Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

żyć naprawdę...

2014-04-03


zdj:flickr/Big Grey Mare/Lic CC
Mili Moi...
Walizka spakowana, kluczyki gotowe na biurku, wszystkie konferencje w teczce zebrane... Znaczy się - będzie podróż. Już jutro o poranku. Droga daleka, bo aż do Jeleniej Góry, ale może sobie jeszcze do Mamy do Częstochowy zajadę, wszak na miejscu mam być dopiero wieczorem. W sobotę dzień skupienia dla braci pijarów, a od niedzieli rozpoczynamy rekolekcyjne zmagania w pięknych okolicach (dziś proboszcz stwierdził, że gdybym nie znalazł kościoła, to mam pytać o dom zdrojowy, bo to bardzo blisko). Znaczy rekolekcje w kurorcie 🙂 Ale dla nas, franciszkanów, którzy klasztory mamy w Kołobrzegu, Darłowie, czy Gdyni, kurorty to codzienność 🙂 Ufam, że lud chętnie przyjmie Słowo i o to się modlę...

Mnie ono dziś przywiodło po pierwsze do refleksji nad ciągłością... Bóg, który zaplanował historię ludzkości, zapowiadał swojego Syna już wieki całe przed Jego przybyciem. Dziś sam Jezus o tym mówi - Mojżesz o mnie pisał... A wy nie wierzycie - mówi do Żydów. I rzeczywiście. Nie wierzyli. To wszystko wydawało im sie zbyt proste. Nawet czyny Jezusa, które przecież niezwykłe, nie były w stanie przekonać ich, że Mesjasz mógłby być z krwi i kości, jak oni. Za proste...

Bóg jest za prosty dla zbyt wielu do dziś. Szukają Go nieustannie uporczywie zaprzeczając Jego istnieniu. Niczym Piłat, który stojąc z Nim twarzą w twarz nie rozpoznał. Zrobił z Niego krwawy strzęp, ale to nie pomogło mu znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania. Im bardziej gwałtownie próbuje się Go wyeliminować z życia publicznego, tym więcej pytań pozostaje bez odpowiedzi i tym serce człowieka mniej spokojne.

Kiedy czytam wieści o tym z jakim uporczywym samozaparciem poszczególni ludzie i całe społeczności piłują gałąź, na której siedzą, niszcząc chrześcijańskie korzenie, uznając je za przestarzałe i zbędne, zawsze zastanawiam się, co im zostanie, kiedy już ich wysiłki zostaną zwieńczone sukcesem? Zastanawiam się, bo człowiek bez Boga jest istotą przerażającą. Sam martwy, niesie śmierć... A Jezus dziś powtarza - wy nie chcecie przyjść do mnie, aby mieć życie.

I to jest druga myśl dnia... Nie ma życia bez Niego, obok Niego, poza Nim. Jest iluzja życia, jego pozory. Pełne smutku próby zagłuszenia podstawowego lęku - lęku przed śmiercią... Bo wszystko się skończy. A nie ma żadnego celu... Ostatnio znów przekonałem się jak bardzo jest on w ludziach obecny... Żegnając się z moją grupą kursową (z którą uczę się angielskiego), stwierdziłem, że jeśli śmierć nas nie rozłączy, to wrócę do nich w maju... Jakiż to wywołało popłoch! Jaka śmierć? Po co tak mówić? Nie powinno się... Lęk... Który przypadkiem wydobyłem na zewnątrz... Bez Niego nic nie cieszy, bo u kresu zawsze czeka ona... Bezlitosna, konsekwentna, cicha... Czeka i doczeka się... Tego możemy być pewni... Jutro? Za tydzień? Za pięćdziesiąt lat? Ona ma czas... A ja...

A TY?