Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

co ty możesz zrobić dla twojego Kościoła???

2013-09-19

IMG_9224 (Custom).JPG

Mili Moi...

Dziś przełom... Bo jeśli nie liczyć dzisiaj i dnia wyjazdowego, to jeszcze tylko 9 dni i wracam do Polski 🙂 Trochę żartuję, ale faktem jest, że już jestem zmęczony tym działaniem na wysokich intelektualnych obrotach... Nieustanne skupienie, żeby powiedzieć po angielsku na pewno to, co chcę powiedzieć... 🙂 Ale od przedwczoraj jest w naszej szkole Beata. Sympatyczna kobitka z Polski. No i szczęśliwie tematów nam nie brakuje... Jest z kim zjeść lunch a i popołudnia bardziej towarzyskie się stały. Ja jestem na etapie załatwiania gitary na niedzielną Mszę... Trochę muzyki nikomu jeszcze nie zaszkodziło 🙂 A ku ogólnej wesołości napiszę, że moi współbracia z Malty właśnie zwrócili się do mnie z prośbą, żebym przetłumaczył dla nich ich filmik powołaniowy na polski... Żeby był we wszystkich głównych językach zakonu.... I przed wyjazdem mielibyśmy nagrać dźwięk... No jestem ciekaw co z tego wyjdzie... 🙂

Dziś już ostatni Psalm... Wracamy do 122, który opuściliśmy. Nim zakończyliśmy naszą tegoroczną pielgrzymkę z Elbląga na Jasną Górę. Cieszę się, że mogliście uczestniczyć w naszych medytacjach chociaż w ten sposób... Ale zapewniam, że to tylko część tego wszystkiego, co to Słowo ze sobą niosło... Drugą częścią było codzienne dzielenie, które jest zwyczajem naszej grupy... Do tego już niestety nie macie dostępu... A to było najpiękniejsze...

1 Uradowałem się, gdy mi powiedziano:

 "Pójdziemy do domu Pańskiego!"

2 Już stoją nasze nogi

 w twych bramach, o Jeruzalem,

3 Jeruzalem, wzniesione jako miasto

 gęsto i ściśle zabudowane.

4 Tam wstępują pokolenia,

 pokolenia Pańskie,

 według prawa Izraela,

 aby wielbić imię Pańskie.

5 Tam ustawiono

 trony sędziowskie,

 trony domu Dawida.

6 Proście o pokój dla Jeruzalem,

 niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie miłują!

7 Niech pokój będzie w twoich murach,

 a bezpieczeństwo w twych pałacach!

8 Przez wzgląd na moich braci i przyjaciół

 będę mówił: "Pokój w tobie!"

9 Przez wzgląd na dom Pana, Boga naszego,

 będę się modlił o dobro dla ciebie.

Kościół nie może odstąpić człowieka, którego „los” — to znaczy wybranie i powołanie, narodziny i śmierć, zbawienie lub odrzucenie — w tak ścisły i nierozerwalny sposób zespolone są z Chrystusem. A jest to równocześnie przecież każdy człowiek na tej planecie — na tej ziemi — którą oddał Stwórca pierwszemu człowiekowi, mężczyźnie i kobiecie, mówiąc: czyńcie ją sobie poddaną (por. Rdz 1, 28). Ten człowiek jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swojego posłannictwa, jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła, drogą wyznaczoną przez samego Chrystusa, drogą, która nieodmiennie prowadzi przez Tajemnice Wcielenia i Odkupienia. (Redemptor Hominis 14)

 

Dlaczego o poranku ten pozornie niezwiązany z dzisiejszym Psalmem cytat z papieskiej encykliki? Przecież Psalm jest o Jerozolimie, o dojściu do niej, o radości... Zaraz nam się wszystko wyjaśni...

 

Wiele razy mówiliśmy sobie o tym, że Jerozolima, a w niej świątynia były centrum i sercem życia duchowego każdego Izraelity. Ale nie tylko duchowego. Również społecznego i narodowego. To tam, jak słyszymy stanęły trony sędziowskie. I choć wiele spraw rozwiązywano w miejscach, gdzie ludzie żyli, to jednak Jerozolima była instancją odwoławczą i poważniejsze sprawy przynoszono do Świętego Miasta.

Miało to swoje przełożenie na naukę sprawiedliwości w narodzie. Dzięki tej sądowniczej władzy sprawowanej w Jerozolimie, lud wracał do domu bardziej zaangażowany w przestrzeganie prawa, które na nowo stawało się przewodnikiem po życiowych ścieżkach.

 

Miasto gęsto i ściśle zabudowane było również zwornikiem jedności dla wszystkich dwunastu pokoleń Izraela. To jest to miejsce, w którym wszyscy mają poczuć się jak w domu. Tam każdy jest u siebie...

 

Nade wszystko jednak tam mieszkał Pan. Choć oczywiście dla Izraelitów Bóg był całkowicie transcendentny zamieszkując niedostępne niebiosa, to jednak Jego chwała wybrała sobie Jeruzalem jako miejsce szczególnego przebywania. Świątyni była domem Pana, który sam sobie wybrał na mieszkanie.

