Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

tydzień drugi...

2013-09-09

 

IMG_8997 (Custom).JPG

Mili Moi...

No i rozpoczął się kolejny tydzień mojego pobytu na Malcie. Nie wiem czy jestem mądrzejszy i czy umiem więcej, ale na pewno jestem mocno nasłoneczniony. W sobotę grzało niemiłosiernie, co zaowocowało czerwonością odkrytych części ciała... Ale żyjemy 🙂 Tak jest właściwie każdego dnia...

 Niedzielne przedpołudnie spędziłem na ulicznym targu w Marsaxlokk. Oczywiście nie pojechałem tam robić zakupów, jeno przypatrzeć się z bliska tej miejscowej atrakcji. Oczywiście setki innych turystów pomyślały o tym samym, więc zabrał mnie dopiero trzeci autobus, a czułem się jak sardynka w puszce... Najsmutniejszy był obraz ludzi, którzy stali na trasie, bo właściwie na żadnym przystanku się te autobusy nie zatrzymywały, no chyba że ktoś wysiadał, ale wówczas nie pozwalał kierowca wsiadać nikomu... Nie wiem czy w jakikolwiek sposób się przemieścili. No może po południu, kiedy już tam ruchu nie ma.... W każdym razie na targu, jak to na targu - chleb, mydło i powidło.... Polacy na każdym kroku. Wioska rybacka, a w niej największą atrakcją łódki rybaków w arcyjaskrawych barwach i z oczami... Jak na zdjęciu 🙂 No i oczywiście świeża rybka i wszystkie inne stworzenia, które można złapać w morzu. Wszystko do kupienia od ręki...

IMG_9000 (Custom).JPG

Przepiękny kościół. Wioska... I to jest tu charakterystyczne. Najmniejsze miasteczko, a kościół niczym katedra. Zadbany, wypucowany i przepiękny. W Marsaxlokk akurat jakiś młodzieżowy zespół posługiwał na mszach... Miłe wrażenie... Kościół pełen ludzi... Zjadłem więc rybkę, a jakże i wróciłem do domku, pomyśleć nad kazaniem, bo przecież wczoraj inicjowaliśmy "polskie duszpasterstwo". Wieczorem stawiłem się w naszym franciszkańskim kościele. Gwardian już czekał, wszystko było gotowe.... Opowiedział mi całą historię kościoła w tak zwanym międzyczasie. Oczywiście przy takim natłoku słów związanych z architekturą i działaniami wojennymi, rozumiałem co trzecie zdanie, ale udawałem mędrca, który jest żywo zainteresowany historią, a jak już rzeczywiście cokolwiek złapałem, to natychmiast rozwijałem wątek, na dowód jak bardzo mnie to interesuje (choć w rzeczy samej była to piękna historia). Przybyło dokładnie 20 osób. To sukces, bo ogłoszenie w kościele zawisło w sobotę (co i tak przywiodło kilku turystów), a maltańscy Polacy dowiedzieli się również dzień przed. Niektórzy więc nie mogli zmienić już swoich planów, innym coś stanęło na przeszkodzie. Ostatecznie było kameralnie, ale niezwykle miło. Nie trzeba było prosić o przeczytanie czytań, jedna z kobitek zaśpiewała nawet Psalm... Oni wdzięczni, ja przeszczęśliwy... Wreszcie jakieś poczucie sensowności moich działań duszpasterskich... Umówieni jesteśmy na "za tydzień". Oni uruchamiają Facebooka, gwardian już wczoraj wywiesił nowe ogłoszenie. Ufam, że będzie nas więcej... Tęsknią za polskim księdzem na stałe... Boże, jak miło usłyszeć o takiej tęsknocie...

Dziś Psalm 131... Krótki, ale modlę się nim codziennie, po Eucharystii. Bardzo, ale to bardzo go lubię... Pomedytujmy więc....

1 Panie, moje serce się nie pyszni

 i oczy moje nie są wyniosłe.

