Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

z misjonarkami u dominikanek...

2013-06-12

sisters-walking-convent (Custom).jpg

Mili Moi...

Piszę, póki jeszcze jestem internetowo wydajny, bo w przyszłym tygodniu podobno czeka na mnie taka głusza, że o internecie nie może być mowy... W poniedziałek rozpocząłem rekolekcje dla sióstr misjonarek w domu rekolekcyjnym prowadzonym przez polskie dominikanki. To znaczy tak naprawdę to prowadzą one tu dom spokojnej starości, ale jedno wielkie skrzydło jest domem rekolekcyjnym. Standard... amerykański - znaczy się wysoki 🙂 Miejsce jest piękne - duuuużo zieleni i przestrzeni do spacerowania. Jeden kłopot to autostrada tuż za płotem - baaaaardzo ruchliwa i głośna... Ale można się przyzwyczaić. podobnie jak do samolotów, które latają tuż nad głową i zawsze mam wrażenie, że one się zaraz rozbiją, podczas gdy tylko schodzą do lądowania...

 

Sióstr jest ponad 20 i jak to na takich rekolekcjach, czas jest dość wypełniony. To znaczy dla rekolekcjonisty. Bo w tych godzinach, które są dla odpoczynku, siostry zwykle przychodzą się spowiadać, albo rozmawiać. Więc pracowicie spędzam czas. Siedem z nich zapisało się na codzienne rozmowy indywidualne, więc wstaję bardzo rano, żeby pobyć trochę sam ze sobą 🙂 Nie jest to trudne, bo kiedy tu jest piąta, w Polsce jest już 12 🙂 Ale za to około 20 (kiedy w Polsce jest 3 rano) ziewam już okrutnie. Ciągle walczę ze zmianą czasu i choć jest coraz lepiej, to jednak ten przeskok jest duży...

 

Dziś zastanawiałem się wraz z siostrami nad prawem według którego żyjemy. Każdy zakon jest nabudowany na jakichś dokumentach, które stanowią dla niego fundament wraz z Ewangelią. Wielkiej trzeba czujności, żeby to prawo chcieć wypełniać, niczym Jezus, a nie znosić go w sobie. Można to robić pod szlachetnymi pozorami docierania do ducha prawa z pominięciem jego litery. Widzę to niebezpieczeństwo jako bardzo realne. Trochę tak, jakby duch i litera były sobie przeciwne, jakby jedno istniało obok drugiego, jakby głoszenie nieważności litery uwydatniało ważność ducha... Jedno bez drugiego istnieć nie może, a bez znajomości litery prózno mówić o znajomości ducha.

 

Dziś szczególnie mam przed oczami obraz Mojżesza, który z góry znosi prawo, a Jego twarz jaśnieje takim blaskiem, że ludzie muszą przysłaniać oczy i proszą go, aby nosił woal. Mojżesz spotkał Boga Prawodawcę. Spotkanie z Bogiem, to prawdziwe, kontakt z Jego prawem, sprawia, że na ludzkiej twarzy maluje się Jego chwała. Prawo nie jest ciężarem, który musimy dźwigać, brzemieniem, które nas przygniata, ale jest nieprawdopodobnym skarbem, które dla nas jest dowodem Ojcowskiej, czułej, prowadzącej nas bezpiecznie miłości i troski. Zachowując prawo Boga samego jestem bezpieczny. Mam oparcie w Jego niezawodności. To fundament, który nigdy nie kruszeje...

 

A Pan wezwał mnie do uświęcenia się we wspólnocie braci mniejszych konwentualnych, podobnie jak siostry misjonarki Chrystusa Króla w ich wspólnocie. Dał nam prawo, które określa naszą tożsamość. I jesteśmy rzeczywiście na właściwej drodze, kiedy od tego prawa nie odchodzimy. Tym bardziej, że wybraliśmy je sami. Nikt nas na łańcuchu do zakonu nie przyprowadził i nie zmusił nas do tego życia... I dlatego dziś błogosławię Pana za prawo, według którego żyje moja wspólnota. To ewangeliczne, ale również to nabudowane n nim - regułę i konstytucje, statuty... Modlę się, aby ich zachowywanie było moją wielką radością...