Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

jak dobrze jest czynić dobrze 🙂

2013-09-16

IMG_9115 (Custom).JPG

Mili Moi...

 Wybaczcie, zaniedbałem nieco moje pisanie, ale przyznam szczerze, że jakoś nie miałem melodii w ostatnich dniach. Nie działo sie pewnie ani mniej, ani więcej, niż zwykle, ale... jakoś tak... Rozpocząłem dziś trzeci tydzień mojej nauki. Z naszej grupki wyjechała już Natasza (Szwajcaria) i Nieves (Hiszpania), ale dziś dołączył Zoltan (Węgry) i Karl (Niemcy). Jest gwarno i wesoło... Sporo miłych i dobrych spotkań... Na Malcie wciąż jeszcze spory szacunek do księży. Ostatnio jeden z kelnerów w restauracji poprosił mnie o modlitwę za swoją siostrę chorą na raka... Zapisał jej dane.... Ludzie są ufni... wierzą, że ksiądz się pomodli... Wczoraj mieliśmy kolejną Mszę po polsku. Było dwa razy więcej osób, niż tydzień temu, czyli dokładnie 40... Po Mszy miłe spotkanie w pubie z dziesiątką z nich.... Oni naprawdę potrafią być wdzięczni za tę duchową posługę... Są jej spragnieni i potrafią ją docenić. To bardzo miłe... Ciekawe, bo na Mszę przyszła też Melisa, Szwajcarka z mojej szkoły. Mieszka z Polką, która też się w tej samej szkole uczy. Dziś mi dziękowała za kazanie 🙂 Oczywiście za to, co zdołała jej przetłumaczyć ta koleżanka. Mówiłem o tym, dlaczego Pan Bóg tak nienawidzi grzechu i dlaczego my tak bardzo go "kochamy"... Melisa podzieliła się ze mną jak dobrze przecież mi znaną obserwacją - ja nie chodzę do kościoła w Szwajcarii, bo księża nie mówią o problemach ludzi. To o czym mówią w ogóle mnie nie dotyczy.... Jakie to prawdziwe w każdej szerokości geograficznej. Prosta, szczera dziewczyna, sekretarka, lat 27 - bez złośliwości, raczej z żalem to mówiła... Jak wiele jest w tym względzie do zrobienia...

 W sobotę byłem na Gozo. Mała siostrzana wyspa względem Malty. Płynie się na nią promem. Wybraliśmy się w grupie.. Przewodził nam Michael, Maltańczyk, był Manuel z Argentyny, ja, Manfred ze Szwajcarii i Janusz, polski ksiądz z Salonik w Grecji, który tu spędza urlop. Odwiedziliśmy najstarsze, znane na świecie świątynie, słynne Azure Window (na zdjęciu) i cytadelę w stolicy... Zeszło nam właściwie cały dzień.... Najciekawsza była Eucharystia, którą sprawowaliśmy w klasztorze Franciszkanek od Serc Jezusa i Maryi... Przewodniczył Manuel, Argentyńczyk, po prawej Polak, mówiący trochę po angielsku, czyli ja, po lewej Polak ze znajomością greckiego i francuskiego, w kaplicy Maltańczyk i Szwajcar, Msza po włosku, czytania po angielsku... Jeśli ktoś tam coś rozumiał, to chyba tylko Pan Bóg...

Niedziela zaś to wizyta w Mdinie. Ciche Miasto na nią mówią... Piękne, stare miasto. Trafiłem akurat na obchody setnej rocznicy obecności skautów na wyspie. Piękny przemarsz sporej liczby młodych ludzi. Wzruszające doznanie - jest jeszcze wielu, którzy starają się żyć wartościami...

Ale dość o mnie... Psalm 133 to już przedostatni z tych rozważanych przez nas podczas tegorocznej pielgrzymki... Zapraszam więc na chwilę medytacji...

1 Oto jak dobrze i jak miło,

 gdy bracia mieszkają razem;

2 jest to jak wyborny olejek na głowie,

 który spływa na brodę,

 <brodę Aarona, który spływa

 na brzeg jego szaty>

3 jak rosa Hermonu, która spada

 na górę Syjon:

 bo tam udziela

 Pan błogosławieństwa,

 życia na wieki.

Psalmista stwierdza - o jak dobrze i miło, gdy bracia mieszkają razem... Jest to okrzyk, który wydobywa się z piersi pielgrzyma, kiedy w swojej grupie dociera do Miasta Świętego, do Jerozolimy... Wówczas jest w stanie dostrzec rolę wspólnoty, z którą pielgrzymował, wówczas widzi wartość brata...

 

Jak olej wylany na głowę, spływający na brodę - znak konsekracji, wybrania, pięknej woni, którą namaszczony rozsiewał wokół. Znak zdrowia i dostatku - olej mieszany z wonnościami pielęgnował i leczył...

 

Jak rosa Hermonu - ożywiająca, życiodajna, delikatna, dająca wytchnienie spieczonym skałom i usychającym roślinom... Pojawiająca się w ciszy poranka. Oczekiwana z radością...

