Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

do domu Ojca...

2013-05-29

http://pixers.pl/fototapety/carski-tron-3190196

Mili Moi...

No to zdałem kolejny egzamin... Pięknie opowiadałem dziś o osobie ludzkiej w polskim filmie dokumentalnym i o służebnej roli mediów według nauczania katolickiego... Egzamin z przedmiotu o nazwie - przepowiadanie w mediach. I tym samym pozostał mi jeszcze jeden egzamin, ale za to największy i najtrudniejszy z homiletyki materialnej - czyli z tego, co powinno znaleźć się w kazaniu (a są to treści kerygmatyczne, didaskalijne, parenetyczne i różne inne - ale gadać o tym trzeba dużo...). Niemniej - dopiero we wtorek to ostatnie starcie, a do tego czasu długi weekend, który spędzam zdecydowanie w Lublinie. Jutro mamy dzień skupienia we wspólnocie, który ja mam poprowadzić. Ale do tego procesja katedralna, w której biorą udział studenci i profesorowie KULu, a wieczorem jest koncert ewangelizacyjny, na który się chyba wybiorę. Jutrzejszy dzień więc zamierzam spędzić z Panem...

 Dzisiejszy też próbowałem. Na tyle, na ile pozwalała codzienna uczelniana gonitwa... Niemniej poranek, jak co dzień oddany Jemu. Spotkanie ze Słowem. I myśl z wdzięcznością o tym, że jak dotąd życie nie zainfekowało mnie pragnieniem władzy. Różne wady w sobie odnajduję, ale tej chyba jednak nie. Nie odkrywam w sobie pragnień synów Zebedeusza - żeby zasiadać blisko Jezusa w Jego Królestwie. Nie... Owszem, chciałbym być najbliżej, jak się da, ale bez parcia na zaszczytne funkcje. Widzę te zmagania wokół siebie. Tak wielu pożąda władzy, a ja najczęściej się dziwię. Nie sądzę, a przynajmniej staram się, choć czasem podchodzę do tematu dość krytycznie. Bardziej współczuję, niż się złoszczę na spragnionych władzy. Bo to jakaś bieda ludzka każe chyba tak bardzo o to zabiegać. Mnie ten wirus na razie ominął, z czego naprawdę się cieszę...

Ale co innego przykuło moją uwagę. Nie pierwszy już raz zresztą. Mianowicie, wszystko to dokonuje się podczas drogi Jezusa z uczniami do Jerozolimy, tej drogi, która prowadzi do ostatecznego celu - odkupienia przez śmierć, a potem zmartwychwstanie... A oni są zupełnie gdzie indziej sercem i myślą... I to mnie niepokoi... I z tego robiłem sobie dziś rachunek sumienia. Bo nawet jeśli władza mnie nie interesuje, to czy nie ma takich spraw, które zamiast ku Jezusowi (zbolałemu, cierpiącemu, udręczonemu) kierują mnie ku innym obszarom, a może wręcz ku mnie samemu? Może ja jestem po prostu skupiony na samym sobie, zamiast na Nim. A to byłby wielki dramat. I trzeba by się obudzić co prędzej...

Na cóż więc pokusa władania innymi? Wystarczy pokusa władania samym sobą, panowania nad każdą czynnością, przeprowadzania wszystkiego w swoim życiu po swojemu, oczekiwania, aby wszystko układało się po mojej myśli... A otrzeźwienie czasem przychodzi zupełnie nieoczekiwanie. Pan pokazuje, że to życie na ziemi ma swój kres, a Ojciec jest tym, który panuje nad wszystkim i doskonale wie co, komu i kiedy jest potrzebne... Dziś powołał do swojego domu naszego współbrata Bogusława. Cierpiał z powodu choroby, a Tata zawołał go podczas pielgrzymki do Lourdes. Polecam go waszym modlitwom, sam nie zapominając o nim... tym bardziej, że jego odejście pokazuje mi tak bardzo wyraźnie, że nie ma sensu w czymkolwiek na ziemi pokładać nadziei... Wszyscy bowiem zmierzamy w tę samą stronę... I nic, ale to absolutnie nic, nie zabierzemy stąd ze sobą...