Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

apostolstwo uśmiechu

2013-07-06

IMG_6751 (Custom).JPG

Mili Moi...

No i wróciłem... Ale niewiele brakowało 🙂 To znaczy po prostu pomyliłem godzinę wylotu. Na szczęście tylko o 50 minut. Ale to pozwoliło mi skutecznie ominąć wszelkie kolejki, bo odpowiadając na pytania czym i dokąd lecę zaraz byłem przeprowadzany na początek kolejki 🙂 Niestety podczas odprawy musiałem dokonać przepakowania torby, bo miałem trzy kilo nadbagażu. Prosiłem panią, żeby przymknęła oko, ale niestety. Kazała płacić sto dolarów, albo odchudzić walizkę. Więc nadźwigałem się w bagażu podręcznym okrutnie. Metoda "na głupiego mnicha" tym razem nie zadziałała. W każdym razie loty przebiegły bez nadmiernych komplikacji. Ciasno straszliwie. Tym bardziej, że obok mnie leciał amerykański Bułgar, żołnierz, który był w barach jeszcze szerszy, niż ja. Ale jakoś daliśmy radę...

Pogawędziliśmy nawet nieco. Był bardzo ciekaw, co mnichy robią w Polsce. Bardzo miły człowiek. Leciał z synem do Bułgarii na wakacje. W Amsterdamie bardzo miły celnik stwierdził, że cieszy się, że widzi mnicha (pierwszy raz w życiu - chyba jednak trochę przesadził)  🙂 Mówił, że tam, gdzie mieszka było w pobliżu 50 klasztorów, ale wszystkie już zamknięte... Szkoda. Ale pogawędziliśmy miło... Miałem nawet okazję być... przewodnikiem 🙂 Siedziałem w Amsterdamie na lotnisku 3 godziny. Wylądował właśnie samolot z Warszawy i podszedł do mnie człowiek pytając czy mówię po polsku. Śmiałem się w duchu - no bo zakonnik w habicie to może być chyba tylko Polak 🙂 W każdym razie pan miło się przedstawił i poprosił, żebym mu wskazał drogę do tej części lotniska, z której miał odlecieć do Afryki Południowej - bo ojciec na pewno zna to lotnisko dobrze... Na pewno 🙂

W Polsce z lotniska kolejką na Centralny i kolejne dwie godziny czekania. Potem do Olsztyna pociągiem i stamtąd do Elbląga, gdzie stanąłem wreszcie wieczorem po 21 godzinach spędzonych w podróży. Mój organizm znów musi się przestawiać do nowej strefy czasowej. Wczoraj długo nie mogłem zasnąć, za to dziś nie mogłem się obudzić i wstałem - uwaga - o 10.30 🙂 No odlotowo...

Przy okazji znów smutna obserwacja po powrocie do Polski. Miałem trochę czasu, żeby poobserwować ludzi. I stwierdzam ze smutkiem, że tyle agresji i złośliwości, którą wylewają na siebie Polacy trudno spotkać gdziekolwiek indziej na świecie. Nie chcę idealizować innych nacji, nie. Ale o takich uśmiechniętych, życzliwych, chętnych do rozmowy i zupełnie przypadkowych ludziach, których spotykam poza granicami, w Polsce można tylko pomarzyć. Wielka szkoda. W informacji kolejowej wczoraj pani zachowywała się dokładnie jak w filmach Barei sprzed lat. Wielki człowiek, który mnie potrącił wczoraj i któremu powiedziałem "przepraszam" spojrzał na mnie z wyrazem takiej pogardy, że "pożałowałem swoich słów". Dziwne to wszystko. Kiedy w Stanach zatrzymaliśmy się w jakichś outletach, bo chciałem kupić sandałki, to w każdym sklepie natychmiast witano nas z uśmiechem, a żegnano dobrymi życzeniami, nawet wówczas, kiedy myśmy tego nie robili... Inna mentalność. Ale o ile łatwiej się żyje. I przyjemniej...

Chciałoby się postawić pytanie "dlaczego?" niczym uczniowie Jana Jezusowi dziś... Ale chyba nie uzyskamy satysfakcjonującej odpowiedzi. I wydaje się, że trzeba po prostu się modlić o wielką odnowę, bo nie da się nowego wina lać do starych bukłaków. Nie da się "zaklinać rzeczywistości" i nic nie zmieni się narzekaniem. Pomyślałem sobie dziś, że warto zacząć od siebie. Może to takie banalne i zupełnie oczywiste. Ja mam być miły i serdeczny. Ja mam być grzeczny i uprzejmy. Innymi słowy - mam być Chrystusowy. Motywowany miłością Boga samego mam nieść pokój także, a może przede wszystkim tym, którzy są gburowaci i mało sympatyczni. I w teorii to wydaje się być dość proste i oczywiste. Ale w praktyce życia muszę się bardzo pilnować, choć niekoniecznie zmuszać... Nauczyć się czerpać przyjemność z bycia dobrym - zadanie na dziś, jutro i zawsze 🙂