Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

każdy dzień...

2013-05-09

Mili Moi...

Fantastyczne dni nadeszły... Myślę o pogodzie. Aż chce się żyć. Ale niestety coraz mniej chce się chodzić na zajęcia. Na razie się trzymam, staram się, ale... jest ciężko 🙂 Tym bardziej, że czasem miewam wrażenie, że i profesorowie doświadczają podobnych napięć 🙂 Większość z nas myśli już o wakacjach. Co ciekawe, każdy próbuje w nie wpleść jakiś wątek edukacyjny. Powodzeniem cieszą się zwłaszcza kursy językowe, ponieważ wymaga się od nas zdania egzaminu z obcego języka nowożytnego, ale nie proponuje się podczas studiów żadnego lektoratu. Innymi słowy - musicie się nauczyć języka na własną rękę. Więc każdy z nas się jakoś stara. I mój całoroczny kurs angielskiego dobiega końca, ale czy jestem mądrzejszy? Czy rzeczywiście lepiej mówię w tym języku? Nie ma przekonania - może trochę mi się wiedza usystematyzowała. Ale czy to wystarczy?

Niemniej odczytuję to wszystko w kategoriach wielkiej łaski - to, że mogę się uczyć... Ile to musiało lat upłynąć, do jakiej dojrzałości trzeba dojść, żeby zrozumieć jak wielki to dar i ile radości daje zdobywanie wiedzy. Żeby podobne myślenie towarzyszyło mi na etapie liceum 🙂 A ja do dziś wspominam z moją najlepszą przyjaciółką z tamtego okresu nasze dialogi. Ona pytała - przychodzisz jutro do szkoły? A ja niezmiennie odpowiadałem - nie wiem... jak budzik zadzwoni 🙂 Dziś uśmiecham się do tych dni, ale mam też poczucie trochę zmarnowanych talentów, które wówczas mogłem rozwijać. No niech tam... oby utonęło to wszystko w przestrzeni Bożego miłosierdzia...

A dziś Pan zatrzymał mnie nad fragmentem Dziejów Apostolskich. I pomyślałem sobie, że codzienność może być naprawdę pełna Boga. Takie zwyczajne chwile z życia Pawła, pewnie jeden z najspokojniejszych okresów jego apostolskiego życia. Mieszka z Pryscyllą i Akwilą, szyją razem namioty, a w każdy szabat Paweł naucza. Wydaje mi się to takie nieskomplikowane, proste. Takie życie, jakie wiedzie wiele osób. Czasem, zwłaszcza wieczorem uwielbiam znaleźć się na jakimś dużym osiedlu, gdzie rozświetlone okna w tysiącach mieszkań przypominają, że tam przebywają żywi ludzie, którzy chodzą do pracy, którzy wychowują dzieci, którzy mają, bądź nie, jakieś zainteresowania, którzy siadają wieczorami z książką, czy przed telewizorem. Proste życie. Niejednokrotnie ubogie. Czasem obarczone kłopotami.

I to właśnie takie życie może być pełne Boga. Przeniknięte Nim, Jego obecnością. Pozwolić Bogu oddziaływać na "każdy nerw życia", "na każdą jego komórkę". Ja ostatnio mam wrażenie, że moje życie również znacząco się uspokoiło. I choć rzecz jasna jego spokój i normalność znacznie odbiegają od normy powszechnie przyjętej. Ale wynika to przecież ze specyfiki zadań podejmowanych przeze mnie. Niemniej naprawdę jest spokojniej, niż dawniej. I dla mnie więc jest to okazja do przenikania, tkania swoistej materii życia z Bogiem. Jedno słowo, które towarzyszyło mi przez większość czasu na niedawno zakończonych rekolekcjach, to było słowo "pozwolić". Pozwolić Bogu na więcej... Pozwolić Bogu na wszystko... I choć codzienność jakby spokojna, to przekonuję się, jak trudno "podpisać" takie pozwolenie... Tym trudniej, jeśli Pan zaprasza do podpisania in blanco... Najpierw podpisz, a potem ja wypełnię to treścią... I choć przecież zrobiłem to w ślubach zakonnych, czy w święceniach kapłańskich, to każdy dzień jest zaproszeniem do potwierdzenia tej decyzji... Każdy dzień od nowa...

PS. Na zdjęciu powyżej dowód, że choć u mnie spokojniej, to z pewnością nie "normalnie"... Wspominałem, że zaczynam wakacje od głoszenia rekolekcji siostrom w Chicago... Niedawno dostałem potwierdzenie rezerwacji... Więc chyba lecę 🙂