Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

miłość karmi się ofiarą...

2013-09-05

IMG_8889 (Custom).JPG

Mili Moi...

Dziś na Malcie prawdziwy Armagedon... Burza... Nikt nic nie wie. Autobusy jeżdżą zmienionymi trasami. Kierowcy dzwonią z trasy do bazy i pytają gdzie mają jechać dalej, bo wyrwało pół drogi i przejazdu nie ma. Po ulicach płyną rwące potoki. Mnóstwo samochodów unieruchomionych z powodu zbyt głębokiej wody. Ogromne korki. Do domu jechałem ponad godzinę, bo oczywiście nie wiedziałem gdzie wysiąść... Dodam, że ta burza w Polsce nie zrobiłaby na nikim większego wrażenia. Taka sobie zwykła burza... Koniec świata...

W szkole uroczo. Dołączył koleżka z Japonii. Całkiem dobrze nam się gada. Byłem dziś z nim w grupie konwersacyjnej. Zaproponowałem Pani Kasi Eucharystię po polsku w najbliższą niedzielę. Ona zaś chwyciła za telefon i rozpoczęło się "święte zwołanie". Zobaczymy jak jej poszło i czy tutejsi Polacy są spontaniczni 🙂 Ja bym się tam cieszył. Jeszcze tylko znaleźć kościół. Ale przy tak dużej ich liczbie nie powinno być problemu 🙂

Obiecywałem dziś Psalm 129, więc do dzieła...

1 Bardzo mnie gnębili od mojej młodości -

 niech powie Izrael -

2 bardzo mnie gnębili od mojej młodości,

 lecz nie zdołali mnie przemóc.

3 Poorali mój grzbiet oracze,

 wyżłobili długie bruzdy.

4 Sprawiedliwy zaś Pan pozrywał

 więzy występnych.

5 Niech się zawstydzą i odstąpią

 wszyscy, co nienawidzą Syjonu.

6 Niech się staną jak trawa na dachu,

 która usycha, zanim ją wyplenią.

7 Nie napełni nią kosiarz swej ręki

 ani ten, co zbiera snopy - swojego zanadrza.

8 Nie powiedzą także przechodnie:

 "Błogosławieństwo Pańskie nad wami!"

 "Błogosławimy wam w imię Pana!"

4 Biada ci, narodzie grzeszny, ludu obciążony nieprawością,

 plemię zbójeckie, dzieci wyrodne!

 Opuścili Pana, wzgardzili Świętym Izraela,

 odwrócili się wstecz.

5 Gdzie was jeszcze uderzyć,

 skoro mnożycie przestępstwa?

 Cała głowa chora, całe serce osłabłe;

6 od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w nim części nietkniętej:

 rany i sińce i opuchnięte pręgi,

 nie opatrzone ani przewiązane,

 ni złagodzone oliwą.

7 Kraj wasz spustoszony, wasze miasta ogniem spalone,

 cudzoziemcy tratują wam niwy na waszych oczach:

 spustoszenie jak po zagładzie Sodomy. Iz 1, 4-7

 

W rozumieniu Izraelitów Bóg był ostateczną przyczyną wszystkiego. Dobra, które ich nawiedzało, a które określali błogosławieństwem, oraz zła, które, jak uważali również Bóg na nich zsyłał za ich niewierność i wykroczenia. Ta wizja jest prosta i klarowna i wydaje się być zupełnie sprawiedliwa. Gorzej, jeśli nie umiemy dostrzec swojej winy - wtedy doświadczenie kary jest zupełnie niezrozumiałe.

 

Trudno na Bożą sprawiedliwość spoglądać czysto po ludzku, bo im bardziej staramy się upraszczać jej zrozumienie, w tym większy zamęt częstokroć wpadamy. To tak, jak o biurku przy którym siedzę mogę powiedzieć,

że jest proste w swojej budowie.

Ale gdybym pofatygował się zapytać naukowca,

żeby wyjaśnił mi z czego

jest ono zbudowane naprawdę to dowiedziałbym się

o atomach – najmniejszym składniku materii,

o tym, jak odbijają się od nich fale świetlenie,

które trafiają do mojego oka;

dowiedziałbym się o bodźcach świetlnych przenoszonych

przez nerw wzrokowy do mojego mózgu.

