Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

tyle ważnych treści....

2013-09-23

IMG_9178 (Custom).JPG

Mili Moi....

Rozpoczął się czwarty i ostatni tydzień mojego pobytu na Malcie... Rozpoczął się wczorajszą Eucharystią dla Polaków... Było około 50 osób. Jakimś cudem Boskiej miłości udało mi się pożyczyć gitarę. Próbowałem od niemal tygodnia i wszędzie odprawiano mnie z kwitkiem. Moi bracia w Birkirkarze zdecydowali się pomóc, choć jeszcze na oczy nie widziałem dobroczyńcy... Wszystko się dokonuje zaocznie... Znajduję potrzebne rzeczy pod drzwiami swojego pokoju 🙂 A porozumiewamy się mailami... Miałem wrażenie, że szybciej bym kobzę pożyczył, niż gitarę... Ale chciałem gitarę, to dostałem gitarę... Bez pokrowca, bez stroika, bez "smyczy"... Taką gołą... Wyglądałem więc trochę jak debil jadąc z nią do stolicy... Ale dzięki niej było trochę żywiej na Eucharystii. Miejscowa działaczka Monika nawet teksty kilku pieśni podrukowała, żeby lud mógł śpiewać... Super współpraca...

Dużo radości z tych spotkań... Nawet znaleźli się dobrzy ludzie, którzy mnie za tydzień po Mszy zawiozą na lotnisko... Wszyscy przywykli do Mszy i mówią, że będzie smutno bez nich... Czuję się naprawdę trochę jak w pierwotnym Kościele. Przynajmniej tak sobie to wyobrażam oczywiście... Pojawiali się Apostołowie na chwilę, wspólnota się zbierała... Tylko oni mieli tę łaskę, że pozostawiali po sobie pasterzy. Ja tego zrobić nie mogę... Ale mogę im doradzić, gdzie pasterzy szukać, do jakich drzwi zapukać... I widzę, że wola w narodzie jest... Szkoda mi ich, bo są rzeczywiście jak owce nie mające pasterza... Pan Jezus się w takich sytuacjach wzruszał. I mnie smutno... Bo to piękni ludzie są, którym można by pokazać Pana Boga.... Takiego, jakiego jeszcze nie spotkali, albo takiego, o którym już zapomnieli... Słyszę czasem - a ja to jeździłam z księdzem na kolonie w dzieciństwie, a ja się wychowałam przy salezjanach, a ja należałam do takiej wspólnoty, co to nawet innymi językami mówili... I co dziś, po latach z tej żywej relacji zostało? Najczęściej zgliszcza... Wspomnienia... I wielka tęsknota... "Stęskniłam się.... Bóg wie jaka jestem... chyba za długo nie uczestniczyłam... a kiedyś to było moje życie..."  Prawdziwe, szczere, bolesne... Ale i tchnące nadzieją... Na przebudzenie...

 Uważajcie więc jak słuchacie... Dziś takie Słowo od Pana... I myślę sobie, co ja mam usłyszeć dzięki nim... Jak Pan mówi do mnie w tych ludziach i w tym wydarzeniu mojego pobytu tutaj... Myślę, z całym szacunkiem do Arturowego komentarza pod poprzednim wpisem, że jednak jest to znacznie ważniejsze pole do rozeznawania, niż obecność Japończyka na zajęciach z angielskiego... A z drugiej strony, co oni mają usłyszeć dzięki mnie? Zastanawiam się przed każdym kazaniem. A mam do dyspozycji tylko cztery. A właściwie teraz to już tylko jedno... Po co nas Pan zetknął, spotkał, wzajemnie sobie podarował??? To są Jego tajemnice, które czasem, powoli ale konsekwentnie objawia... I o to Go proszę, bo na dzień dzisiejszy "nic nie jest w tej historii oczywiste". Umieszczam te słowa w cudzysłowie, bo pochodzą z ust bp.Rysia, którego książkę właśnie czytam. Ksiązka o Rut...  Rut... Biblijna Rut... W jej historii też nic nie było oczywiste.... Bardzo mi się te słowa podobają...