Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Październik 2019
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

człowiek i ludzie....

2014-10-07


zdj:flickr/ictor9501/Lic CC
(Łk 10,25-37)
Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

Mili Moi...
No i minął kolejny dzień. Jak każdy tutaj - niesłychanie szybko. O poranku o. Miś wpadł do jednej szafy w ścianie i wyniósł z niej sześć wielkich worków z bielizną pościelową. Zbierana, jak wszystko w naszym klasztorze, przez lata, doczekała się dziś czułego pożegnania. A czas już był na to najwyższy. My wciąż w tych porządkach nie ruszyliśmy z piętra pierwszego. A przed nami jeszcze drugie. Nie mówiąc o kościele i zakrystii. Może do wiosny jakoś to wszystko będzie wyglądało.

A potem... Stało się... Ochrzciłem kijaszki. Pojechałem nad wodę i... Po dwóch miesiącach przerwy wystarczyło pół godziny, żeby zagrały mi wszystkie organy wewnętrzne 🙂 Ale potem zrobiło się cicho i jak już złapałem rytm to dociągnąłem do 50 minut w dobrym tempie. Pierwsze koty za płoty i choć pogoda coraz gorsza, bo jesienna (choć dziś było przepięknie), to mam nadzieję na rozwój i kontynuację.

A wieczorem spotkanie z zarządem polskiej szkoły. Omówienie propozycji na najbliższy czas. I tam znów ludzie dobrzy, oddani, pracowici, bezinteresowni. Ileż ta nasza Polonia ma odsłon, twarzy, odcieni... Cieszę się tak bardzo, kiedy spotykam takie piękne, jak dziś. I oby było ich jak najwięcej. Z takimi ludźmi muszą się tu dziać cuda... I już się dzieją, a przewiduję, że nowe dziać się będą...

A ta dzisiejsza Ewangelia, która zawsze nieco zawstydza kapłańskie dusze, dziś wybrzmiała w moich uszach na nowo. Dlaczego? Bo choć być może nie doświadczam na co dzień takiej niechęci, jaka istniała między Żydami, a Samarytanami, ale z całą pewnością żyję w środowisku niesłychanie zróżnicowanym. Również religijnie. W obrębie najbliższych kilku ulic mamy kilkanaście kościołów protestanckich. Bardzo różnych. A przecież poza protestantami, nie brakuje nam wokół pogan i wyznawców wszelkiej maści innych wierzeń i religii. Nie ma nienawiści, ale jest pytanie - jak kochać? Po żydowsku - naszych, a nie innych? Czy po chrześcijańsku - czyli jak? Naszych i nie - naszych?

Dziś Jezus wskazuje na absolutny fundament - człowieczeństwo. Wszyscy jesteśmy w nim zanurzeni, wszystkich nas Bóg nim obdarował. Nawet jeśli każdy tego Boga pojmuje inaczej, nawet jeśli istnienie tego Boga kwestionuje. Każdy jest jednak człowiekiem, Jego dzieckiem. I to wystarczy według Jezusa, żeby okazywać sobie szacunek i miłość, czyli troszczyć się o prawdziwe dobro. Z pewnością najwyższym dobrem byłoby im pokazać Boga prawdziwego. Ale czasem trzeba zacząć od opatrzenia ran... I może w tym tkwi sukces miłości prawdziwej - że nie lekceważy rzeczy małych i nie próbuje od razu przechodzić do wielkich. A te małe czasem ratują ludzkie życie...