Okazałoby się, że to biurko i moje „patrzenie na biurko”

wcale nie jest takie proste,

jak mi się wydawało i tak naprawdę omawiając dokładnie

to co widzę i dlaczego wiedzę staję

przed nie kończącymi się pytaniami.

 

My budujemy nasze wyobrażenia sprawiedliwości Bożej na przekazach biblijnych, które często wydają nam się niespójne, albo na ludzkich doświadczeniach, które często dalekie są od jakiejkolwiek sprawiedliwości.

 

Żeby zdjąć z Pana Boga złą sławę sędziego i tego, który karze, bo to w naszym rozumieniu częstokroć jest nie do pogodzenia z miłosierdziem, w odróżnieniu od dawnego Izraela zaczęliśmy mówić, że Pan Bóg dopuszcza zło na człowieka sugerując w ten sposób, że zło samo sobą się rządzi, a panowanie Boga polega na jego reglamentacji.

 

Nie rozwiązuje nam to tematu cierpienia, ale Pana Boga czyni trochę bardziej przystępnym. Podobnie jak druga wizja, która już chyba jest bliższa prawdy, że nasze cierpienie jest częstokroć konsekwencją naszego grzechu. W tym przejawia się sprawiedliwość Boża, że wszczepił w ten świat pewne prawa, których notoryczne łamanie przez ludzi sprowadza na nich określone konsekwencje. Bardzo często są to konsekwencje bardzo uciążliwe i długotrwałe, które dotykają już nie tylko sprawców, ale także następne pokolenia.

 

Te konsekwencje czasem są materialne, ale bywa, że są również natury duchowej. mówimy dziś nawet o grzechu międzypokoleniowym, o uzdrowieniu międzypokoleniowym. I choć termin może nie do końca jest precyzyjny, to zwraca uwagę na te konsekwencje, które niejako w duchowym DNA przenoszone są na następne pokolenia.

 

Dziś Psalmista mówi - prześladowali mnie bardzo od mojej młodości, zadali mi rany, niczym oracz glebie, którą orze. Jakby mówił - doświadczałem cierpienia, ale nie bardzo wiem jakie było jego źródło. Egipt, niewola i nowe, rodzące się pokolenia ciemiężone przez faraona... Nie pozostawało im  nic innego, jak wołać do Pana, licząc na Jego zmiłowanie...

 

I Pan pozrywał więzy oprawców. I Pan odpowiedział na wołanie narodu. I Pan wyzwolił ich z niewoli. I Pan okazał im miłosierdzie. Ale jak to wszystko miało się do Bożej sprawiedliwości? Bo choć wobec Egipcjan Pan ją okazał, bo ich ukarał, ale przecież ten sam Pan godził się na wieloletnią niewolę Izraela. To po ludzku nie jest sprawiedliwe.

 

Nie omijamy w lekturze Słowa takich i im podobnych fragmentów -

11 Upomnieniem Pańskim nie gardź, mój synu,

 nie odrzucaj ze wstrętem strofowań.

12 Bowiem karci Pan, kogo miłuje,

 jak ojciec syna, którego lubi. Prz 3,12

 

4 Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi, 5 a zapomnieliście o upomnieniu, z jakim się zwraca do was, jako do synów:

 Synu mój, nie lekceważ karania Pana,

 nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza.

6 Bo kogo miłuje Pan, tego karze,

 chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje.