 

Piękne obrazy. Ale po co nam ten brat? Najprościej mówiąc - abyśmy mogli wieść prawdziwe życie duchowe i abyśmy mogli skutecznie ewangelizować... Dziś czuję się zaproszony, aby powiedzieć wam o roli szczególnego brata, brata, którego nazywamy w Kościele "kierownikiem duchowym".

 

Nikt nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie, a Bóg od zawsze posługuje się ludźmi, aby przekazywać swoje słowo. To jest Jego wybór i zwyczajna droga. Posługiwał się w historii prorokami i nauczycielami, w których usta wkładał konkretne słowo dla poszczególnych ludzi, lub do całego narodu

 

A na gruncie chrześcijaństwa od pierwszych wieków znana jest posługa, którą pełnią ojcowie, bądź matki duchowe – abba lub emma – są to wierni, którzy przez swój sposób życia stają się autorytetami i do nich inni zwracają się o radę – asceci, pokutnicy, szczególnie ojcowie pustyni, którzy w prosty, obrazowy sposób przedstawiają odpowiedzi na pytania, czasem też w sposób metaforyczny. Na przykład...

 

Pewien niedawno nawrócony młodzieniec pyta starca:

– Abba, to teraz całkiem będę musiał wyrzec się świata?

– Nie bój się – odparł starzec. – Jeśli twoje życie będzie naprawdę chrześcijańskie, to świat natychmiast wyrzeknie się ciebie.

 

Istniało przekonanie, że łączy ich szczególna więź z Bogiem – to im powierzano sekrety, zwierzano się z trudności, proszono  radę

To właśnie od mnichów iroszkockich bierze się zwyczaj częstej spowiedzi – tzw pokuta taryfikowana

 

W nurcie wschodnim posługa ojca duchownego szczególnie związana była z odkrywaniem zasadzek złego ducha w życiu duchowym – zwierzano się ojcu duchownemu nawet z pokus – obnażano w ten sposób zakusy demona – pierwszy z nich – nie mów nikomu

 

Większość z nas potrzebuje kogoś takiego do właściwego rozwoju wiary, większość, bo oczywiście są jednostki, które Pan prowadzi bardziej bezpośrednio, ale to raczej nadzwyczajna forma, choć dla wielu „zwyczajna” bo nie odkryli jeszcze potrzeby kierownika duchowego

 

Po co?

Otóż dobrze jest mieć kogoś, kto obiektywizuje moje przeżywanie teraźniejszości – pokazuje mi ją z innej strony, jest niezaangażowany emocjonalnie

 

- dla teraźniejszości – abym szedł bezpiecznie, abym umiał rozeznawać znaki Pana, abym umiał usłyszeć Jego głos

- dla przeszłości – aby mnie nie zniewalała, abym wychodził z moich nałogów, wad, ale także krzywd, zranień, abym nauczył się przebaczać

- dla przyszłości – dla właściwych wyborów i mojego rzeczywistego rozwoju

 

Takiego brata nazywamy kierownikiem, ale to raczej nie ktoś, kto kieruje bezwolną kierownicą. On ukierunkowuje żywego i wolnego człowieka – nie ma mowy o ślepym posłuszeństwie, on też nie decyduje za mnie. Choć rzecz jasna jakaś forma posłuszeństwa jego wskazaniom jest konieczna bo inaczej trudno byłoby mówić o jakimkolwiek sensie takiej posługi

Duchowy – czyli związany z duchem – nasza relacja dotyczy spraw związanych z duchem, które przejawiają się oczywiście  w materii, w moim codziennym życiu

Kto może nim być?

- jeśli duchowy – to powinien sam prowadzić takie życie – najlepiej jeśli jest to człowiek Kościoła – duszpasterz – większe zaufanie i pewność, może też kompetencje

- doświadczony, czyli z reguły starszy od kierowanego

- nie musi być doskonały i często nie jest – jak Heli w opowieści o Samuelu

- bywa to osoba świecka, czasem siostra zakonna – jeśli to łatwiejsze dla ciebie

 

Możemy wśród kierowników wyróżnić jeszcze kategorię ojców duchownych - wydaje się ona być głębsza, poważniejsza - przypomina nam o rodzeniu w wierze, przypomina nam o nieustannej odpowiedzialności i ciągłym towarzyszeniu kierowanemu. O ile w kierownictwie kierowany zabiera ze sobą swoje sprawy i sam próbuje je ogarnąć z pomocą rad kierownika, o tyle dziecku duchowemu kierownik towarzyszy również po zamknięciu się za nim drzwi...

 

Paweł napisze do Koryntian - 15 Choćbyście mieli bowiem dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców; ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie 1Kor 4,15

 

Jak szukać?

