Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

brat mniejszy konwentualny?

2013-06-02

zdj.za:http://parafiajudytadeusza.blogspot.com/2012/08/adoracja-najswietszego-sakramentu.html

Mili Moi...

Właśnie wróciłem z godzinnej adoracji, zwanej ogólnoświatową, którą przeżyłem w katedrze lubelskiej... Piękne doświadczenie... Bardzo wielu ludzi. Cisza, skupienie, modlitwa...

Poczułem się dziś bardzo mocno zaproszony do odprawienia tej adoracji pośród tłumu, siedząc sobie po prostu cichutko w ławce... Dzisiejsze Słowo bowiem wzywa do pokonywania wszelkich nieewangelicznych barier. Ten przewrót, ta swoista rewolucja społeczna, ta zmiana, której dokonała Ewangelia Jezusa jest zbyt cenna, żeby ją w jakikolwiek sposób zaprzepaścić. Nie ma już Żyda, ani poganina; nie ma niewolnika i wolnego; nie ma mężczyzny, czy kobiety - wszyscy jesteśmy jedno w Chrystusie...

Pomyślałem dziś jak bardzo dobrze czuł to święty nasz Ojciec Franciszek, kiedy inicjował ten ruch duchowy, który stał się zakonem franciszkańskim. Być bratem całego stworzenia. Zasypywać wszelkie przepaści pomiędzy rządzącymi i rządzonymi - jednocześnie nie opowiadając się po żadnej ze stron, nie przyjmując żadnego zradykalizowanego stanowiska. Dlatego dobrze czuli się z nim i bogaci i biedni; i jawni grzesznicy i świątobliwi grzesznicy; i duchowni i świeccy. Każdy potrafił zobaczyć w nim brata. A on był w tym wszystkim wolny. Należał tylko do Ojca niebieskiego i z tą samą radością patrzył w oczy papieża Innocentego oraz w oczy najbiedniejszego trędowatego, na którego już nikt inny spojrzeć nie chciał...

I myślę sobie, że z tego braterstwa trochę daliśmy się okraść. Otóż, częstokroć z konieczności, weszliśmy w sytuacje zarządzania, decydowania... Takiego pasterzowania przez duże P. Kiedy człowiek musi decydować o cudzych sprawach, zwłaszcza tych duchowych, a to przecież w sytuacjach parafialnych nie należy do rzadkości, to jakoś mniej jest postrzegany jako brat, a bardziej jako ktoś, kto stoi po drugiej stronie... przepaści, której nie ma kto zasypać...

Nie piszę tego rzecz jasna jako wyrzut wobec kogokolwiek, może poza sobą samym. Często tak juz jest, że sytuacja zmusza do innego rozłożenia akcentów, niż byśmy chcieli. Ale czy mnie zmusza? Czy nie towarzyszy mi raczej myślenie starszyzny żydowskiej z dzisiejszego Słowa - godzien jest, żebyś mu to uczynił? Bo przecież to takie proste - podzielić ludzi ze względu na zasługi, na urok osobisty, na zdolność komunikatywności, na przydatność, na zacność, na ofiarność, na... tysiąc różnych innych aspektów. I dla jednych być bratem, a dla innych tylko kuzynem, dla kolejnych znajomym, a dla ostatnich - "kolejnym klechą, który odwraca głowę"... Nie o to mi w życiu chodzi, nie za taką Ewangelią staram się kroczyć. Jezus dał mi Ewangelię wolności (nie anarchii!), która jest najlepszym materiałem do zasypywania przepaści. Innej Ewangelii nie ma - świadczy Paweł!!! I innej nie szukam i nie oczekuję... A ta trzeźwi mnie co rano. Dziś również. W przededniu mojej siódmej rocznicy święceń. W 2565 dniu mojego kapłaństwa...