Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

usłyszeć, to rozdać...

2013-05-27

http://www.students.pl/lifestyle/details/58948/Dzien-Babci-Co-dac-babci-zamiast-swetra-albo-kwiatkow

Mili Moi...

No przyznam szczerze, że w związku z tym, że od piątku leje deszcz, to nic mi sie nie chce... Ale tak dokumentnie nic... Dziś poszedłem na angielski kierowany tylko i wyłącznie poczuciem obowiązku. Było nas dwoje, co najdobitniej świadczy o woli działań naukowych w narodzie. Niemniej egzaminy trzeba zdawać i dziś zdałem dwa... To jest chyba mało realne na większości kierunków, ale u nas... możliwe. Co więcej zajęło mi to 4 minuty 27 sekund, co jest swoistym rekordem. I żeby nikt nie sądził, że to był jakiś "pic na wodę" - zdążyłem zreferować w tym czasie cztery tezy, po dwie z każdego przedmiotu. Mówiłem o roli słowa w starożytnym Izraelu, o słownym przekazie biblijnym w Starym Testamencie, o miejscu homilii w Eucharystii oraz o słuchaniu egzystencjalnym... Fakt, zrobiłem to jak karabin maszynowy, prawie nie nabierając oddechu... Najważniejsze jednak, że zdałem. Oby do środy. Wówczas kolejny egzamin na podstawie artykułu - "Osoba ludzka we współczesnym polskim filmie dokumentalnym". I po tym temacie jak zawsze zadaję zagadkę - zgadnij, co studiuję...

Dziś rano Pan poprzez bogatego człowieka, który przychodzi do Niego szukać woli Bożej na swoje życie, pokazał mi jedną rzecz z nową intensywnością. A właściwie zwrócił moje spojrzenie na coś, czego dotąd nie dostrzegałem zbyt wyraźnie w tym fragmencie. Otóż Jezus zdaje się mówić temu młodzieńcowi (jak zwykliśmy go sobie wyobrażać) - pozwól działać Ojcu, pozwól Jemu zatroszczyć się o ciebie... Niewątpliwie był to człowiek bardzo aktywny i do swej aktywności mocno przywiązany. Co więcej, pokładał w niej sporo nadziei i wyobrażał sobie jak wiele od niej zależy. Tymczasem Jezus mówi - sprzedaj wszystko, stań się biedakiem, rozwiąż Ojcu ręce, On chce działać.

Myślę, że doskonale czuł to nasz święty Ojciec Franciszek, kiedy nakazywał braciom sprzedawać wszystko, co mieli i rozdawać dobra ubogim. Z pewnością zyskiwali w ten sposób wolność od konieczności troski o pomnażanie majątku. Ale z drugiej strony, stawali się całkowicie dziećmi - całkowicie zależnymi od Ojca. Jak wielkiego radykalizmu to wymagało! Tam nie było nic na próbę. Wyrzeknijcie się swoich dostatków - to znaczy zdeponujcie je u cioci Kloci, a jak wam coś nie wyjdzie, to je sobie odbierzecie. Albo jesteś gotów skoczyć w rozpostarte ramiona Ojca, albo nie jesteś w stanie wieść takiego sposobu życia. Nie ma tu niedomówień. Jezus nie rozważa wątpliwości typu - ale przecież Pan dał nam rozum, abyśmy go używali; tudzież - przecież nie wszyscy mogą tak żyć; albo - no ja mam pewną dozę zaradności, to mój talent, muszę czynić z niego użytek... Patrzy z miłością i stawia poprzeczkę wysoko, bardzo wysoko, ale nadal jest ona możliwa do przeskoczenia...

To wszystko jest możliwe tylko dla jednej kategorii ludzi. Takich, którzy w Bogu rzeczywiście widzą Ojca, który zatroszczy się właśnie o nich. Wiedzą, mają to przekonanie, że to właśnie oni są dla Niego ważni, że to właśnie na nich patrzy On z miłością i że absolutnie o nich nie zapomni. Potrzeba jasnej, prawdziwej wizji Boga, tego najprawdziwszego jego obrazu w sercu, aby móc się zdecydować na takie szaleństwo. Tak, bo to po ludzku jest szaleństwo... Tak wielkie, że brakuje nam dziś wiary, aby tego wymagać od naśladowców Jezusa, od kandydatów na braci mniejszych...

 Pomyślałem o sobie w tym kontekście. Czy dla mnie nadal jest najważniejsze pójście za Jezusem, czy pielęgnowanie swojego stanu posiadania i mnożenie mojego bogactwa. Oczywiście każdy ma swoją skalę. Moja jest raczej mikro. Książki choćby takim bogactwem stać się mogą. Ale przecież i sprawy duchowe - dobra opinia, pochwały, towarzystwo ludzi... Tak wiele spraw może usidlić serce człowieka. I choć same w sobie nie są on złe, z cała pewnością, to mogą stać się ciężarem nie do udźwignięcia w tej drodze, do której zaprasza mnie Pan... Tu trzeba takiej lekkości, która wyklucza zabezpieczanie się na jutro, na wszelki wypadek, w razie czego... Po lekturze tego słowa postanowiłem się więc podzielić... Nie powiem czym i z kim, ale uczyniłem to dziś i czuję się lżejszy. Teraz jeszcze tylko domknąć tę furtkę - zadbać o to, żeby nie stać się "dobrodziejem" (czyli nie popaść w samozadowolenie, czy duchową pychę, że dałem...). Bo to nie moje... Nie mam prawa do niczego... Wszystko wypożyczył mi Ojciec i czasem daje mi znak, że już czas, abym przekazał to dalej... Dziś usłyszałem to bardzo wyraźnie. I za to Jemu chwała!