7 Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? 8 Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi. 9 Zresztą, jeśliśmy cenili i szanowali ojców naszych według ciała, mimo że nas karcili, czyż nie bardziej winniśmy posłuszeństwo Ojcu dusz, a żyć będziemy? 10 Tamci karcili nas według swej woli na czas znikomych dni. Ten zaś czyni to dla naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości. 11 Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Hbr 12, 4-11

 

I musimy sobie powiedzieć wprost, że czasem trudności, których doświadczamy pochodzą z Bożej ręki, bo są po prostu elementem wychowania. Wiedzą o tym doskonale rodzice, że jeśli poprzeczka dziecku nie będzie podwyższana, to w pewnej chwili przestanie się ono rozwijać. O ile jednak rodzice idą trochę po omacku i mogą popełniać ludzkie błędy, o tyle doświadczenia, które zsyła, dopuszcza czy jakkolwiek jeszcze byśmy to określili na nas Bóg, zawsze są dla nas do udźwignięcia. Co więcej, On sam często bierze je na siebie wraz z nami.

 

28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie". Mt 11, 28-30

 

Co więcej, takie odważne zmierzenie się z cierpieniem, zwłaszcza z tym niezawinionym, jest elementem naśladowania naszego Pana. I do tego On sam nas zachęca - 34 Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Mk 8,34

 

W naszym zmaganiu jest ukryta wielka moc - Bóg używa jej dla ocalenia innych, dla ratowania dusz - nasze cierpienie nigdy nie musi być bezsensowne - co więcej, może być przez nas ofiarowane, może być darem...

 

Paweł napisze - 24 Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół Kol 1,24

 

Krzyż to tajemnica zbawienia. Cierpienie jest wielką bronią przeciwko złu. Bóg nie jest tyranem i despotą, który w swej sprawiedliwości chce nas uciemiężyć i jest spokojny dopiero wówczas, kiedy uginamy się do ziemi. Ale miłość, do której nas zaprasza jest czymś realnym. Ta miłość karmi się ofiarą, do której, powiedzmy sobie szczerze, nikt z nas się nie wyrywa.

 

Sprawiedliwy Bóg pozwala na nasze cierpienie czyniąc z niego narzędzie miłości. A jak zapewnia nas Psalmista, w swoim miłosierdziu niejednokrotnie nas z niego wyzwala, czyniąc naszych wrogów niczym trawa na dachu, zawstydzając ich i wyprowadzając nas z opresji.

 

Chrześcijanin musi wiedzieć, że nie da się naśladować Chrystusa bez doświadczenia Jego losu w pełni. Nie tylko glorii i chwały, ale również upokorzenia, wzgardy, odrzucenia, cierpienia...

 

24 Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. 25 Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. 26 Więc się ich nie bójcie! Mt 10, 24-26

 

Pan jest sprawiedliwy, Pan jest miłosierny, Pan wie, czego potrzeba właśnie tobie. Umieć dostrzegać Jego oblicze we wszystkim. Miłujące oblicze. Boga, który ma również inne owce, nie z tej owczarni, które musi przyprowadzić... A swoje miłujące dzieci zaprasza do udziału w tej misji...

 

Tworząc wspólnotę Kościoła Pan dał nam siebie wzajemnie, abyśmy sobie w tych naszych cierpieniach pomagali. Nasza miłość dzielona, zawsze wraca do nas w dwójnasób i nigdy nie tracimy, wręcz przeciwnie - nieustannie jesteśmy bardzo bogaci.

 

Otrzymaliśmy braci po to, aby nieśli z nami nasze krzyże, życiowe cierpienia... I z tym wiąże się zadanie na dziś - nie zmarnuj okazji. Okaż dziś miłość, okaż współczucie, pomóż komuś. Dziś taki dzień miłości Bożej wcielonej w świat. Dzień ulgi w cierpieniu wobec tego, kto idzie obok ciebie.

 

Ale też pozwól sobie pomóc. Mówię o tym, bo to jest czasem trudniejsze. Wydaje nam się czasem, że lepiej wypadniemy odmawiając pomocy, wydaje nam się, że okażemy słabość, jeśli pozwolimy innym na okazanie nam pomocy, wydaje nam się, że mamy jeszcze tyle sił, że sami moglibyśmy pomóc...

 

Pozwól sobie pomóc. Mimo, że więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu, to jednak naucz się brać... Nasz Pan na Drodze Krzyżowej nie wahał się skorzystać z pomocy. Skorzystaj i ty...

 

A zatem dziś - pomóż i przyjmij pomoc...