Bardzo często podczas spowiedzi – jeśli widzę, że nadajemy nam podobnych falach…

Jestem też za łączeniem kierownictwa z konfesjonałem – nie trzeba się zastanawiać jak coś ominąć, nie trzeba zaczynać od Adama  i Ewy

Bywa że kierownik duchowy jest nam dany na tę jedną wyjątkową sprawę, czy decyzję, ale częściej potrzebna jest stała konsultacja – czasem jest ekspertem, ale częściej nie…

 

Jego główna rola to pomóc zrozumieć, przepracować, wykorzystać – przypomina to trochę relację nauczyciela i ucznia

Nie może to więc być poklepywanie po ramieniu i mówienie jakoś to będzie – przypominałoby to słowa Helego – idź spać…

 

Kierownik musi się wsłuchiwać w głos Pana, którego kierowany czasem nie rozumie, nie dostrzega – ma pomagać udzielić odpowiedzi – musi być wymagający, czasem ostry i konkretny

 

To nie jest tylko pogawędzenie o życiu przy herbatce – to dialog trzech osób – ty, kierownik, Duch Święty

Kierownik jest pomocą eklezjalną – daje ci go Kościół, aby ci pomóc w rozeznaniu

 

Kierownik przypomina czasem prokuratora w czasie sekcji zwłokJ - a co to, a tamto, a tu pan rzuci okiem…

Zwraca uwagę na rzeczy, których możesz nie dostrzegać, tłumaczy to, czego nie rozumiesz, patrząc z boku, widzi więcej, nie jest zaangażowany emocjonalnie w tę sprawę, a ty tak

 

Wycisza twoje emocje, pokazuje nad czym skupiasz się za bardzo, tłumaczy Boże znaki, pomaga Go usłyszeć. Ocenia twoje postępy. Koryguje ślepe uliczki.

Modli się za ciebie, wspiera, umacnia. Demaskuje podstępy demona.

 

Jego zadanie to również budzić ciebie, żeby w twoim życiu nie powtórzył się dramat Eutycha Dz 20, 7-13

 

7 W pierwszym dniu po szabacie, kiedy zebraliśmy się na łamanie chleba, Paweł, który nazajutrz zamierzał odjechać, przemawiał do nich i przedłużył mowę aż do północy. 8 Wiele lamp paliło się w górnej sali, gdzie byliśmy zebrani. 9 Pewien młodzieniec, imieniem Eutych, siedział na oknie pogrążony w głębokim śnie. Kiedy Paweł przedłużał przemówienie, zmorzony snem spadł z trzeciego piętra na dół. Podniesiono go martwego. 10 Paweł zeszedł, przypadł do niego i wziął go w ramiona: "Nie trwóżcie się - powiedział - bo on żyje". 11 I wszedł na górę, łamał chleb i spożywał, a mówił jeszcze długo, bo aż do świtania. 12 Potem wyruszył w drogę. A chłopca przyprowadzono żywego ku niemałej radości [zebranych]. Dz 20, 7-13

 

Możesz bowiem słuchać Słowa często, ale możesz go nie słyszeć, możesz zasnąć i w międzyczasie stracić życie. Kierownik czasem musi tobą potrząsnąć, ukazując ci niebezpieczeństwo w jakim się znalazłeś...

 

Jest to wymagająca rola i mało jest chętnych – czasem kierowany budzi kierownika – wiedząc o tym lub nie – obnaża kierownika, uruchamia go przed Panem, czasem prowadzi do nawrócenia. Ta relacja zawsze działa w dwie strony, dlatego jest taka cenna

 

Wędrowanie przez życie w towarzystwie kierownika duchowego jest bezpieczniejsze i daje większy komfort, poczucie, że nie jestem zwodzony przez nieprzyjaciela...

 

Jezus powiada bowiem - 19 Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. 20 Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich". Mt 18, 19-20

 

Jak wspominałem pozwala nam to prowadzić realne życie duchowe i chroni przed byciem zwodzonym. Merton mówi, że niekierowany przez nikogo kontemplatyk jest jedną z najniebezpieczniejszych istot na świecie. Własne wizje, głosy, natchnienia i światła, rodzą wewnętrzny słodki żar, a im on silniejszy, tym większe przekonanie o własnej nieomylności, a to często jest zabójcze…

 

Po wtóre, kierownictwo często daje mi nowy motyw, nowy bodziec do tego, żeby poważne i rzeczywiste życie duchowe prowadzić. Coś przecież muszę z tym kierownikiem omawiać...

 

Poza tym, pozwala nam to skuteczniej głosić, ewangelizować, ponieważ jesteśmy w stanie słyszeć Boże zaproszenia, rozumieć gdzie i z czym Pan mnie zaprasza. W kierownictwie rzeczywiście Pan udziela błogosławieństwa i życia na wieki....

Dlatego zadanie na dziś - podziękuj za swojego kierownika, o ile go masz, a jeśli nie, to zastanów się, dlaczego go nie masz? Czy tak naprawdę kiedykolwiek w życiu go szukałeś.

 

A jeśli sam pełnisz podobną funkcję wobec kogoś - jako kapłan, świecki, osoba konsekrowana, to dziś zbierz te twoje duchowe dzieci i ofiaruj trud pielgrzymowania właśnie za nich. Bądź odpowiedzialny za ich życie...

IMG_9187 (Custom).JPG