwszy raz w dialogu poruszającym duszę... Piękny czas...

A potem... Wreszcie uzyskałem ten kawałek plastiku szpitalnego, który mogę sobie przypiąć do habitu przemierzając szpitalne korytarze. Ani grama triumfalnej radości nie odczuwam... Raczej przykre zażenowanie, że tak długo to trwało... Fryzjer, zakupy - całe godziny mijają bezpowrotnie... I wreszcie wypad do Newarku z katechezą dla sióstr, bo miały dziś swój dzień skupienia. A przy okazji poświęcenie ich nowego lokalu mieszkalnego... Padam na pyszczek, a jutrzejszy poranek coraz bliżej...

Dziś pomyślałem o słowach Jezusa, że owce nie pójdą za głosem innym, niż pasterza, bo go nie znają... A jednak idą - mówiłem Mu dziś... Panie, idą za głosem obcych i wstecz się nie oglądają... Dlaczego? Czy z przekory? Z zachłyśnięcia się wolnością? A może nie znają pasterza, bo nikt im go nigdy nie przedstawił... A może tak trudno im było odnaleźć się w nieprzyjaznej owczarni, że wybrali los włóczęgów... Niezależnie od przyczyny, smutno, że ich nie ma... A jeszcze smutniej, że są w wielkim niebezpieczeństwie, z którego pewnie nie bardzo zdają sobie sprawę.

Wróg nie śpi, ba, niczym lew ryczący krąży szukając kogo pożreć - jak powie św. Piotr. A każdy lew poluje w ten sam sposób - oddzielając swoją ofiarę od stada... Wówczas może zagonić ją na śmierć... Nie ma nikogo, kto mógłby pomóc, zdemaskować jego zasadzkę, przewidzieć atak... Jest tylko lew i ofiara... Siła i słabość...

Porządek jednak można odwrócić. W Jezusowej owczarni takie rzeczy się dzieją. Siła jest tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa. Ale tylko wówczas, gdy owce są razem. I wsłuchują się w głos Pasterza... Nie myląc go z żadnym innym głosem... Nawet swoim własnym...