Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

sługa, to brzmi dumnie...

2013-10-06

IMG_9079 (Custom).JPG

Mili Moi...

 No i pierwszy tydzień w Ojczyźnie w sposób niezauważalny przeminął. I tak jest cały czas... Nie zauważam nawet, kiedy mijają dni. A w ferworze różnorakich zajęć nie posuwam się wcale naukowo do przodu. A czas już najwyższy... Choć przyznam szczerze, że zapała czytelniczy mnie ogarnął i ciężko mi się oderwać od książek, tych, które akurat czytam. A zawsze czytam kilka naraz... Nawet mi się z domu nie chce wychodzić, choć kiedy już wyjdę, to naprawdę czuję się jak u siebie. Bardzo lubię Lublin i cieszę się, że tu mieszkam...

 Ponawiam moją propozycję. Czasu jeszcze sporo, ale lista już uruchomiona. Każda intencja jest ważna, każda zasługuje na to, żeby ją tam zawieźć. Nie mówcie sobie - eeee, te moje to jakieś takie drobne, nie ma sensu o nich mówić... Jest sens. Jeśli dla was są ważne, to dlaczego przejmować się tym, co kto inny mógłby na ten temat pomyśleć. A zapewniam, że ja nie oceniam i nie czynię rankingu... Te ważniejsze wyżej, a te mało ważne niżej... Pan wie, co i komu jest potrzebne. Ja nie zamierzam się w Niego bawić. Chcę po prostu służyć, również w ten sposób... Bez zadęcia i robienia z tego wielkiej sprawy... Tak po prostu...

 I dzisiejsze Słowo jakoś szczególnie mnie do tego zachęca - słudzy nieużyteczni jesteśmy... Nic nam się nie należy w zamian. Nawet "dziękuję". I wierzę, że tego można się nauczyć, choć nie jest to łatwe... Dla mnie nie jest 🙂 Kiedy człowiek wie komu służy zyskuje nieprawdopodobny pokój wewnętrzny. Dziś czytałem o ojcu Maksymilianie, o jego nadzwyczajnej cierpliwości i spokoju, który w tym jego posługiwaniu okazywał się wielką pomocą. Niejednokrotnie odpowiadał uśmiechem na nieostrożność braci (jak choćby wówczas kiedy jeden z nich rzucił pod nogi Maksymiliana wielki kamień, żeby mu się łatwiej szło po błotnistej drodze... tylko że rzucił go wprost w wielką kałużę, co sprawiło, że Maksymilian został ubłocony od stóp do głów - uśmiechnął się tylko i otarł oczy z błota). Bywało, że psuli drogie maszyny, jak tych dwóch, którzy przestawiając nową maszynę do pisania wybrali stolik, który się pod nią złamał. Przyszli z tym do Maksmiliana, a on ich zapytał co się stało. Kiedy wyznali swoją winę, powiedział tylko - no, idźcie już do pracy dzieci... Bez gniewu, bez wyrzutów, bez narzekania. Zdarzało się, że nie mógł na pewne przeciwności nic poradzić, jak choćby wówczas, gdy płynąc do Japonii nie spał cała noc na statku, ponieważ dzieci emigrantów strasznie hałasowały. Żartował z tego, ale nawet nie przyszło mu do głowy robić komukolwiek wyrzuty...

 Słudzy nieużyteczni... Nie zasługujemy nawet na "dziękuję", bo nie robimy nic nadzwyczajnego. Tym bardziej, że sama ta służba jest częstokroć dla nas niezwykłą nagrodą. Jeśli się wie Komu tak naprawdę się służy. Jeśli się wierzy... Nic więc dziwnego, że Apostołowie proszą o dar wiary, bo bez niej nie ma mowy o byciu sługą... No, może jeszcze wobec tych, których lubię, czy którzy lubią mnie, ale wobec wszystkich? Tymczasem Jezus, który mówi o miłości nieprzyjaciół zachęca do bycia sługą wszystkich... Tego już bez wiary nie da się zrozumieć... Bo to w ślad za nią przychodzi pokora, bez której jakakolwiek służba nie jest możliwa... Wiara z pokorą zwykle chodzą w parze...

Dlatego moim wielkim pragnieniem jest nauczyć się prawdziwie służyć. Bo to chyba ważniejsze, niż przesadzanie morwy w morze... A okazji do służby nie brakuje... Podobnie jak i do małych, czy większych upokorzeń...