Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

tylko??? ano tylko...

2013-10-16

IMG_9102 (Custom).JPG

Mili Moi...

 Taki jakiś arcydziwny ten tydzień jeśli idzie o obowiązki. Bo wprawdzie trochę zajęć uczelnianych przepadło, z racji na różne sympozja miejscowe i wyjazdowe, ale... No wiszą nade mną zobowiązania pisarskie i nie mogę siąść do tego dzieła. Mam zwykle do dyspozycji jedną, dwie godzinki... a to jednak trochę mało... Ale dzięki tym wspomnianym sympozjom (jak również dzięki wczorajszemu seminarium naukowemu) przekonuję sie, że mnie z pewnością Pan w swoim miłosierdziu nie stworzył do nauki... Po prostu nie fascynują mnie rzeczywistości, wobec których inni przeżywają ogromną ekscytację - nie interesuje mnie rozkładanie słów na czynniki pierwsze, interpretowanie takiej czy innej wypowiedzi, tłumaczenie naukowych tekstów z języków obcych... Drobiazgowo... Tym wszystkim zajmują się niektórzy nasi koledzy ze studiów. Tymczasem na moim roku 🙂 Takich na szczęście nie ma... Uczymy się, ale naukowców z nas nie będzie... Wszyscy duszpasterze jednak...

Bywam jednak nadmiernie drobiazgowy w duchowych kwestiach. Dzisiejsze Słowo mi to uzmysłowiło. Podobnie jak faryzeusze, którzy dbali o najmniejsze ziele, z którego starali się złożyć dziesięcinę... Zapominając niejako czemu to wszystko służy. Zdałem sobie sprawę, że ulegam tej pokusie zwłaszcza jeśli chodzi o rozeznawanie. Staram się czasem drobiazgowo coś zaplanować, przewidzieć, ustawić jakoś po mojemu, zanim podejmę jakąś decyzję. Tymczasem częstokroć zapominam, że ta decyzja ma mnie zbliżyć do Jezusa, który ma to do siebie, że niekoniecznie musi się liczyć z tymi moimi "dokładnymi wyliczeniami". Oczywiście nie chodzi o drugą skrajność, żeby się nie narazić na zarzut nieodpowiedzialności. Chodzi raczej o rezygnację z drobiazgowości i zdanie sobie sprawy, że w wierze tkwi jakiś element ryzyka i czasem bez pełnego poznania można wejść w jakąś decyzję. Żeby nie ugrzęznąć, nie dać się wciągnąć jałowym dywagacjom nad szczegółami, podczas gdy umknie istota... Wśród zasad rozeznawania duchowego jest również i ta, że duch dobry prowadzi zawsze do istoty rzeczy, podczas gdy zły wyprowadza człowieka na peryferia. Mięta i ruta być może są ważne, ale bez wątpienia istnieją rzeczy ważniejsze i to one muszą stać na czele, i to one muszą być brane pod uwagę...

Po wtóre koncentracja na sobie... To też kwestia z rozeznawaniem mocno związana. Dziś Pan mówi - WY lubicie pierwsze miejsca w synagogach, WY chcecie, żeby was ludzie pozdrawiali. Liczy się to, co wy lubicie, czego chcecie. Wy się liczycie przede wszystkim i nie bierzecie pod uwagę... No właśnie. Kogo? Po pierwsze Pana... Jeśli prawdziwie coś rozeznaję, to chcę wypełnić Jego wolę. Więc raczej należałoby pytać czego On chce, co On "lubi", jaki sposób realizacji danej sprawy On podpowiada... Po drugie w rozeznawaniu zwykle są jacyś "oni". I na nich też trzeba się skupić. Jak moja decyzja, taka czy inna, wpłynie na nich. Czy zyskają, czy skorzystają, czy im się przysłużę... On, oni, a potem ja... W pokorze oceniajcie jedni drugich, jako wyżej stojących od siebie... Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich... (Flp 2,3 - 4).

Nie zawsze rzecz jasna jest to proste i sam się o tym przekonuję rozeznając właśnie kilka ważnych dla mojego życia spraw. A jednak Pan mówi każdego dnia. Mówi wyraźnie. Wystarczy tylko słuchać... A potem już tylko realizować usłyszane Słowo. Tylko? No właśnie 🙂