Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2019
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2019
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2019
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30

o czym nie chcesz gadać?

2014-08-18


zdj:flickr/Lawrence OP/Lic CC
Mili Moi...
Spędziłem dziś cudowny dzień z książką w ręku. Nikt mi nie przeszkadzał, nikt mi sie nie narzucał. Słonko świeciło w okno, a ja zwiedzałem Stany Zjednoczone z Johnem Steinbeckiem i jego "Podróżami z Charleyem". Takie błogie nieróbstwo, które było miłym przerywnikiem pomiędzy pracowitymi duchowo dniami. Ale dziś też posiedziałem sobie dłużej nad Słowem, posiedziałem nieco w kaplicy. Czyli generalnie dzień udany pod każdym względem.

A wieczorem rozpoczęliśmy nasze rekolekcje. Sióstr jest ponad trzydzieści. W różnym wieku, choć chyba dominują młode. To nieco inaczej, niż rok temu, kiedy proporcje były raczej odwrotne. A Pan, jak zawsze, zadbał o odpowiednie Słowo na rozpoczęcie tego czasu. Ja nie mogę sie nad tym przestać zachwycać. Słowo jest punktualne. Zawsze na czas. Pan przygotowuje wszystko sam, a nas tylko zaprasza do skorzystania. Jak nazwać tych, którzy w takich okolicznościach tego nie robią, nie korzystają? Przychodzi mi do głowy kilka określeń, ale przez grzeczność ich nie zacytuję 🙂

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że młodzieniec, który dziś przychodzi do Jezusa ma znakomite mniemanie o sobie. On naprawdę wierzy, że wszystko w jego życiu jest jak najbardziej w porządku. Taki mistrz świata. Czuje się całkowicie bezpieczny, bo przecież ów nauczyciel nie może mu postawić w ramach wymagań niczego, czego on by juz nie robił. Ma przewagę, bo realizuje wszystko, co konieczne do otrzymania życia wiecznego. On to wie. I to jeszcze bardziej go pokrzepia.

Po co pyta? Może tylko tak, prowokacyjnie, żeby nauczyciel go pochwalił, a może nawet uczynił wzorem dla innych. Mam wrażenie, że jedyna rzecz, której się spodziewa to poklepanie po ramieniu i stwierdzenie - tak trzymaj chłopie, jest właściwie nawet lepiej, niż dobrze. Na zadane pytanie Jezus wskazuje mu pewną ogólną drogę, bazę, fundament. I znów widzę jak ten człowiek rozkwita z każdym wymienionym przez Jezusa przykazaniem. Każde bowiem z nich budzi w nim radość - mam to... Trochę tak, jak gracz w totka, który sprawdzając kupon po losowaniu, odnajduje na nim wylosowane liczby. Wygrana wisi na włosku...

Wystarczyłoby, żeby zabrał to dobre samopoczucie i odwróciwszy się, odszedł w swoją stronę. Może ocaliłby to błogie, znakomite przekonanie o sobie samym i swojej relacji z Bogiem. Ale to hazardzista, ryzykant (a może tylko ktoś, kto naprawdę potrzebował pochwały, a wciąż jej nie dostał). Pyta więc - co jeszcze??? I Jezus odpowiada, uderzając w tę sferę życia, której z cała pewnością ten młodzian nie chciał z Nim omawiać. Zresztą pewnie i tu czuł się znakomicie. Wszak bogactwo było rozumiane jako znak szczególnego wybrania i błogosławieństwa Boga. Nie spodziewał się, że to mogłaby być jakakolwiek przeszkoda. Tymczasem Jezus rozwala w pył jego dobre samopoczucie. Ów człowiek odchodzi smutny. Tu jest jakiś znak nadziei, bo ma jeszcze w sobie jakąś zdolność odczuwania, a to pozwala sądzić, że jest również zdolny do refleksji, która może przyszła z czasem... Ale nie dziś...

Jak się to ma do rekolekcji? Ano warto sobie na początku uświadomić, czy ja chcę naprawdę usłyszeć to, co Jezus ma mi do powiedzenia. Bo być może chcę tylko, żeby poklepał mnie po ramieniu i powiedział - jesteś świetnym kandydatem na świętego, tak trzymaj... Może oczekuję, żeby rekolekcje były czasem zupełnie nieinwazyjnym, żeby nie dotykały niczego ważnego, żeby je po prostu przeżyć... Jest na to znakomita metoda. Trzeba spełnić trzy warunki - dużo spać, dużo jeść i dużo gadać z innymi. Wówczas człek na pewno nie usłyszy nic... Ale jeśli naprawdę chcę spotkać Jezusa mówiącego do mojego serca, to musze mieć motywację wczorajszej Kananejki - muszę wiedzieć, że walka toczy się o moje życie, a ja nie jestem jej obserwatorem... Jak będzie w Krakowie? Najbliższe dni nam objawią...

Jak będzie w moich i twoich rekolekcjach życia??? Zostaniesz z Nim, czy odejdziesz smutny? To zależy od tego, jak słuchasz... I co chcesz usłyszeć 🙂