Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Maj 2019
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

lepsze trzy zdania, niż...

2015-01-17


zdj:flickr/jjpacres/Lic CC
(Mk 2,1-12)
Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.

Mili Moi...
Plany były ambitne na dziś... I właściwie zostały zrealizowane. Zdałem sobie właśnie sprawę jak rzadko w ostatnim czasie mogłem napisać, że zrealizowałem swoje założenia na dany dzień. Ale udało mi się dziś napisać ostatnią konferencję dla sióstr misjonarek, więc chyba jadę do Chicago w miarę przygotowany...

Choć muszę przyznać, że dziś mądrej rady udzielił mi spowiednik (bo to też było w planie na dziś - spowiedź) - żebym się nie martwił. A juz najmniej tym, co powiedzą siostry o moim nauczaniu. To Jezus ma głosić przeze mnie. Jeśli dałem Mu trochę czasu w ramach przygotowań, to On powie, co zechce. A ja mam być spokojny... Dobra rada dla perfekcjonisty... Nie staraj się zrobić więcej, niż możesz i ciesz się z tego, co zrobiłeś. Jeśli danego dnia napisałeś tylko trzy zdania, ciesz się, bo dzień jest lepszy o całe trzy zdania od dnia poprzedniego. Jeśli masz jedną konferencję, to ciesz się nią, a nie rozpaczaj, że brakuje ci jeszcze trzech... Niby proste, ale domaga się jakiegoś przeorganizowania myślenia...

Za chwilę ruszam do "kina", czyli do miejsca, gdzie zostanie wyświetlony film "Ida". Różne opinie na jego temat czytałem. Nie jestem wielce podekscytowany, ani nie zamierzam go oglądać doszukując się historycznej prawdy o Polsce. Dziś postanowiłem spędzić trochę czasu w dobrym towarzystwie i w ten sposób nieco odpocząć...

A o związkach grzechu z paraliżem słyszałem niejeden raz... I nie jest to pewnie tak do końca przenośnia. Dziś skupiłem się na bliższym określeniu na czym on w ludzkim życiu polega. Grzech przede wszystkim buduje barierę między mną i Bogiem. Czasem całkowicie mi Go zasłaniającą, czasem przeźroczystą, ale zawsze niepokonalną o moich własnych siłach. Potrzeba łaski. Wszak nawet jeśli nie sakramentalnej, to nie zmienia faktu, że On tylko może mi mój grzech przebaczyć. Mniejszy, czy większy. I w tym sensie z pewnością jestem sparaliżowany i nic nie mogę bez Niego. Poza tym, nie jestem w stanie widzieć nic innego i skupiać sie na niczym innym. Sparaliżowany nie jest w stanie ruszać głową i ma dość monotonny widok na sufit. Trudno mu tez pewni myśleć o czym innym, niż jego stan... Hipnoza grzechu, paraliż, który nie daje się przekroczyć.  Jeden grzech zawsze pociąga ze sobą następne. I paraliż postępuje. I choć człek żyje, to jednak nagle okazuje się, że jest całkowicie zależny od innych. A stąd już krok do rozpaczy...

Dzięki Bogu są bracia i siostry. Jest Kościół, który zawsze za sparaliżowanych grzechem sie modli, który ich niesie do Jezusa, który czuwa nawet wówczas, gdy sparaliżowany nie umie już wierzyć... Jezus widząc ich wiarę, rzekł - dziecko, odpuszczają ci się twoje grzechy...  I życie wraca...