Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

duuuuuuuużo radości...

2013-05-14

Mili Moi...

Doświadczam ostatnimi czasy wielkiego błogosławieństwa Bożego... Otóż postanowiłem poprosić... I jak mówi Jezus - kto prosi, ten otrzymuje... Poprosiłem kilka miesięcy temu niemiecką Fundację Renovabis, aby ufundowała mi wakacyjny kurs języka angielskiego. Mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że powinienem się go uczyć nie tylko po to, aby zdać egzamin doktorski z języka nowożytnego w swoim czasie. Taki czas nauki w moim życiu. Więc uznałem, że warto. Tym bardziej, że cały rok już chodzę na zajęcia językowe. No i dostałem wiadomość, że warto marzyć... Przyznano mi stypendium i cały wrzesień spędzę... na Malcie. Dlaczego właśnie tam? Po dość wnikliwym badaniu okazało się, że są tam najtańsze szkoły językowe. A przy okazji... To piękne miejsce na ziemi 🙂 Cieszę się okrutnie...

Zanim jednak tak odległe wyjazdy, to najpierw te nieco bliższe. Przygotowuję się właśnie do weekendowych rekolekcji w milczeniu, które mam poprowadzić dla młodzieży w klasztorze sióstr boromeuszek w Trzebnicy. Tak naprawdę to będę tam dłużej jechał, niż trwa przelot na Maltę. Ale nigdy w tamtych stronach nie byłem, więc jest to również jakaś przygoda. Tym bardziej, że i forma rekolekcji zupełnie nowa. Tematem są słowa Benedykta XVI "Zaakceptować Jezusa". Wyruszam więc w najbliższy piątek...

 A dziś Pan Jezus mnie zatrzymał nad słowami - nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli... Bardzo często zdarzam mi się zalecać, zwłaszcza osobom konsekrowanym, które są jakoś osłabione w swoim powołaniu, powrót do jego początków. Dziś spróbowałem zastosować tę radę do samego siebie. Pomyślałem o swoich początkach. O tym niesamowitym entuzjazmie, który mi towarzyszył. Pamiętam dzień, w którym zawoziłem dokumenty do zakonu. Było pięknie, słonecznie, a gęba śmiała mi się do każdego mijanego przechodnia. Czas oczekiwania dobiegł końca. Nareszcie miało się zrealizować coś, na co naprawdę długo czekałem. Bardzo wyraźnie wyrył mi się w pamięci obraz mnie samego, kiedy to na etapie siódmej klasy szkoły podstawowej (miało się wówczas 14 lat) siedziałem na oknie w szkole i ze łzami w oczach myślałem o tym, jak to jeszcze długo muszę czekać na realizację tego powołania, które już wówczas bardzo wyraźnie w sobie odczuwałem. Kiedy więc jechałem po kilku latach z dokumentami do Kurii Prowincjalnej do Gdańska, nie miałem najmniejszych wątpliwości, że właśnie to chcę robić w swoim życiu. Dziś, patrząc wstecz, mogę z cała pewnością powiedzieć, że nigdy, absolutnie nigdy takich wątpliwości nie miałem i nie mam. I poczytuję to za wielką łaskę. Myślałem dziś o tym, co zostało we mnie z tamtego entuzjazmu. I z radością stwierdziłem, że całkiem sporo. Moją największą radością jest to, że wciąż mi się chce... I nieustannie staram się słuchać Jezusa, czego On ode mnie chce. Gdzie chce mnie posyłać. Ucieszyłem się dziś, że jest we mnie nadal gotowość, żeby iść... Tam, gdzie On zechce. Nie mam w sobie takiego pragnienia, żeby zatrzymać się tu, czy tam - bo mi dobrze, bo się realizuję, bo doświadczam radości... Dziś poprosiłem Go po prostu, żeby pozwolił mi przylgnąć do Niego na nowo, zanurzyć się w Jego chwale. A jeśli zechce, żebym przynosił owoc obfity, to również jestem gotów... Jeśli zaś Jego plan jest inny, jeśli ten owoc ma być mniejszy, to chcę się tej Jego woli uczyć... Każdego dnia na nowo... Bo nie ma nic cudowniejszego, niż pełnić wolę Tego, który mnie wybrał i posłał... I wciąż posyła...