 Nie gonię za tym, co wielkie,

 albo co przerasta moje siły.

2 Przeciwnie: wprowadziłem ład

 i spokój do mojej duszy.

 Jak niemowlę u swej matki,

 jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.

3 Izraelu, złóż w Panu nadzieję

 odtąd i aż na wieki!

Podczas tegorocznych wakacji miałem okazję nawiedzić opactwo Getsemani. Żyją tam bracia trapiści, jeden z najsurowszych zakonów męskich, w którym żył (właśnie w tym miejscu) i pracował Tomasz Merton, wybitny pisarz chrześcijański. Oglądałem tam film, w którym bracia opowiadają o swoim życiu. Jeden z nich mówi o nim tak - wstaję rano, śpiewam psalmy, pracuję, śpiewam psalmy, czytam, śpiewam psalmy, medytuję, śpiewam psalmy, kładę się spać... Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, rok po roku, aż do końca. Robię tylko tyle, ile chce ode mnie Chrystus, nic więcej. Bo życie jest proste...

 

Ten człowiek zdaje się wyrażać prawdę, która towarzyszy wielu z nas - żeby życie było proste, żebyśmy mogli odkryć nasze zadanie i je po prostu wykonywać, mając pewność, że robimy to, co do nas należy.

 

Żyjemy jednak w świecie, który robi wszystko, żeby nam w tym przeszkodzić. Stąd chrześcijanie od wieków wiedzieli, że chcąc doświadczyć prawdziwej prostoty życia, muszą od tego świata się oddalić, muszą odejść na samotnię.

 

W świecie bowiem panuje niesłychany zgiełk i bardzo trudno doświadczyć ciszy. A ona jest absolutnie niezbędna, żeby usłyszeć Boga. On nie przekrzykuje zewnętrznych i wewnętrznych głosów w nas, ale pokornie czeka, aż zrodzi się w nas pragnienie prawdy.

Wyobrażenia, ambicje i aspiracje, które proponuje nam świat, zwykle nie mają z Bogiem nic wspólnego. Wszystko jest w rękach człowieka. To ty musisz o siebie zadbać, to ty musisz wziąć swój los w swoje ręce, to ty musisz zrobić karierę, to ty musisz zarabiać wielkie pieniądze...

 

Wówczas będziesz szczęśliwy, wówczas będziesz posiadał, wówczas będziesz człowiekiem spełnionym. Oczywiście niewykluczone, że będziesz musiał eliminować innych. To nawet całkiem pewne, że będziesz musiał rozpychać się łokciami. To zupełnie oczywiste, że nie możesz liczyć się z innymi, bo oni z tobą się też nie liczą...

 

No i Bóg... Ta dziecięca idea... Jej również musisz się wyzbyć, bo Bóg nie da ci jeść, jeśli sobie sam na to nie zarobisz, Bóg ci nie kupi nowego samochodu, ani nie wyśle cię na wycieczkę zagraniczną. Co prędzej powinieneś zrezygnować z tego mitu. Jedyny Bóg, który istnieje to jesteś ty sam... W pełni panujesz nad swoim życiem.

 

Wydaje się, że czegoś podobnego doświadczył Psalmista - uciszyłem i uspokoiłem moją duszę... Bo wcześniej doznawałem niepokoju, szaleństwa tego świata, wewnętrznego gwaru, zamętu, ustawicznej gonitwy... Chciałem do wszystkich spraw mojego życia podchodzić po ludzku, rozwiązywać je po swojemu, planować je o własnych siłach, nie licząc się z nikim i z niczym...

Jakież to powszechne... Jeremiasz mówił w imię Pana do Barucha - 5 Ty zaś chcesz szukać wielkich rzeczy dla siebie? Nie szukaj! Sprowadzę bowiem nieszczęście na wszelkie ciało - wyrocznia Pana - lecz tobie dam twoje życie jako zdobycz wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz". Jr 45,5

 

Jakbyśmy nie pamiętali, że najcenniejszą wartością jest życie z samym Bogiem, życie, które jest Jego darem. Czasem zaś kurczowo się go trzymamy, bo wydaje się nam, że jeszcze wciąż tyle jest do przeżycia, do zrobienia, do zobaczenia...

