Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

pierwszy dzień wakacji...

2013-06-05

243079_155102484557438_100001730620798_340732_4187902_o (Custom).jpgzdj.za:http://rebeliant-prozy.blogspot.com/2012/04/zdradzone-sowo.html

Mili Moi...

Minął pierwszy dzień wakacji... Tak, wczoraj zdałem ostatni egzamin w tej sesji i pierwszy rok studiów mogę uznać za zakończony. Egzamin był najtrudniejszy i rzeczywiście bite cztery dni siedziałem nad materiałem. Profesor z klasą... Poziom wysoki... Przemaglowanie dokumentne. Ale jakoś się przedarłem przez gąszcz pytań o to, czym się różni kerygmat w sensie szerokim, od tego w sensie ścisłym, co to oznacza, że homilia winna być chrystocentryczna, czym się różni homilia analityczna, od syntetycznej, jak homilia jest definiowana w Konstytucji o Liturgii Świętej, w jaki sposób mistagogia w homilii winna prowadzić do życia słuchaczy i takie tam... Przyznam szczerze, że jeszcze tych wakacji nie odczuwam. Dziś próbowałem nieco ogarnąć temat wyjazdu do Chicago. Skompletować treści rekolekcyjne dla sióstr, przygotować się nieco do rekolekcji dla młodych. A zza Oceanu płyną coraz to nowe wieści. Niedawno przyszła wiadomość, że całą niedzielę mam już zaplanowaną u księży chrystusowców na tzw. "Trójcowie", a wczoraj news, że już w piątek, cztery godziny po wylądowaniu jestem zaproszony do pomocy w spowiedzi w tym samym miejscu... Każde księżowskie ręce na wagę złota jak się okazuje... A że ja lubię być księdzem, to tylko się do tych pomysłów uśmiecham 🙂

Dziś pomyślałem sobie, jak wielkim dramatem jest nie widzieć łączności między nadprzyrodzonym, Bożym działaniem, a światem, w którym żyjemy. A jeszcze gorzej, gdy te dwie rzeczywistości stawia się w jakiejś opozycji. Saduceusze, którym się wydaje... A Bóg nie jest przecież większy od tego, co im się wydaje... Skoro oni potrafią skonstruować tak zmyślną zagadkę, że człowiek nie jest w stanie jej pokonać, to z pewnością również Bóg sobie z nią nie będzie mógł poradzić. A idąc tym tropem... można spokojnie wykluczyć prawdę o zmartwychwstaniu, bo związane są z nią tematy nie do rozwikłania dla ludzkiego rozumu...

To jest prawdziwy dramat dla ludzi zajmujących się prowadzeniem innych do Boga, choćby dla współczesnych kaznodziejów. Bo wówczas z ich ust płynie półprawda, bo wówczas głoszą Boga przykrojonego do ludzkich możliwości, a co za tym idzie nie głoszą Ewangelii. Głoszą humanizm, często piękne idee, ale nie Ewangelię, której słuchanie i zachowywanie czynią nas chrześcijanami. Im samym bowiem w głowie się nie mieści, że można przebaczyć, miłować nieprzyjaciół, wziąć swój krzyż... Wprawdzie w Ewangelii jest o tym napisane, ale... Zawsze jest jakieś ale... A to słabość człowieka, a to wyrozumiałość Boga, a to czasy, które się zmieniły, a to szczególne okoliczności życia... Ale... Wykluczając nadprzyrodzoną, z łaski płynącą interwencję Boga, formujemy chrześcijan na wskroś ludzkich, do bólu uczłowieczonych, w każdym calu ziemskich... Może i dobrych, ale nie świętych... A dobrzy do nieba nie wchodzą... Tam idą tylko święci, czyli ci, którzy żyli w tym świecie, choć całkowicie zanurzeni byli w nadprzyrodzoności...

Jezus mówi do saduceuszów - jesteście w wielkim błędzie, nie znacie Pism. Z tego błędu koszmarnie trudno się wychodzi. Bo nawet jeśli ta roślina błędnych sądów i przekonań jest trująca, to... przecież jest moja, to ja ją wyhodowałem, to ja się nad nią trudziłem... I teraz, tak po prostu, miałbym ją wyrwać???