Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

przeciętniactwo? nie, dziękuję...

2013-11-20


zdj:flickr/Mathew Knott/Lic CC
Mili Moi...
Nie ukrywam, że ta dzisiejsza Ewangelia o minach (czy podobna jej o talenach) jakoś mało w moim życiu do mnie przemawiały. Może dlatego, że wydawało mi się, że jestem bardzo mocno zaangażowany w sprawy Boże, a poza tym generalnie jakoś aktywny, więc nie bardzo potrafiłem na ich podstawie stworzyć sobie jakiegoś planu działania. Zawsze wydawało mi sie, że chodzi o podtrzymanie w sobie tej aktywności, o której niektórzy mówili wręcz, że jest nadaktywnościa i że należy ją raczej powściągać. Ale tak było dawniej... Kiedy byłem młody 🙂

Dziś zobaczyłem tę swoją aktywność w nowym świetle... W świetle przeszłości właśnie... Trochę żartuję z tym starzeniem się, o którym czasem tu piszę, ale nie jest to takie zupełnie nieprawdziwe. Dziś zobaczyłem, że ta moja aktywność, również w sprawach Bożych, jest inna od tej sprzed kilku lat. Nie wiem czy jest dojrzalsza i bardziej wyważona. Ale mam takie przekonanie, że jest dużo słabsza... I nawet nie chodzi do końca o to, co robię... Może chodzi o to, co gotów jestem zrobić 🙂

Bo każdy rok życia przynosi ze sobą coraz częściej pomysły na "święty spokój". W jakim sensie? Ano właśnie... Żeby pomnożyć minę otrzymaną od Pana, trzeba wyjść z domu. To znaczy ruszyć się z miejsca i poszukać innego, w którym ten "pieniądz" się pomnaża. Trzeba się spotkać z człowiekiem, z ludźmi. Nie ma co wiele myśleć o nadzwyczajnym wypoczynku, bo prawdziwy inwestor nie ma czasu na wakacje. Trzeba być zdolnym do ryzyka, może nawet do realizacji pomysłów szalonych, takich, które siedzącym w domu nie przychodzą do głowy. Trzeba szukać nowych rozwiązań, przecierać nowe szlaki, zdzierać buty... Trzeba się uczyć, nieustannie rozwijać, być "na bieżąco"...

No i właśnie taki byłem dawniej... Była szansa na dziesięć min. A dziś? Pomyślałem z obawą, że może już jednak tylko na pięć... Bo niby niewiele się zmieniło, ale... Każdy pomysł rozważam trzy razy, zastanawiam się nad swoimi siłami i możliwościami, staram sie przewidzieć wszystkie możliwe warianty... No i tych szaleństw jakoś mniej. I ta skłonność do ryzyka nie taka pewna. I szybkość reagowania zdecydowanie nie maklersko-giełdowa. No chyba starość mi zagląda przez ramię... 🙂

Jedna moja pociecha w tym, że nie ma we mnie na to zgody. I jeszcze ciągle walczę. Chcę słuchać poleceń Pana, chcę wchodzić w Jego szalone pomysły, chcę zachować świeżość, chcę nieustannie iść do przodu, nie zatrzymywać się w drodze... Ciepłe kapcie i bujany fotel jeszcze nie dla mnie. Pięć min to nie szczyt marzeń. Przeciętniactwo? Nie, dziękuję. Mina w dłoń i ruszamy... Gdzie? To Ty Panie mi powiedz...