Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

co dźwigać???

2013-11-06


zdj:flickr/slimmer_iimmer/Lic CC
Mili Moi...
No powoli się wdrażam... Trzeba się bowiem nieco przestawić. Rano już nie krótkie spodenki i czapeczka, a potem zwiedzanie, ale kurteczka, torba i na uczelnię 🙂 Dobrze... Normalnie... To mnie cieszy... Zresztą sama uczelnia dba, żebym nie doznał szoku. Dziś przepadły nam na przykład cztery godziny wykładowe 🙂 Jak to ktoś kiedyś powiedział - studia doktoranckie to nie wykłady - to biblioteka... No więc książka w dłoń i do dzieła...

Ale zanim... Dziś pan nas konfrontuje z tajemnicą podejmowania swojego własnego krzyża. Ustawia codzienność w kategoriach "miłować - nienawidzić". Oczywiście wiele razy powiedziano już, że nie chodzi o to, co my dziś rozumiemy pod pojęciem nienawiści, ale jako że język którym posługiwał się Jezus nie miał czegoś takiego jak stopniowanie, to mamy dziś takie "kwiatki", które niektórych wprowadzają w zakłopotanie. Jego słowa są jednak proste w swej wymowie - nic nie może być ważniejsze ode mnie, a to, co jawi ci się jako trud i cierpienie ma  w moich oczach wielką wartość, bo dzięki temu uczysz się kochać, dzięki temu możesz wyjść poza siebie, dzięki temu widzisz, że jesteś elementem większej całości... Swoją drogą spotkałem wczoraj w konfesjonale mądrego księdza, który mi powiedział - jesteś trybikiem w większej całości. To nie znaczy rzecz jasna, że nie jesteś ważny, ale konstruktor wie jak to działa i On ma wszystko zaplanowane. Ważne, żeby tylko w ten plan wejść i go realizować. Zaufać Mu... On wie, co robi(ć)...

Niemniej, jeśli jakiekolwiek decyzje są w mojej mocy, to należy je właściwie rozeznawać. Niczym król ruszający na wojnę z mniejszą armią, niż przeciwnik, czy też niczym budowniczy, który musi wiedzieć, czy uda mu się dokończyć budowę... Czasem można to przewidzieć łatwo, a czasem... No właśnie... Czasem trudniej, a decyzje podejmować trzeba.

W ramach lektury duchowej czytam książkę Thomasa Mertona "Wspinaczka ku prawdzie". jest to dzieło poświęcone św. Janowi od Krzyża i jego przesłaniu, które Merton próbuje w sposób możliwie klarowny przedstawić czytelnikom. I dziś czytałem właśnie o roli rozumu w życiu mistycznym zwłaszcza na etapie "ciemnej nocy". Przypomina on światła samochodu, które oświetlają tylko najbliższy fragment drogi, podczas gdy cała reszta spowita jest ciemnością. Pozwalają one utrzymać się w pasie ruchu i jakoś, czasem powoli i z trudem, poruszać się do przodu. Parafrazując - bywa, że nasze rozeznawanie przypomina taką jazdę w ciemnościach i mgle. Powoli i ostrożnie, a czasem bardziej na wyczucie, niż z pewnością. Niemniej nieustannie do przodu. Z zaufaniem, że prowadzi mnie ktoś, kto wie, co na końcu tej drogi jest. I to w Nim jest ukryte moje poczucie bezpieczeństwa. I to z Niego mam je zaczerpnąć. Bo jestem trybikiem w większej całości, którą nie zawsze jestem w stanie całkowicie ogarnąć. Muszę więc zrobić co w mojej mocy, musze zrobić co do mnie należy... A resztę zostawić Jemu... On poprowadzi...

Tylko ten krzyż, który trzeba wziąć... Nie przeraża mnie jego obecność. Raczej martwi fakt, że nie mogę go w swoim życiu dostrzec. Co ja mam dźwigać Panie Jezu??? Co brać na swoje barki i dźwigać???