Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

nie daj się spławić 🙂

2013-10-13

IMG_7095 (Custom).JPG

Mili Moi...

 No i właśnie wróciłem do domku... Intensywny weekend za mną... Długo będę myślał o tym, czego doświadczyłem, co usłyszałem, co przeżyłem. Niestety nie wszystkim mogę sie podzielić. Przynajmniej na razie 🙂 W każdym razie wczoraj byłem na przesympatycznym ślubie. Trzech księży, śpiewający chór (bardzo pięknie zresztą), 200 gości na sali... Wiele dobrych spotkań, serdecznych rozmów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie sobie przypominają, że chcieliby pogadać z księdzem... zawsze wówczas, kiedy ja właśnie opuszczam salę 🙂 Tak było również i wczoraj... Podszedł do mnie pewien człowiek i kiedy właśnie zakładałem polarek, żeby wyjść (jak zawsze to czynię w okolicach północy) pojawiło sie pytanie - a jak proszę ojca radzić sobie ze swoimi wątpliwościami w wierze... No myślałem, że gościa uduszę... Zostawiłem go z tym pytaniem, bo cóż było robić... W dwie minuty odpowiedzieć się nie da... Piszę o tym, żeby was wszystkich przestrzec - jeśli chcecie gadać z księdzem, który jest akurat pod ręką, to nie zabierajcie się do tego, jak przysłowiowy pies do jeża, bo możecie się spóźnić... I ksiądz wyjdzie niezadowolony, bo nie mógł sie podzielić i wy niezadowoleni pozostaniecie... Ślub, czy pogrzeb, czy jeszcze jaka inna okazja... Korzystajcie z każdej 🙂

I nie dajcie się spławić... Nigdy... Niczym owych dziesięciu trędowatych z dzisiejszej Ewangelii. Podejrzewam, że obawiali się, że jak zwykle zostaną zignorowani, że jak co dzień, nie tylko będą zlekceważeni, ale być może ktoś ich potraktuje okrutnie, obelżywie, bez serca... Wołają głośno. Jakby chcieli zakrzyczeć cały ten lęk, który oddziela ich od reszty zdrowego społeczeństwa. Lęk, który również głośno wypowiada słowa, które ranią bardziej, niż noże. Pogarda, złość, agresja powodowane lękiem. To przecież ich codzienność. Z tym się spotykają. Dlaczego dziś miałoby być inaczej? Dlatego wołają głośno... Tymczasem wszystko jest jakieś inne... Wszystko dzieje się tak jakoś szybko... Po prostu... Niezauważalnie...

 Nie zawsze spotykamy się z naśladowaniem Jezusa, nawet wśród tych, którzy zawodowo się tym zajmują. Ale nie ich krytyką chce się dziś zajmować. Raczej tym, że podobnie jak przyjaciel, który wstanie w nocy i da chleba swojemu przyjacielowi, czy niegodziwy sędzia, który weźmie w obronę naprzykrzającą mu się wdowę, również większość księży zareaguje właściwie, jeśli nie dacie się spławić... Jeśli jest w twoim sercu coś, co domaga się wyjaśnienia, a masz księdza pod ręką, nie wahaj się pytać... Uzbrój się w cierpliwość, niczym Syrofenicjanka, która prosi o uzdrowienie swojej córki i wiedz, że to nie sam Pan Jezus przed tobą stoi, jeno człowiek tylko... Ułomny, słaby i grzeszny... Choć wyposażony w niezwykłą moc (z której sam sobie często nie zdaję sprawy)... Ale jeśli nie dasz się spławić i pokonasz jego pierwszy opór (spowodowany? no właśnie, któż wie czym...) to możesz doświadczyć cudu... Którym on będzie zaskoczony dokładnie tak samo jak ty... Ważne, żeby umieć wówczas podziękować... Niekoniecznie jemu, bo to nie on uczynił cud... Ale jest Pan, który w cudach się specjalizuje i tak często do ich zdziałania posługuj sie kapłańskimi słowami, rękami, radami...

Nie daj się spławić... A jeśli nigdy tego nie doświadczyłeś... To dziękuj za wspaniałych księży, którzy cię otaczają... I którzy nie spławiają 🙂 Chwała Bogu, że wciąż są i tacy... Całe mnóstwo 🙂