Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

pokuty, pokuty, pokuty...

2014-07-05

zdj:flickr/Lawrence OP/Lic CC
Mili Moi...
Urlop "się dzieje", więc nic nadzwyczajnego się nie dzieje 🙂 Z najważniejszych atrakcji dnia, to chyba ta, że zamiast siedmiu kilometrów, przeszedłem dziś z kijaszkami czternaście. Trochę z nudów, trochę z wewnętrznego protestu przeciwko spędzaniu urlopu przed telewizorem, trochę z zachwytu nad pięknem przyrody, a trochę... dla pokuty?

No właśnie, ta pokuta znów stanęła mi dziś przed oczami, jak zawsze zresztą, kiedy odczytujemy ten fragment Ewangelii dotyczący postu. Pomyślałem sobie o moich piątkach. Wszak piątek to dzień, w którym Oblubieńca nam zabrano... Właśnie dopiero co pisałem w konferencji dla sióstr, że skoro Oblubieniec, to w tej relacji musi być żar, to tam jest nieskończenie wiele uczuć, to najintymniejszy związek, jak Pan obmyślił. Bóg zaprasza do romansu, jak powiada Eldredge, a nie do biernego, choć wiernego posłuszeństwa. Piątek ma tu swoje szczególne miejsce, bo jeśli tego dnia zabrano mi Umiłowanego mej duszy, to jak ten dzień może wyglądać dokładnie tak samo, jak inne dni...? Przecież to stanowczo inny dzień...

I on rzeczywiście w historii mojego życia bywał inny. Miewałem takie fazy, w których franciszkański duch pokuty jakoś szczególnie mi się udzielał. Bywały to dni postu o chlebie i wodzie, bywały to dni odprawiania Drogi Krzyżowej, bywały to dni nocnej adoracji. A co jest dziś? Zdałem sobie sprawę, że nie przywiązuję wagi do tego dnia i właściwie poza wstrzemięźliwością od mięsa, które, powiedzmy sobie szczerze, ani trudne, ani wymagające nie jest, nie ma w moim życiu żadnych bardziej dotkliwych form pokuty. Co to mówi o mojej miłości do Jezusa?

Wraz z tymi myślami, przychodzą mi do głowy te rozliczne wezwania Jego Matki, która w duchu miłości do ludzi przychodzi czasami i wzywa jednym słowem - pokuty. Wzywa do przemiany serca, do wyjścia z wygodnictwa, do porzucenia poszukiwań nieustannego ułatwiania sobie życia, do rezygnacji z tego, co lekkie, łatwe i przyjemne, z wiecznej zabawy... Kiedy patrzę choćby na reklamy telewizyjne, nabieram podejrzeń, że świat wokół mnie nieustannie się bawi. A gdzie jestem ja?

Na pokutę trzeba mieć jakiś plan... A najlepiej zacząć od rzeczy drobnych. Od czegoś, co wymaga, co kosztuje, co trudne... Może właśnie dlatego dziś czternaście kilometrów. Ale co znaczy ten trud, wobec męki mojego Pana? To motywuje... Skoro On kocha tak mocno, to i moje piątki muszą się jakoś zmienić... Ja też chcę kochać mocno. Nie tylko słowami..