Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

budować mosty... dla człowieka...

2013-09-26

IMG_9279 (Custom).JPG

Mili Moi...

Powoli lądujemy... Jutro ostatni dzień w szkole i, jak to tu mawiają, otrzymam certyfikat... Bedzie mi czegoś niewątpliwie brakowało... Przywykłem do tego rytmu dnia, do tej grupy ludzi, do tej nauczycielki. I choć z pewnością nie chciałbym tu zostać na długo, to mógłbym ostatecznie jeszcze nieco sie pouczyć 🙂 Tak... jestem człowiekiem pełnym sprzeczności 🙂 Ale co tam... Z powrotu do Polski jednak bardzo się cieszę, a ma on nastąpić już w tę niedzielę. Proszę życzliwych o modlitwę, głównie o to, żebym zdążył na przesiadkę. Niby drobiazg, ale w Wiedniu mam tylko 50 minut do następnego samolotu i trochę się obawiam... A nie uśmiecha mi się wydłużenie podróży do dnia następnego... Ale zanim wylecę, jeszcze kilka miłych wydarzeń... Jutro kolacja u przyjaciół... Oni gotują... A w sobotę Comino... Mała wysepka, a przy niej słynna Blue Lagoon... Błękitna woda i pływanie... Na pożegnanie z Maltą 🙂

Dziś nawiedziliśmy ogrody prezydenckie San Anton... Piękne miejsce. Ciche i spokojne... Bez wszędobylskich turystów. I choć wieczory na Malcie są już nieco chłodniejsze. Wczoraj nawet było tylko 23 stopnie, to w dzień żar niemiłosierny. Dziś w słońcu temperatura dochodziła do 40 stopni... Poczyniłem kilka ciekawych obserwacji... Wśród ludzi starszych duży szacunek dla księży... Dziś pani po siedemdziesiątce ustąpiła mi miejsca w autobusie. Oczywiście nie skorzystałem, ale trzy razy mnie pytała czy na pewno nie chcę... Szacunek do kobiet, to na Malcie rzecz względna... W restauracji najpierw podaje sie mężczyznom, potem kobietom... Do autobusu się ich nie wpuszcza jako pierwszych, a kobieta w ciąży nie bardzo może liczyć na taki gest, jak wspomniany wyżej - żeby jej ktoś miejsca ustąpił. Chyba że inna kobieta... Ale, co ciekawe, przez te wszystkie tygodnie nie spotkałem ani razu - żebraków, bezdomnych, czy pijanych do nieprzytomności... Jest dla mnie tajemnicą jak ten kraj się z tym uporał, tym bardziej, że jest tu tak wielu turystów, czyli potencjalnych dobrodziejów. Nawet pod kościołami... Żebractwa po prostu nie ma....

 To ciekawe... Ciekawe, że się nie widzi... Herod z dzisiejszej Ewangelii był tak ciekawy, że chciał zobaczyć... Ciekawość, która może stać u progu widzenia, ale nie rodzi wiary... Zobaczył w końcu Jezusa, o którym mu tyle opowiadano, ale zamiast wiary zrodziło się w nim szyderstwo... Nie było tam w sercu miejsca na nadprzyrodzoność... Jana ja ściąć kazałem - powiada - więc nie opowiadajcie mi głupot o jakichś mocach cudotwórczych, o przywróceniu do życia i tak dalej... Liczy się to, co widzimy... nic ponad to nie istnieje... Cała rzesza racjonalistów pokroju Heroda chodzi po tej ziemi... Tak bardzo boją się nadprzyrodzoności, że będą jej zaprzeczać z uporem maniaka. I nawet gdyby zmarły powstał z grobu na ich oczach, to nie uwierzą... Spotykam takich ludzi... Nawet przedwczoraj... Osiemdziesięcioczteroletni Maltańczyk, który nie wyznaje żadnej religii, a już przede wszystkim, co podkreślił, katolickiej... Trudno mi się z tym pogodzić... Tak wewnętrznie... Bo współczuję... Nie kiwam głową z politowaniem, ale naprawdę współczuję... Dwa światy, między którymi nie ma styczności... A żeby budować między nimi mosty... chyba naprawdę trzeba być Janem Chrzcicielem... być gotowym umrzeć dla sprawy... a właściwie umrzeć na świadectwo dla człowieka...