 

Kiedy Jezus mówi o swojej męce, o śmierci, która ma się stać przyczyną zbawienia dla wszystkich, Piotr przerażony reaguj po ludzku, zgodnie ze swoimi wyobrażeniami - Panie, nie przyjdzie to nigdy na Ciebie... Tymczasem Bóg właśnie przez to, co niezrozumiałe objawia swoją miłość do tego świata. Sprzeciwia się światowemu myśleniu, widzi rzeczywistość zupełnie inaczej....

 

8 Bo myśli moje nie są myślami waszymi

 ani wasze drogi moimi drogami -

 wyrocznia Pana.

9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią,

 tak drogi moje - nad waszymi drogami

 i myśli moje - nad myślami waszymi. Iz 55, 8-9

 

To, co jest najpiękniejsze to fakt, że Bóg nie tai tych myśli przed człowiekiem, wręcz przeciwnie, chce mu je objawić. Ale konieczne jest spełnienie tych warunków, o których dziś pisze Psalmista.

 

Panie, moje serce się nie pyszni i nie patrzą wyniośle moje oczy. Nie dbam o rzeczy wielkie, ani o to, co przerasta me siły. Jakie to wyzwalające słowa. Może je wypowiedzieć tylko ktoś, kto zrozumiał, że pycha i pokładanie ufności w swoich li tylko wysiłkach nie daje szczęścia, a wręcz niszczy...

 

Jezus powie - Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie (Mt 5,3) Ubogi, to ktoś, kto zdaje sobie sprawę, że wszystko ma u Boga. Jak powie to Psalmista w Psalmie 31 - w Twoim ręku są moje losy Panie...

 

To wyzwala, to daje przestrzeń życiową, to uspokaja i daje dużo wewnętrznej radości. Dlatego Jezus zalecał swoim uczniom cieszenie się z małych rzeczy i postrzeganie wszystkiego jako daru - nawet tego, co uda im się zrobić, czy osiągnąć...

 

10 Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: "Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać"". Łk 17,10

 

Duchowe ubóstwo polega na tym, że człowiek nie spodziewa się niczego wielkiego, niczego nie oczekuje, ale przyjmuje to, co Bóg mu daje. Owocuje to wielką radością z życia i rezygnacją z postawy porównywania się z kimkolwiek. A idąc dalej, nie ma w takim człowieku miejsca na zazdrość, bo jest szczęśliwy i zadowolony z tego, co ma. Czuje się nieustannie obdarowywany i czuje się bogaty. Co więcej, zdaje sobie sprawę, że potrzebuje innych ludzi i ich darów, podobnie jak oni potrzebują jego, z jego wyposażeniem. Wzajemna wymiana miłości to coś, co Bóg zamierzył dla nas i dzięki temu nikt nie cierpi niedostatku...

 

Po wtóre, człowiek który widzi w Bogu dawcę wszystkiego, nie będzie wyniosły i nie będzie gardził innymi. Wręcz przeciwnie - cieszy się cudzym szczęściem jak swoim własnym, a cudze upadki bolą go jak własne. Doświadcza niesamowitej łaski współodczuwania, zupełnie inaczej, niż człowiek przywoływany przez Jezusa...

 

10 "Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. 11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam". 13 Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!" 14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Łk 18, 10-14

 

To jest postawa dziecięctwa Bożego, którą tak doskonale zrozumieli św. Teresa od Dzieciątka Jezus, czy bł. Karol de Foucauld - mała droga, prosta droga... Bóg, który objawia się w małości i Bóg, który szczególnie miłuje to, co małe i proste. Bóg, który przychodzi na świat w postaci dziecka. Bóg, który zechciał pozostać na nim w prostej postaci chleba i wina. On umiłował prostotę.