 

Wędrując z Izraelitami ostatecznie pozwala Salomonowi wznieść przybytek, w którym odtąd będą Mu składane ofiary.

13 Strzeż się, byś nie składał swych ofiar całopalnych na każdym miejscu, które zobaczysz, 14 bo całopalenia swe będziesz składał tylko na miejscu, które sobie obierze Pan w jednym z twoich pokoleń, i tam zaniesiesz wszystko, co ja ci nakazuję. Pwt 12, 13-14

 

Na widok tego miasta nasz pielgrzym doznaje niezwykłe, świeżej, wprost odruchowej radości. Być może woła słowami innego psalmu -

2 Jak miłe są przybytki Twoje,

 Panie Zastępów!

3 Dusza moja pragnie i tęskni

 do przedsieni Pańskich.

 Moje serce i ciało radośnie wołają

 do Boga żywego.

4 Nawet wróbel dom sobie znajduje

 i jaskółka gniazdo.

 gdzie złoży swe pisklęta:

 przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów,

 mój Królu i mój Boże!

5 Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,

 nieustannie Cię wychwalają. Ps84, 2-5

 

Zapomina z pewnością o trudach i niebezpieczeństwach związanych z pielgrzymowaniem. Wręcz przeciwnie, wspomina tę chwilę, kiedy się zdecydował, kiedy usłyszał propozycję wyruszenia. Ludzie wówczas często łączyli się w grupy, aby uczynić pielgrzymowanie łatwiejszym i bardziej bezpiecznym.

 

I oto jest, dotarł. I co dalej?

 

Jakie to wszystko ma znaczenie dla nas? Bo wprawdzie pielgrzymujemy, ale z pewnością nie do Jerozolimy. W chrześcijańskiej egzegezie tego psalmu Święte Miasto nabrało dwojakiego charakteru przenośnego.

 

Po pierwsze Jeruzalem Niebieskie, jak chce Apokalipsa, jest nowym celem naszej pielgrzymki życia. Zbliżamy się doń z każdym dniem, konsekwentnie i mamy stać się wszyscy jej mieszkańcami. Ale nie o tym chcę mówić dziś, choć jest to niewątpliwie temat, z którym należałoby się zmierzyć. Choćby śmierć i rzeczywiste pragnienie dotarcia do bram owego miasta. Czy w nas jest i czy jesteśmy na to zakończenie pielgrzymki życia gotowi?

 

Po drugie, Ojcowie na podstawie Ef mówili o nowym Świętym Mieście, a nade wszystko o nowej świątyni - 19 A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - 20 zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. 21 W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, 22 w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.

 

Tą nową świątynią jest Kościół. W konstrukcji budynku jeden kamień wspiera drugi, ponieważ kamień kładzie się na inny kamień i ten który wspiera jest ze swej strony wspierany przez inny. I tak, właśnie tak, w Kościele świętym każdy wspiera i jest wspierany. Najbliżsi wspierają się nawzajem i dzięki nim wznosi się gmach miłości (Grzegorz Wielki) I o tej naszej Nowej Jerozolimie dziś chcemy pomyśleć...

 

Nie bez przyczyny ten Psalm pozostawiłem na ostatni dzień. Dochodzimy dziś na Jasną Górę po dwutygodniowym doświadczaniu wspólnoty, po wspólnym budowaniu, dla większości z nas uwieńczonym jakimś niespodziewanym sukcesem.

Czasem sobie mówimy - to jest Kościół. Dlaczego tak nie może być na co dzień. Dlaczego nie mogę doświadczać takiej wspólnoty tam gdzie żyję. Wprost nie chce się wracać do anonimowej, wielkiej parafii, albo do miejsca, gdzie ludzie zamiast na Chrystusie są skupieni na cudzym kapeluszu, czy nowym samochodzie

 

A ja chcę powiedzieć, że możesz, bo jeśli to, co przeżyliśmy tu razem było możliwe w gronie zwyczajnych przecież ludzi, to jest to możliwe w każdym miejscu na ziemi, również z innymi, zwykłymi ludźmi. Tego chce nasz Pan, który zdecydował się na zbawić nie pojedynczo, ale we wspólnocie...

 

Najpierw jednak trzeba się trochę przyjrzeć tej Jerozolimie - wspólnocie. Po pierwsze zadaj sobie pytanie - gdzie ty jesteś w tym Świętym Mieście? Czy ty w nim mieszkasz, czy tylko do niego zaglądasz? To jest niezwykle ważne, bo od tego zależy twoje poczucie odpowiedzialności...

Jeśli się z czymś identyfikujesz, to dużo bardziej ci na tym zależy, niż na czymś, co tylko okazjonalnie jest twoim udziałem. Sprawdź to poprzez określenie swojego stosunku do tego, co we wspólnocie Kościoła się dzieje.

