Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

no to koniec 🙂

2013-10-18

Bez-nazwy-1 (Custom).jpg

Mili Moi...

 Ostatnio coś postanowiłem... Mianowicie... Zdecydowałem się zamknąć mojego blooga... Ale bez obaw. Chcę go zamknąć w tym konkretnym miejscu. Dlaczego? Otóż administratorzy sobie na to zapracowali. Najpierw przez ponad rok nie działał licznik odwiedzin, a potem unowocześniono blooga. Na czym to polegało? Ano na tym, że na starych schematach nie można operować. Poza dodawaniem wpisów nie mogę z tym bloogiem zrobić właściwie nic. I to mnie zezłościło na tyle, że postanowiłem stąd zniknąć. Dochodzą do tego jeszcze inne motywy. Portal wp, który administruje tymi zasobami jest jednym z najbardziej antykatolickich i antykościelnych. Powoli likwiduję moją skrzynkę pocztową na wp, a likwidacja blooga jest tylko tego następstwem. Szukam dla siebie miejsca, aby pisać dalej. Szkoda mi trochę archiwalnych wpisów, które już sobie skwapliwie skopiowałem, szkoda mi komentarzy czytelników, szkoda pracy związanej z wrzucaniem zdjęć. Ale zamierzam konsekwentnie zrealizować moją decyzję. Prawdopodobnie następny wpis będzie zawierał nowy adres, a ten bloog po upływie około miesiąca zostanie zlikwidowany.

Dziś piękny dzień wizyty w Kazimierzu u sióstr betanek. Dzień skupienia ze szczególnym uwzględnieniem młodzieży zakonnej. Potem spowiedź i powolne oswajanie tych młodych kandydatek do życia zakonnego z kierownictwem duchowym. Patrzę na nie z niemałą czułością... Ile pracy przed nimi, ile wysiłku, ile czasu, który muszą dobrze wykorzystać. Są takie młode i gorliwe, tyle w nich entuzjazmu. Wprowadzają życie w tę wspólnotę, która wiekowo jest znacznie starsza. Dobrze, że są. A moja rola polega na tym, żeby im pomóc poznać ich własne wnętrza i wraz z tym poznaniem nauczyć je zbliżać się do Pana. Nie jest to proste zadanie. Ale ufam, że z Bożą pomocą w jakiś sposób okażę się przydatny... Muszę nieco zintensyfikować moje wizyty - zamiast co miesiąc, będę tam teraz co dwa tygodnie... Taki formacyjny wymóg...

A w dzisiejszym Słowie urzeka mnie prostota ewangelizacyjna. Małe rzeczy przeniknięte świadectwem. W jakim celu? Aby przygotować drogę Panu. Idźcie, nic ze sobą nie zabierajcie, głoście pokój i zbliżające się Królestwo Boże, bądźcie odważni, ufajcie... Ja idę tuż za wami - zdaje sie mówić Pan. I poszli... I nie zawiedli się... I oddali swoje życie Jezusowi... I nie cofnęli się... Motywowani dojrzałością zboża, żniwem, które trzeba podjąć... I nie można zwlekać, nie można opóźniać... Jakie to wszystko świeże, pełne żaru, entuzjazmu... Niczym młode betanki, którym, jak każdemu człekowi rozpoczynającemu życie zakonne, wydaje się, że muszą zbawić świat... A tu, jak powiedziała dziś jedna ze starszych sióstr, człowiek dostaje miotłę w dłoń... i zbawia świat. I uczniowie poszli.... Bez miotły wprawdzie, ale z prostymi słowami i gestami. Z życzeniem pokoju, z Dobrą Nowiną... Bo nie można czekać ani chwili... Żniwo dojrzało...

Tęsknię za tym entuzjazmem początków... On czasem wraca... Ale trochę jak pieśń przeszłości, jak mgliste wspomnienie, jak zryw zranionego łabędzia do lotu... To już nie to samo 🙂 Może wcale nie musi być tak samo... Ważne, żeby w prosty sposób, ubogimi środkami i w pełnym zaufaniu... A Ten, który nadchodzi po nas, zrobi resztę...