Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Maj 2019
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

takie proste...

2014-12-12


zdj:flickr/JLM Photography./Lic CC
(Mt 11,11-15)
Jezus powiedział do tłumów: Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Mili Moi...
No wyłazi ze mnie zmęczenie rekolekcyjne. Niegdyś misjonarz po wygłoszeniu rekolekcji miał prawo do dodatkowego jajka i solidnego kufla piwa. Dziś ani jedno ani drugie nie stanowiło przedmiotu moich marzeń. Tylko odrobinę pospać... I udało mi się... Mój dobry proboszcz zarządził, żebym sobie odpoczywał i tak też spróbowałem przeżyć dzień... Ale oczywiście nie do końca się udało...

Po obiedzie pojawił się telefon z informacją, że trzeba podjechać do Fairfield i namaścić jedną naszą wiekową parafiankę, której stan zdrowia gwałtownie sie pogorszył w domu spokojnej starości, w którym przebywa. Los padł na mnie, bo proboszcz miał spotkanie, którego nie mógł odwołać. Nauczyłem się więc dziś czegoś nowego. Ale, co mnie cieszy, jestem już znacznie odważniejszy w kontaktach z tym amerykańskim światem. Obrazek raczej smutny... Nieprzytomna staruszka, pusty pokój, ryczący telewizor, ja, Pan Jezus na mojej piersi (którego niestety nie mogła już przyjąć), oleje na dłoniach i czole, cicha modlitwa, w której mam nadzieję, przynajmniej kilku niebiańskich gości uczestniczyło... W tym świecie nikt nie znalazł czasu...

A kiedy Myślę o Janie Chrzcicielu, przychodzi mi do głowy jego radykalizm, ale również taka prosta akceptacja swojego miejsca na ziemi. On nie chciał być nikim innym, niż był w rzeczywistości. Nie chciał udawać, nie chciał, budować fałszywej sławy na ludzkich napięciach związanych z oczekiwaniem na Mesjasza. Jak łatwo było się za niego podać. Miałby wszystko... Może przez niedługą chwilę, ale żyłby jak król. Pytanie - czy warto? Odpowiedź - lepiej być sobą... Wówczas człek dłużej i intensywniej cieszy się swoim życiem, odkrywa w nim sens i potrafi dzielić się nim z innymi. Aż do kresu... Niczym Jan...

Kiedy stałem dziś przy łóżku tej powoli gasnącej kobiety, zdałem sobie sprawę, że nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy, a Pan Bóg posłał mnie do niej w jednym z najważniejszych momentów jej życia. I chciał być tam z nią i ze mną. Uczynił mnie kapłanem również dla takich chwil. I one mają tak porażający sens, a jednocześnie są tak niezwykle proste... Takie proste...

Nie trzeba nic więcej... Wystarczy być sobą... W tym świecie... Żeby i w tamtym... być... sobą...