 

Jeśli mieszkasz w Kościele, to Jego problemy cię bolą i są twoimi problemami. Jeśli tylko w Nim bywasz, to są to ich problemy, nie twoje. Dystansujesz się i jesteś zdegustowany. Gorszysz się i nie wahasz się krytykować głośno. Narzekasz i odrzucasz...

Tymczasem jeśli chcesz zobaczyć niedoskonałość w Kościele, to najpierw powinieneś spojrzeć w lustro. Zaraz po tej lekcji warto sobie zdać sprawę, że nikt sam nie staje się chrześcijaninem, ale może się to dokonać tylko przez pośrednictwo wspólnoty, drugiego człowieka. Sam nie mógłbyś się ochrzcić. Ta łaska, największa łaska twojego życia dotarła do ciebie dzięki wspólnocie.

 

Ta wspólnota dziś cierpi z powodu wielu jej dzieci, którzy się od niej odwracają i gardzą nią. Żyjemy dziś w czasach cichej apostazji, jak określił to papież Benedykt XVI. Czasem jest ona zupełnie głośna, czasem dokonywana w świetle kamer i fleszy, czasem jej autorami są również kapłani, którzy coraz częściej zamiast tę wspólnotę chronić i się o nią troszczyć, jako pierwsi zadają jej rany...

 

Święta wspólnota grzeszników... Twoja wspólnota... Jesteś jej drogą, jak napisał JPII. To znaczy, że ona dla ciebie istnieje, a ty jesteś w niej niezbędny. Masz w niej swoje miejsce. I chociaż być może twój proboszcz, czy twoja parafia nie dają ci tego odczuć, to dziś Bóg zdaje się zapraszać do tego, żebyś u progu swojej wspólnoty odetchnął pełną piersią.

 

W swej najgłębszej istocie, Kościół jest skierowany ku człowiekowi i Kościół składa się z ludzi. Dla ludzi został ustanowiony i im ma służyć. On jest zamysłem Jezusa i nie można być chrześcijaninem nie będąc we wspólnocie Kościoła.

 

My z pewnością możemy powiedzieć - i oto stoją nasze stopy, w twoich bramach Jeruzalem... Cel tej krótkiej pielgrzymki osiągniemy za kilka godzin, ale pielgrzymka naszego życia się nie kończy, trwa nadal i za kilkadziesiąt godzin staniesz u bram tej Jerozolimy, z którą ściśle związane jest twoje życie... Jakie słowa cisną ci się na usta na jej powitanie? Co miałbyś do powiedzenia twojej parafii, czy wspólnocie zakonnej, gdyby tuż po twoim powrocie zebrała się i gdyby dano ci mikrofon?

 

A co chciałbyś i mógłbyś powiedzieć nam dziś o niej, o tej wspólnocie w której żyjesz na co dzień?

 

I to jest wielka lekcja tego dzisiejszego psalmu. Bo jego druga część wskazuje na pewien wymiar odpowiedzialności za Kościół, który chyba za rzadko odkrywamy -

6 Proście o pokój dla Jeruzalem,

 niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie miłują!

7 Niech pokój będzie w twoich murach,

 a bezpieczeństwo w twych pałacach!

8 Przez wzgląd na moich braci i przyjaciół

 będę mówił: "Pokój w tobie!"

9 Przez wzgląd na dom Pana, Boga naszego,

 będę się modlił o dobro dla ciebie.

 

Czy kiedyś zdarzyło ci się błogosławić twój Kościół? Twojego biskupa, twojego proboszcza, wikariusza, ludzi zebranych na mszy niedzielnej, na którą chodzisz? Czy miałeś w sercu taką intencję, żeby Jezus uczynił z was prawdziwą wspólnotę, to znaczy, żeby połączył was więzami miłości, żeby wyprowadził was z anonimowości, żeby stworzył z was rodzinę Bożą, za którą każdy poczuje się odpowiedzialny?

 

Czy prosiłeś kiedyś Jezusa, żeby ci wskazał przestrzeń, w której chce abyś ty budował tę wspólnotę, stał się za nią odpowiedzialny. Żebyś nie był tylko biorcą, ale żebyś również dawał. Żebyś mógł w praktyce pokazać co to znaczy, że kochasz Kościół.

 

Stań mocno w Kościele, stań po Jego stronie. Błogosław Mu. Proś o pokój dla tej wspólnoty, dla każdego z tworzących ją.

 

Zadanie na dziś - postaw na modlitwie swojego proboszcza - błogosław mu; zrób to samo z twoimi wikariuszami - po kolei; weź na modlitwę przełożoną, przełożonego z twojego klasztoru, prowincji - błogosław mu w imię Jezusa. Proś o pokój dla ich serc. Błogosław tym, z którymi siedzisz w kościelnej ławce.

 

A po drugie dziś zadaj sobie proste pytanie - nie pytaj co Kościół powinien i może zrobić dla ciebie, ale spytaj co ty od jutra mógłbyś zrobić dla twojego Kościoła.