Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

cuda wielkie Pan postwarzał...

2013-09-04

1278007_415838605186616_1871917025_o (Custom).jpg

Mili Moi...

Zdołałem tu złapać jakiś internet... Właściwie doradził mi brat Etienne, żebym sobie zasiadł na ławeczce i podłączył się do klasztornego, do którego hasło mi podrzucił. I tym sposobem coś tam odbieram, bo szef tego domu, w którym mieszkam przybędzie dopiero w sobotę i wówczas przydzieli mi jakieś tajne hasło. Przyznam szczerze, że siedzenie na tej ławeczce jest stokroć przyjemniejsze, niż w tej kliteczce, która jest moim pokojem. Mam wentylator - to najpopularniejsza na tej wyspie forma klimatyzacji. Arcyśmiesznie wygląda to w kościołach, gdzie na każdym słupie jest jeden i wszystkie obracają się w swoim własnym tempie - prawdziwy taniec wentylatorów 🙂 Jak wspomniałem mam taki w pokoju, ale to nie ma większego znaczenia... Trochę tylko miesza powietrze, co w nocy daje szansę na sen, ale jest tu obłędnie gorąco, a właściwie duszno straszliwie. Ale po tegorocznej pielgrzymce nic mnie już chyba nie rozgrzeje bardziej...

 Piszę tak ostatnio sporo o sobie, ale wrażeń sporo i nie sposób ich tu nie przelewać... Codziennie na ósmą śmigam do szkoły. To około 15 minut autobusem a potem z 10 spacerkiem... Zaczynamy o 9, ale do tej pory była to jedyna szansa na skorzystanie z internetu... Tam, jak się okazało, uczy się również jedna Polka. Co prawda nie ze mną w grupie, ale mieszka z moją koleżanką z grupy, Melisą, Niemką. Nie moje klimaty jednak... Mówi mi uporczywie na "pan" więc jakoś gadka się nie klei... W grupie szkolnej mam wspomnianą Melisę z Niemiec, potyem jest Nico, również z Niemiec, Manuel, ksiądz z Argentyny studiujący obecnie w Rzymie, Nieves, sędziwa dość Hiszpanka, Natasza, wcale nie z Rosji, ale ze Szwajcarii i Alodi, Pan Bóg raczy wiedzieć skąd, bo jest niestety zupełnie głucha i w związku z tym nie rozumiem ani słowa po angielsku z tych, które wypowiada. Podziwiam naszą lektorkę, która ją rozszyfrowuje. Niezły skład przynacie sami. Ciekawe rozwiązania edukacyjne. Oglądamy na przykład filmik z Jasiem Fasolą i opowiadamy sobie w parach, co się własnie na ekranie dzieje... Proste, a nigdy w Polsce tego nie spotkałem...

Polskiego języka na ulicach nie brakuje, ale nie zaczepiam ludzi, bo po Irlandii mam raczej kiepskie doświadczenia. Zawsze mi się wydawało, że to miło spotkać rodaka za granicą. Na Zielonej Wyspie okazało się, że jestem w głębokim błędzie. Dziś więc jestem nieco ostrożniejszy...

Po zajęciach, czyli około 13 biegnę coś zjeść. Porcje naprawdę duże i dość tanio. Można się spokojnie najeść i napić do 15 euro. Problem jest taki, że wszystkie kościoły są zamknięte w czasie sjesty. Czyli od 13-16 🙁 Oznacza to ni mniej ni więcej, że nie ma co zwiedzać. Samych kościołów na Malcie jest 365 - mówią, że na każdy dzień roku jeden. Oczywiście wszelkie niekościelne instytucje też są zamknięte. Wracam więc do domku, sprawuję Eucharystię, czując się przy tym trochę jak pierwsi chrześcijanie w katakumbach. Okna zasłonięte, cisza i spokój. Nikogo wokół...

A po Eucharystii w drogę... Wczoraj byłem w Sliemie, dziś w San Julian i Paceville. To takie typowo turystyczne nadmorskie miejscowości. Mnóstwo ludzi, mnóstwo lokali rozrywkowych, więc stanowczo nie moje klimaty. Brakuje mi człowieka, z którym mógłbym pogadać o tych wszystkich pięknych rzeczach, na które patrzą moje oczy. Pozwólcie więc, że chociaż tu się czasem wygadam...

Dziś nie zamieszczam następnego rozważania do Psalmu, bo nikomu z pewnością nie chciałoby się czytać tak długiego wpisu... Ale postaram się wrzucić je jutro...