 

Nie jest bez znaczenia, że dzisiejszy Psalm jest przez Kościół proponowany jako dziękczynienie po Eucharystii. Wówczas bowiem jesteśmy najbardziej bogaci i najbardziej biedni zarazem. Nie zyskaliśmy nic po ludzku, ale mamy Boga samego...

 

On niejeden raz mówi o postawie dziecka. Sam Jezus wspomina, że mamy stać się jak dzieci z ich ufnością i brakiem przemocy, z ich prostą radością i oczekiwaniem wszystkiego od rodziców. Człowiek wierzący ma być jak niemowlę, aby doświadczając pełnej zależności od Boga, doznać również pełnego zaspokojenia swoich potrzeb....

 

1 Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem,

 i syna swego wezwałem z Egiptu.

4 Pociągnąłem ich ludzkimi więzami,

 a były to więzy miłości.

 Byłem dla nich jak ten, co podnosi

 do swego policzka niemowlę -

 schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Oz 11, 1. 4

 

Niemowlę nie ma wielkich oczekiwań i wymagań. Co ciekawe, dzisiejszy Psalm nie mówi dokładnie o niemowlęciu, ale używa słowa, które wskazuje na dziecko już odchowane, które nie jest już karmione piersią (około 3 letnie w Izraelu). Czyli takie, które tworzy już bardziej świadomą więź z matką, nie tylko dyktowaną potrzebą pokarmu. Nadal spontaniczną, ale znacznie głębszą.

 

Tej prostoty i radości chce nas nauczyć Pan, ale jest to szalenie trudne w świecie, w którym żyjemy. Oczywiście nie mamy być pustelnikami, którzy odchodzą od tego świata na stałe. Mamy jednak zasmakować w okresowym odchodzeniu na pustynię...

 

Rekolekcje, a nawet przedłużona i pogłębiona modlitwa, dzień skupienia, który można przeżyć z mądrą książką w jakimś odosobnionym miejscu, to jest to, czego pragnie nasza dusza, to jest odpowiedź na jej najgłębsze głody. Nawet nasza pielgrzymka jest szansą na to usłyszenie Boga znacznie wyraźniej, niż w codziennym zgiełku i natłoku spraw.

 

Potrzeba jednak odwagi, bo trzeba się zmierzyć z samym sobą i z ciszą, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni - wszędzie gra muzyka. A tam powoli odkrywamy Boga, który wybrał cisze jako uprzywilejowaną przestrzeń objawiania i udzielania samego siebie...

 

Bez twojej decyzji i twojego wysiłku się nie da. Bo to ty musisz wyłączyć komputer, telewizor, komórkę. Bo to ty musisz umrzeć dla świata chociaż na kilka godzin, żeby mogła się w tobie narodzić radość z obcowania z Bogiem.

 

Szczególną okazją do tego jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Jest to jedna z najtrudniejszych form modlitwy. Bo oczywiście można ją przeżyć zagadując Pana Boga, czytając Mu nabożne książki, czy modlitewniki, albo przesuwając paciorki różańca. Ale tak naprawdę adoracja polega na wpatrywaniu się w Niego i na słuchaniu jak mówi do mojego serca. Spróbuj tak przeżyć choćby półgodzinną adorację, a przekonasz się jakie to trudne.

 

Ale jeśli wytrwasz, to Jezus niczym słońce, będzie na ciebie oddziaływał. nie musisz robić nic, a wyjdziesz bogatszy, radośniejszy, spokojniejszy, aby iść i przemieniać ten szalony świat.

 

Zadanie na dziś. Nie będzie wprawdzie adoracji, ale jeden z etapów przejdziemy w zupełnym milczeniu. Niech to milczenie będzie pełne Boga. Szukaj Go w nim. Ni uroń ani chwili. Wyobraź Go sobie jako idącego tuż przy tobie, jako Kogoś, kto chce mówić do twojego serca... Wytrwaj w milczeniu... On będzie mówił...