Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

Jezus zwyciężył!!!

2014-03-09


zdj:flickr/knowhimonline/Lic CC
Mili Moi...
Wczoraj wieczorem zakończyliśmy rekolekcje o Duchu Świętym, które prowadziłem dla młodzieży w parafii św. Faustyny w Słupsku. W piątkowym spotkaniu uczestniczyło około 30 osób, a w sobotnim około 20. Podziwiam ich wytrwałość i gorliwość. Wytrzymali moje cztery konferencje, a ci, którzy mnie kiedyś słyszeli, wiedzą że te nigdy nie są krótkie. Spędziliśmy razem naprawdę  cudowny czas. A wieczorem w sobotę modliłem się nad nimi o nowe napełnienie Duchem Świętym. Widzialne znaki Jego obecności i działania dla mnie samego, musze przyznać, były dużym zaskoczeniem, a mnie naprawdę niewiele rzeczy już dziwi. Pan objawiał się między nami i tak sobie myślę, że przyszedł ze względu na nich, pokazał im jak bardzo się cieszy ich obecnością i jak zdecydowanie chce się nimi posługiwać... Mnie osobiście zachwyciła ich mądrość i zdecydowane oddanie sprawom Bożym. Wielu z nich prosiło o szczególny charyzmat ewangelizacji z mocą. Wierzę głęboko, że już wkrótce sami się przekonają czym taki dar jest... Jaki jest uszczęśliwiający, ale również jak bardzo wymagający... Mam szczerą nadzieję, że i tym razem nie zabraknie tu świadectw z tego czasu 🙂

 A dziś nieco odpoczywam... Potrzebuję tego, bo od piątku jestem na antybiotyku. Wczoraj walczyłem z gorączką i prawie nie mogłem mówić, ale chętnie to wziąłem na siebie, jako mój duchowo - fizyczny dar, który mogłem wnieść w to ich duchowe odrodzenie. A jutro zaczynam zupełnie inną walkę. Rekolekcje szkolne w technikum. Nie spodziewam się, że będzie aż tak miło, jak wczoraj, ale może Pan szykuje jakąś niespodziankę... 🙂 Kto wie... Będę informował na bieżąco 🙂

To, co mnie dziś urzeka w Słowie, to fakt, że Jezus idzie tak daleko w przyjęciu ludzkiej kondycji. Wszystko, co przyjęte, to zbawione. Nasze pokusy również stały się Jego udziałem. Więc i w pokusie jesteśmy z Nim, a raczej możemy być z Nim... Przede wszystkim poprzez Słowo...

Jezus mógł zmieść demona tchnieniem swoich ust, mógł obmyślić taki system filozoficzny, czy teologiczny, któremu demon by nie sprostał. A On po prostu posłużył się mieczem Słowa. Po co? Ano dlatego, żebyśmy zdawali sobie sprawę, że broń jest w zasięgu ręki. Każdy - czy wykształcony, czy nieco mniej; czy biedny, czy bogaty; czy odważny, czy też nie, każdy może zwyciężać demona Słowem Boga. Gromić go i niszczyć jego pułapki. Ale czy wystarczy po prostu posługiwać się nim jak narzędziem? Tak zwyczajnie je czytać? I to wszystko? To za mało... Bo demon przez wieki zdążył nauczyć się Słowa Bożego na pamięć, więc zna je lepiej, niż my. Posługuje się nim sprawnie. W tej szermierce Słowem nie mamy z nim szans. Ale demon nie ma jednego - zaufania Bogu polegającego na przylgnięciu do Niego. Jeśli mam wiarę, to Słowo we mnie żyje i wówczas staje się bronią śmiercionośną dla demona. On nie ma szans... Zatem jeśli sięgam po Słowo ( a winienem to czynić zwłaszcza w pokusie), muszę sięgać z wiarą, że w Nim ukryta jest moc Boga samego, który jest gotów walczyć w mojej obronie. On nie pozwoli mi zginąć, jeśli tylko jestem przekonany o Jego miłości... Jeśli w nią nie wierzę, jeśli się w niej nie zanurzam, jeśli z niej nie korzystam - przegrywam. Przegrywam boleśnie...

Ale nawet wówczas jest nadzieja... Mogę bowiem przegrać bitwę. Jedną, dziesięć, tysiąc... Ale wojna jest już wygrana... Zwycięstwo jest po naszej stronie... Zwycięstwo, z którego demon zdaje sobie sprawę. Może stąd właśnie takie szaleństwo nienawiści... Jezus zwyciężył! To się wykonało!!!