Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

wielka rodzina "bliźnich"

2013-07-14

DSC00557 (Custom).JPG

Mili Moi...

Pięć dni właściwie nie wychodziłem z domu. Ale medytacje poranne na pielgrzymkę powstały. Jestem zdumiony, że to się udało, bo sam chyba trochę nie wierzyłem, ale dziś, kiedy postawiłem ostatnią kropkę, poczułem sie naprawdę wolny... a jednocześnie intelektualnie zupełnie wypluty. Na jutro pozostało mi tylko załatwianie spraw bankowo - finansowych, no i jeszcze wywiad dla pewnego katolickiego portalu na temat pielgrzymowania i kazanie na pewien zacny ślub, na którym mam się pojawić w sobotę w Lęborku - ale to już może we wtorek. I w środę rozpocznę wakacje, które potrwają... no, może tydzień 🙂

Dziś po tej całej pracy postanowiłem odprawić Eucharystię jakoś tak po ludzku, a może lepiej - z ludźmi. A że mój kolega z roku Maciej, werbista, zastępuje proboszcza w pewnej lubelskiej parafii, to na wieczorną msze wybraliśmy się razem. Posłuchałem wreszcie jakiegoś kazania na poziomie, bo ostatnio byłem skazany na swoje własne, a ich poziom pozostawia wiele do życzenia - przynajmniej w świetle tego, co przez rok się nauczyłem 🙂

Maciej powiedział jakoś tak ładnie, że kapłan i lewita z dzisiejszej Ewangelii nie byli w stanie połączyć tego, w co wierzą, z tym, co widzą... Człowiek, który leżał przy drodze nie był szansą, był problemem... Myślałem o tym intensywnie rano... Jak jest ze mną... Ile wygodnictwa, ile nieufności, ile uspokajania sumienia słowami - przecież wszystkich nie nakarmisz... Czasem sobie mówię - ale gdybym zobaczył pobitego, obdartego, półżywego, to na pewno bym się zatrzymał... Czyżby? A może skwitowałbym to najczęstszym - pewnie jakiś pijaczek... A może wstydziłbym się podejść... Jakie to małe i płytkie - wstydzić się pomóc człowiekowi...

Rozmawialiśmy dziś o ludzkiej życzliwości. Jak jej mało. Wiem, że ten temat znowu wraca. Ale kiedy dziś posłuchałem opowieści z ostatnich dni, z życia wziętych - w jaki sposób ludzie chorzy psychicznie, biedota, pijaczkowie byli traktowani w miejskich autobusach (bo akurat takie obserwacje poczynił Maciej), to pomyślałem sobie, że to nie może być prawda... Jak można nie widzieć człowieka w człowieku? A jednak... Kto jest prawdziwym bliźnim? Ten, który okazuje miłosierdzie... Innymi słowy, ten który widzi człowieka w człowieku... I komuś takiemu nie przeszkadza smród, bełkot, nieobecny wzrok... Ktoś taki okaże pomoc, podprowadzi, kupi coś do jedzenia jeśli trzeba, zainteresuje się... Bardzo chciałbym należeć do wielkiej rodziny "bliźnich", bo widzę jak wiele mi ciągle brakuje... Traktować ludzi z miłosierdziem. Po prostu według ewangelicznej zasady - wszystko, co chcecie, aby wam ludzie czynili i wy im czyńcie... Ale to chyba nigdy nie będzie łatwe...

 

Nieczęsto odwołuje się do komentarzy pod wpisami, choć każdy naprawdę mnie cieszy. Świadomość tego, że są ludzie, którzy mnie czytają dodaje skrzydeł. Kiedyś tłumaczyłem już dlaczego się tam nie odzywam i nie komentuję komentarzy, ani nie podejmuję dyskusji, więc nie będę się powtarzał. Natomiast dziś chcę podziękować izce ze Świdnicy, za "samoujawnienie". To dla mnie zupełnie niesamowite, że czyta mnie ktoś z drugiego krańca Polski, ktoś, kto mnie nie zna, nie spotkał mnie, ale zagląda, bo znajduj tu coś dla siebie. O to mi chodziło, kiedy zakładałem ten internetowy pokoik... Takie wpisy w komentarzach lubię najbardziej, które coś mówią o ich autorze 🙂 Niektórych czytelników znam (a oni znają mnie), ale czasem pojawiają się nicki, które nic mi nie mówią. Tym cenniejszy dla mnie głos kogoś, kto ma chęć powiedzieć miłe słowo i trochę się ujawnić... Zwłaszcza pod tym wpisem potrzeba mi było takiego głosu - dziękuję 🙂