Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

nie ma Go tu...

2014-04-20



Mili Moi...
Wczorajszy dzień to prawdziwie pełna zadumy sobota. Chmury wiszące nisko nad Krakowem, padający co chwilę deszcz. Ale zmartwychwstanie dokonało się niezawodnie. To zresztą w wielkim mieście wygląda dość zabawnie, kiedy przechodzi się między kościołami, w których liturgia albo już trwa, albo za chwilę się zacznie. Tu i ówdzie odzywają się dzwony, zwiastujące, że to już, podczas, gdy w innych kościołach jeszcze trwa adoracja w "grobie". Niestety w wielu kościołach w centrum liturgia rozpoczynała się o 18.00, co oznacza, że wbrew przepisom liturgicznym, nie po zapadnięciu zmroku. Cieszyłem się, że u moich współbraci o 20.00. Wówczas ta liturgia światła ma sens, wymiar, głębię... Liturgia dostojna i bez pośpiechu. Znów piękne, pomagające się modlić śpiewy. I ja siedzący sobie cichutko w stallach, słuchający, modlący się... Piękny czas... Wróciliśmy do domu przed północą, co dla mnie jest łaską, bo choć kocham tę noc, to jest ona dla mnie najtrudniejsza w roku. Jestem fizycznie mocno ograniczony jeśli chodzi o "zarywanie nocy"...

A rano wstałem, żeby spotkać się ze Słowem, tym bardziej, że wiedziałem, że na mszy o 8.00 przyjdą wierni z okolicy. I należy ich z tym Słowem spotkać. Wyobraziłem sobie sytuację (i ich prosiłem, żeby sobie wyobrazili) pogrzebu bliskiej osoby... Po dwóch dniach zaś odnalezienia jej grobu pustym... Co robimy? Biegniemy na policję szukając pomocy i żywiąc najgorsze przeczucia. Policja przybywa, spisuje zeznanie, wszczyna postępowanie... My zostajemy z bólem nie wiedząc nic... Kurtyna... Trochę podobnie było z Marią Magdaleną. Odnajduje pusty grób, biegnie po pomoc, uczniowie przychodzą... Badają... I nie ma kurtyny... Oni zaczynają rozumieć. Że to, co im powiedział, okazało się prawdą... Wchodzą do grobu, doświadczając go zmysłami - wzrokiem widzą płótna, słuch zanurzony w ciszy, rękami mogą dotknąć porowatych ścian, czują zapach, który z pewnością nie jest zapachem śmierci... Zaczynają rozumieć. Tego poranka naprawdę się budzą....

To prawdziwy wstrząs, bo jeśli te zapowiedzi okazały się tak prawdziwe, to przecież i inne Jego słowa... Tak wiele słów... One wszystkie są prawdziwe. I te - w domu mego Ojca jest mieszkań wiele, gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce - którymi uderzał w najbardziej podstawowy ludzki lęk, lęk przed śmiercią. I te - a oto Ja Jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata - którymi uderzał w drugi wielki lęk, lęk przed samotnością. Wszystkie Jego słowa są tak samo prawdziwe, jak te o zmartwychwstaniu i pociągają za sobą Boże działanie, fakty, niczym fakt zmartwychwstania... Gdyby tylko nasze serce chciało się obudzić... Gdybyśmy sami zaczęli cokolwiek z tej prawdy zmartwychwstania pojmować... To jedyny sposób, żeby obudzić świat. Tylko chrześcijanie, którzy rozumieją, którzy wierzą, mogą tę wiarę ponieść do świata. Choć z niemałym bólem myślę sobie o tym, że On może to zrobić bez nas, bo bardzo, ale to bardzo w tej misji zawodzimy...

Nie umarłem dla jaj - powiada Pan Jezus na jednym z memów, które wczoraj widziałem w internecie, stojąc na tle koszyczka wielkanocnego i wyciągając ku nam przebitą dłoń. Dopóki dogłębnie nie przejmiemy się tą prawdą, to każdorazowa, coroczna wizyta w Pańskim grobie - pustym i cichym będzie się wiązała z zapadnięciem kurtyny. Kurtyny ponownie okrywającej mrokiem nasze życie. A demon siedzi i zaciera ręce, bo sytuacja "nie pojęli" jest dla niego bardzo korzystna.

Dziś powalczyłem również z nim. W mocy Jezusa Zmartwychwstałego. Pisałem niegdyś, że przystąpiłem do spowiedzi z modlitwą o uwolnienie. Mówimy na nią "spowiedź furtek", bo polega ona na zamknięciu wielu różnych furtek, które w ciągu całego życia mogły zostać demonowi otwarte. Piękne doświadczenie, które stało się moim udziałem. Dziś natomiast po raz pierwszy taką spowiedzią posługiwałem i choć trwała prawie cztery godziny, a ja jestem wyczerpany, to jednocześnie jestem bardzo szczęśliwy, że dziś ktoś następny doznał takiego wewnętrznego zmartwychwstania... Chwała Jezusowi!!!