Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Październik 2019
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

za kim i dlaczego?

2015-01-15


zdj:flickr/Rianne van de Kerkhof - eyeFramed Photography/Lic CC
(Mk 1,29-39)
Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Mili Moi...
A dziś na topie kazanie niedzielne po angielsku... Pomysł pojawił się dość szybko, ale oczywiście wykonanie nie takie łatwe. Choć musze przyznać, że po tych kilku miesiącach konstruowanie myśli i przelewanie ich na papier idzie mi już nieco łatwiej. Nie całkiem łatwo, ale... Niestety wszystko to w komfortowych warunkach cichego pokoju, gdzie można się zastanowić, przemyśleć, coś sprawdzić. Najgorzej, kiedy przychodzi konieczność przemówienia spontanicznego. Wówczas następuje paraliż 🙂

Dziś wieczorem modlitwa o nowe napełnienie Duchem Świętym, którą kończymy nasze rekolekcje ewangelizacyjne dla naszej wspólnoty i jak to przy takich ważnych wydarzeniach można się było spodziewać uderzenia demona. Jest niezawodny. Modlę się dziś za człowieka, który stał się jego emisariuszem... A ja ufam, że łaska Boża w związku z tym spłynie jeszcze obficiej na naszą wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym, a przez nią wkrótce na cała resztę naszej parafii.

A dziś pomyślałem sobie nad Słowem, że mogą istnieć różne sposoby "chodzenia za Jezusem". Innymi słowy warto przemyśleć swoje motywacje. Dzisiejsza postawa Jezusa zdaje się być nieco krytyczna wobec ludzkich pragnień i oczekiwań. Wszyscy Cię szukają... A Jezus mówi - idźmy gdzie indziej... Może właśnie tam, gdzie jeszcze nie szukają. A ci, którzy szukają, niech zastanowią się dlaczego to czynią...

Wydaje się, że po takiej "akcji duszpasterskiej" mieszkańcy Kafarnaum chcieliby zatrzymać wśród siebie takiego cudotwórcę. Wszak tak wiele problemów codzienności mogłoby im to rozwiązać. Może za jakiś czas sława tego miejsca, jako najzdrowszego na ziemi, rozniosłaby się daleko poza jego granice. Nie byłoby tu chorych, opętanych... A może i głodnych, biednych, smutnych... Taka wizja raju na wyciągnięcie ręki musiała być kusząca... Zresztą podczas wędrówek Jezusa nie jeden raz podobne sytuacje mają miejsce. Choćby wówczas, kiedy chcą Go obwołać królem... bo, jak sam powie, jedli chleb do sytości...

Ale Jezus nie przyszedł na ten świat stać się darmową piekarnią, ani nie ma zamiaru zastąpić ziemskiej służby zdrowia. Cuda i znaki są zaledwie zapowiedzią Królestwa, które On zwiastuje. Co więcej, jest to Królestwo, które w Nim się objawia. On sam jest Królestwem... Powstaje więc całkiem zasadne pytanie - czy chadzam za Jezusem dla tych znaków Królestwa, czy dla samego Królestwa, którym jest On? Odwieczny dylemat - Jezus, czy Jego dary? Jaka jest motywacja mojej przynależności?

I pewnie nasze ludzkie możliwości utrudniają jakoś oddzielenie darów od Dawcy, niemniej to dążenie do "uwolnienia" Boga winno chyba nas ożywiać. Co mam na myśli? Chyba tylko to, że Jezus nigdy nie może stać się moim "prywatnym bogiem". Ani Kafarnaum, ani Bridgeport, ani żadne inne miejsce na ziemi (z moim sercem włącznie) nie ma na Niego wyłączności. A kiedy zachwycony Nim ruszam za Nim i próbuję nie uronić ani jednego Słowa, kiedy patrzę na znaki i cuda, chcę zawsze pamiętać, że On pragnie dać mi nieskończenie więcej... Samego siebie...